Legia Warszawa – Lech Poznań 20.10.2019 22 października 2019

Mecz Legii Warszawa z Lechem Poznań nie zawiódł, na trybunach pojawiło się 25 401 kibiców, z czego 1591 stanowili przyjezdni. Podczas meczu obie ekipy odpaliły sporo pirotechniki, więcej w obszernych relacjach samych zainteresowanych.

 

Relacja Legionistów:

Dość długo trwała przerwa w meczach Legii przy Łazienkowskiej, ale w końcu w pogodną sobotę w połowie października przyszło nam ponownie wspierać nasz zespół. Bilety na spotkanie z Lechem rozchodziły się dość sprawnie i w dniu meczu w systemie biletowym nie dało kupić się wejściówki, a na dodatek sektor gości wypełnił się dość szczelnie. Ostatecznie na trybunach stawiło się prawie 25,5 tysiąca fanów. Z obu strony pojawiły się akcenty ultras, a dramaturgia na murawie jeszcze bardziej nakręcała do głośnego dopingu. Wszystko to zostało zwieńczone wygraną Legii, co oznacza doskonały weekend dla każdego legionisty.

Przed rozpoczęciem sprzedaży wejściówek klub postanowił przychylić się do pomysłu kibiców, wprowadzając promocyjną cenę wejściówek (1500 szt.) na Żyletę dla osób do 26 roku życia. Te rozeszły się na pniu, co cieszy podwójnie – wszak w niedługim czasie to właśnie dzisiejsza młodzież stanowić będzie o sile Legii. Doskonała pogoda sprawiała, że wiele osób w kierunku stadionu wybrało się znacznie wcześniej, by oczywiście spotkać się z kumplami w barze kawowym Źródełko, niekoniecznie na małej czarnej.

Przy wejściu na trybuny Nieznani Sprawcy prowadzili zbiórkę na oprawy, w tworzeniu których w ostatnim czasie nie mają sobie równych w naszym kraju. Po ostatnich problemach ultrasów innych ekip ten dystans jeszcze się powiększa. To jednak nie nasze zmartwienie. Dla nas liczy się tylko Legia i jej dominacja w każdej możliwej dziedzinie.

W sobotę przy Ł3 pożegnaliśmy dwóch legionistów, którzy przez lata dawali nam powody do radości. Michał Kucharczyk i Miroslav Radović zostali przyjęci przez cały stadion w sposób, na jaki sobie zasłużyli. Skandowano nazwiska obu zawodników, „Dziękujemy!”, a także takie hasła jak „Jesteśmy z Wami, jesteście legionistami” i „Hej Kuchy wracaj do Legii!”. „Kuchy” i „Rado” podeszli pod Żyletę, gdzie chwilę pośpiewali razem z nami, a następnie udali się na trybuny. Obaj przemówili do kibiców, dziękując za lata spędzone przy Łazienkowskiej.

Trybuny wypełniały się tymczasem publicznością. Każdy wchodzący na jedną z trzech trybun znajdował na krzesełku maskę przedstawiającą prezesa klubu z doklejonym uśmiechem „Jokera”. Maski były jednym z elementów oprawy zaprezentowanej na wyjście piłkarzy. Kiedy gracze Legii wychodzili na murawę, na trybunie Deyny rozciągnięty został transparent tworzący hasło „Jest super, jest super, więc o co wam chodzi???”. Po środku rozciągnięta została sektorówka z motywem z masek – twarzą prezesa z uśmiechem. Wszak od lat wszystko w naszym klubie jest świetnie zorganizowane, a zupełnie przypadkiem Legia notuje zjazd w sportowej dziedzinie…

Kibice Lecha przyjechali do Warszawy pociągiem specjalnym. Z dworca Warszawa Zachodnia przetransportowani zostali w dwóch turach podstawionymi autobusami. Odpowiednio wcześniej weszli na stadion i cała ich grupa zdążyła zająć miejsca przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Konkretnie oflagowali swój sektor, a wśród flag wywiesili również płótno Spartaka Moskwa. Ich doping był praktycznie niesłyszalny na Żylecie – no dobra, raz coś tam dało się usłyszeć, że przyjezdni ryknęli, ale trwało to raptem kilka sekund. Łącznie było ich 1603, z czego na trybunach zasiadło 1591 osób. Wśród nich obecne były delegacje KSZO, Spartaka, ŁKS-u, Arki i Cracovii.

