Stal Gorzów o wydarzeniach w lokalu 2 stycznia 2020

Jeszcze przed końcem 2019 roku do jednego z lokali, gdzie przebywali sympatycy Stali Gorzów wpadł komitet powitalny w postaci Stilonowców. Do tej pory opublikowaliśmy jedynie relację Stilonu, dzisiaj natomiast swoją odpowiedź podesłali nam sympatycy Stali Gorzów.

 

Relacja Stali Gorzów:

Porażkę jak najbardziej przyjmujemy na klatę ale co do wieku i liczb to mocno tu kogoś poniosło z weekendowym melanżem. Z waszej strony garstka młodzieży a liczba jeśli już sami o tym piszecie mocno zaniżona patrząc po ilości chociażby samochodów. Wszyscy od nas cofają się razem do baru gdzie dostają przekop. Sądząc po waszym składzie musieliście być nieźle zaskoczeni faktem ze trafiliście na kilku małolatów z dziewczynami a nie jak sami to opisaliście ,,wigilie”. Po wszystkim dojeżdża fura chłopaków aby pomóc ogarnąć zamieszanie powstałe w barze, zostają otoczeni i straszeni przez was w ogromnej przewadze. W międzyczasie wpada psiarnia która zarówno krąży wokół baru jak i stoi w jego pobliżu jeszcze przez bardzo długi okres (co jest oczywistym w takich przypadkach). Nikt od nas ani nie dzwonił ani nie wychodził przy obstawie żadnych psów! Nie próbujcie wplątać nas w wasze słowne gierki akcja na plus dla was. Raz na wozie raz pod wozem! Z naszej strony tyle w temacie. Pierwsza i ostatnia odpowiedz z naszej strony o tej sytuacji.

 

 

Szybko pojawiła się również odpowiedź Stilonu:

