Gryf Słupsk – Pogoń Lębork 05.10.2019 5 października 2019

Pomimo braku kibiców gości na sektorze, za nami ciekawe spotkanie w Słupsku. Podczas gdy jedni ultrasowali, inni postanowili sprawdzić kondycję fizyczną przyjezdnych, więcej w relacji samych zainteresowanych.

 

Relacja Gryfa Słupsk:

Mecz o nietypowej godzinie, ledwo popołudniu w sobotę, co zaważyło na frekwencji, choć sama liga też już nas tak drażni, że ludzie mają jej serdecznie dość. Pod stadionem zastępy wąsów a w bonusie zjawia się polewaczka. Na stadionie w młynie ustawia się oprawa, pewne plany pokrzyżował nam jednak deszcz. W tym czasie na mieście kolumnę gości w pełnej eskorcie atakuje 30 chłopa połączonych sił Chojniczanki i Gryfa. Nie zawiedliśmy się na towarzystwie z Lęborka, którzy wyskakują nam na przeciw. Dochodzi do krótkiego spięcia, no ale przy psach za długo to trwać nie mogło. Kiedy wszyscy już byliśmy na stadionie okazało się, że goście na obiekt nie wejdą, zawinęli rogala i wrócili do Lęborka. Na trybunach może z 500 osób, wsparcie Chojniczanki i Lechii – Pozdrowienia dla braci! W młynie oprawa piro, sreberka i doping razem z trybuną prostą. Mecz na murawie to dominacja naszych piłkarzy, kolejne 3 pkt. dopisane do tabeli. Kolejny klasyk, czy jak to też zwą, derby dla Gryfa.

 

Fanatycy z Grodu Tura:
Nas w Słupsku 30 osób. Na wjeździe do miasta mijamy Lębork. Przy pierwszej okazji zjeżdżamy i wysypujemy się na nich. W między czasie dobiega do nas Gryf i w lekko ponad 30 osób atakujemy przeciwnika. Czekamy aż Pogoń wyjdzie z autokaru i aut. Dochodzi do krótkiej wymiany zdań po czym wyjeżdżają psy. Część osób po całej akcji rezygnuje z oglądania meczu. Niestety pięć osób zostaje zatrzymanych. Dziękujemy Gryfowi za pomeczową gościne.

Po wszystkim wracamy do Chojnic na nasz mecz z Odrą Opole. Wystawiamy 60 osobowy młyn praktycznie bez dopingu i w ciszy oglądamy poczynania piłkarzy, którzy przegrywają z ostatnią drużyną w tabeli.