Nie mieliśmy zamiaru pisać i publikować nic więcej, ale biorąc pod uwagę ilość kłamstw w waszej relacji nie pozostawiacie nam wyboru. Przedstawimy kilka faktów, które mieliśmy zostawić dla siebie, by nie poniżać was jeszcze bardziej. Minęło kilka dni, doszliście do siebie po ciężkim wpierdolu i terrorze psychicznym i postanowiliście coś sklecić i opublikować. Jak przystało na bandę chuja nie potraficie po prostu przyznać się do porażki i zamknąć mordy tylko próbujecie tłumaczyć światu, że Stilonu więcej i starsi. Zacznijmy od początku. Ekipa, która została złapana w barze naćpana i spożywająca najtańszą dostępną wódkę zarzuca komuś, że melanż go poniósł. Dobre, wy jebani hipokryci. Zarzucacie nam, że zaniżamy liczbę oraz że w składzie młodzi stanowili mniejszość. Jako argument podajecie liczbę samochodów. Może wytłumaczycie światu jakim cudem stłoczeni wewnątrz baru dojrzeliście zaparkowane kilkaset metrów dalej auta? Dodamy tylko kolejny fakt, że przed rozpoczęciem waszego spędu poprosiliście właściciela lokalu, aby opuścił wszystkie rolety w oknach sali, na której będziecie się bawić tak by z zewnątrz nie było was widać – są to jego słowa . Pewnie zmyśla. Co do naszej liczby tego dnia to 18 osób, w tym 14 to Młody Stilon i 4 starszych, którzy mieli za zadanie tylko i wyłącznie zaprosić was do wyjścia z baru. Co do wieku naszej ekipy to może wytłumaczcie jak rozpoznajecie wiek osoby, która ma komin na głowie, tylko 3 było bez. Kolejne kłamstwo z waszej strony to tekst, w którym napisaliście, że WSZYSCY cofacie się do baru. Zatem jak wytłumaczycie, że 4 z was, w tym wasz decyzyjny, uciekło do samochodu i odjechało z piskiem opon prawie rozjeżdżając chłopaków od nas, którzy chcieli ich zatrzymać (to u was norma, że za kierownicą samochodu czujecie się jak w grze komputerowej – cegła na gaz i nieważne czy chodnikiem czy po ulicy, najważniejsze by spierdolić ). Kolejny z was został dopadnięty kilkaset metrów od baru, bo nie miał już siły uciekać. Jak przystało na żółtka położył się na glebie i zaczął przepraszać (chuj wie za co) i błagać o litość. No i na dokładkę. Jak możecie pisać, że WSZYSCY wrócili do baru skoro jeden z was zostaje znokautowany przed wejściem (myślał, że przypali głupa i go nie zauważymy) i śpi smacznie przez resztę naszej wizyty. Tak więc po co te kłamstwa, że wróciliście do baru skoro prawdą jest, że część spierdoliła tradycyjnie zostawiając kolegów. Piszecie, że niby byliśmy zaskoczeni, że w barze byli młodzi. To wy kurwy macie jakąś starą ekipę, nie licząc kilku obsranych niedobitków? Co niby miało nas zaskoczyć? Zresztą kilku z was, którzy byli na miejscu już dawno małolatami nie są – chociażby ten, który zadzwonił po ojca żeby wraz z policją ratował go z baru, chłop jest po 30 (naprawdę małolat ). Po rozpierdoleniu was zawijamy się przed psami, które faktycznie do baru przyjechały – zapytali postronnych ludzi z innej części lokalu czy coś się stało i kiedy nie znaleźli rozmówców zawinęli się spod baru – to obala wasz kolejny mit, że niby psy stały w okolicach lokalu przez cały czas. Dopiero po tym przyjeżdża ta wasza fura obsrańców, którzy zostawili kolegów chwilę wcześniej (w międzyczasie większość z was ewakuowała się chuj wie gdzie). Co do naszego późniejszego otoczenia baru i zastraszania waszych „chuliganów”. To niby jak mieliśmy otoczyć bar w 2 osoby, które przyszły w celu porozmawiania i namówienia was na normalną konfrontację? Was w tym czasie w barze 6. Jako dowód mamy filmik z waszym decyzyjnym, którego chłop od nas próbuje namówić, aby wyszedł porozmawiać, jednak paniczny strach nie pozwolił oddalić się nawet na krok od baru (nagrywać zaczęliśmy dopiero kiedy wasz decyzyjny opierał się przed odejściem od postronnych ludzi). Później dojechało jeszcze 2 od nas i czekaliśmy przed barem w 4 osoby (reszta załogi z tego dnia się rozjechała) jednak wasze pampersy były już tak obsrane, że nie mieliście odwagi wyjść . Być może narobiliście tyle gówna w gacie, że przesłaniało wam oczy i pomyliliście wychodzących na papierosa postronnych ludzi przed barem z osobami od nas. Co do tego, że jesteście absolwentami gorzowskiej szkoły specjalnej nie mieliśmy wątpliwości i wasza relacja to potwierdziła. Widoczny problem czytania ze zrozumieniem. Niby gdzie, wy kurwy zakłamane, napisaliśmy, że to wy dzwonicie po psy? Napisaliśmy, że po psy dzwoni tatuś jednego z was, bo tak właśnie było – postronni ludzie słyszeli jak stary pijaczyna kapuje i prosi o pomoc dla syna. Co do waszego wyjścia z baru to gdzie napisaliśmy, że wychodzicie w eskorcie ? Wyszliście kiedy policja pojawiła się w okolicy baru (stanęła na stałe i obserwowała wejście, a nie przejeżdżała jako patrol raz na 20 minut- tak było do momentu kiedy tatuś konfident zadzwonił na 997). I tutaj mamy kolejny filmik, aby to udowodnić. Widać na nim jak M. od was wychodzi metr przed bar, wypatruje kabaryny, nawet ją wskazuje, a następnie podchodzi do O. i mówi, że bezpiecznie możecie wyjść. Wychodzicie przestraszeni z baru i idziecie w kierunku kabaryny, po którą zadzwonił tatuś jednego z was. Na koniec piszecie raz na wozie raz pod wozem. Kiedy wy kurwy byłyście na wozie? Coś przegapiliśmy? Przecież wasz żywot to niekończące się pasmo porażek i upokorzeń. Na koniec taka rada. Jeśli kiedykolwiek taka sytuacja się powtórzy to wyjdźcie kurwy i bijcie się jak przystało na ekipę, która ma chociaż odrobinę honoru. Będzie mniej przypału i łatwiej będzie wam policzyć ile osób was oprawiło, nie będzie potrzeby kłamać. Nasza propozycja jest cały czas aktualna, tylko odbierzcie telefon i umówimy się jak ludzie. Szkoda, że od kilku dni numer do waszego szefuncia, który otrzymaliśmy od waszych kolegów z południa Polski nie odpowiada. Przynajmniej mamy pewność kto trzyma ten zlepek gówna. Z naszej strony koniec dyskusji z bandą chuja, która jak zawsze zakrzywia rzeczywistość tak, aby porażka stała się niemal sukcesem. Zamiast wojować w internecie może w końcu wyjdziecie bić się z nami.