Na początku spotkania legioniści skandowali hasła nawiązujące do oprawy i sytuacji w naszym klubie, której każdy po kolei ma dosyć. Nie tylko kibice, bowiem najlepiej świadczą o tym odejścia pracowników. Żyleta skandowała kolejno następujące hasła skierowane do prezesa i właściciela klubu – „Hej Mioduski, co zrobiłeś? Naszą Legię spier…”, „Hej co zrobiłeś, w trzy lata wszystko zniszczyłeś”, „Prawda jest taka, zrobiłeś z nas przeciętniaka”, „Pyta ciebie stadion cały – gdzie wyniki, gdzie puchary?!”, „Hej Mioduski co zrobiłeś, amatorów zatrudniłeś”, „Nie znasz się na tym, Mioduski nie znasz się na tym”, „Chcemy klubu z ambicjami, a nie kramu z piłkarzami”. W ten sposób fani wyrazili swoje niezadowolenie, na razie nie decydując się na ostrzejszą formę protestu.

Po dobrych kilku minutach, w trakcie których skandowano hasła pod adresem Dariusza Mioduskiego, rozpoczął się doping dla Legii i stał on naprawdę na świetnym poziomie. Doskonale włączali się do śpiewów kibice z trybuny Deyny i Brychczego. Na tej ostatniej bardzo licznie zawitali legioniści z Dęblina, Garwolina, Brodnicy, Węgrowa oraz Szczecinka. Jeden z sekcyjnych gniazdowych wspierał fankluby, zachęcając na około 30 minut przed meczem do wzmożonego dopingu – zaangażowanie młodych legionistów było godne pochwały. W tych sektorach wywieszone zostały dwa transparenty „Powiat Garwoliński 100% Legia” oraz „Dęblin – tylko Legia”.

W trakcie spotkania na gnieździe obok „Starucha” pojawił się pauzujący za kartki w tym meczu Artur Jędrzejczyk. Kapitan „Wojskowych” podziękował kibicom za zaangażowanie i doping mimo gorszych wyników w ostatnim czasie. Przekazał informację, że drużyna jest za to bardzo wdzięczna. Na boisku dość długo utrzymywał się bezbramkowy remis. W pewnym momencie lechici rozciągnęli w swoim sektorze mini sektorówkę-szachownicę w barwach klubu, co oznaczało, że za chwilę zapłonie pirotechnika. Poznańscy gracze jakby tylko czekali na ten sygnał – przeprowadzili szybką akcję, strzelając gola na bramkę od strony Żylety, a już kilka sekund później w sektorze gości zapłonęły pierwsze race. Te odpalane były w kilku turach – łącznie kilkadziesiąt sztuk.

Nie trzeba było długo czekać, a piłkarze Legii również dobrze wyczuli rozłożoną sektorówkę tzw. Wielką eLkę. Novikovas strzelił wyrównującą bramkę, a niedługo później pokaz pirotechniczny miał miejsce na Żylecie. Najpierw po środku naszej trybuny rozciągniętych został sporej wysokości transparent w barwach o treści: Na pytanie „gdzie jest ta Legia?” odpowiadamy – tutaj!”. Po odliczaniu od dziesięciu do jednego na dole w jednym rzędzie odpalonych zostało 70 rac. Na piętrze zaś zapłonęło 250 stroboskopów. Całość uzupełniła spora liczba flag na kijach, powiewających na całej szerokości górnej kondygnacji.

Kilkanaście minut przed końcem spotkania na murawie pojawił się debiutujący w pierwszym zespole 18-letni chłopak z legijnych Siedlec – Maciej Rosołek. I po paru minutach zdobył, zwycięską jak się później okazało, bramkę dla Legii. Stadion wręcz oszalał! Niesamowicie cieszyli się także piłkarze, a wśród nich oczywiście Rosołek, który miejmy nadzieję pójdzie drogą chociażby „Kuchego Kinga”, którego przed meczem żegnał cały stadion, a który związał się z naszym klubem na wiele lat. Co w dzisiejszych czasach nie zdarza się często.

Kilka minut przed końcem meczu cała Żyleta ściągnęła koszulki – można rzec – rozebrała się do Rosołka. Doping kibiców tego dnia był niesamowity i równy. Trudno wskazać jedną pieśń, która swoją mocą wybijała się ponad pozostałe. To bardzo dobrze świadczy o każdym zdzierającym gardła tego wieczora. Co ciekawe, stosunkowo niewiele było wzajemnych uprzejmości, jak na mecz tak zwaśnionych klubów. Po spotkaniu podziękowaliśmy piłkarzom za walkę i zwycięstwo, śpiewając z nimi „Legia walcząca, Legia walcząca do końca!”. Później zaś Żyleta zarzuciła „Paweł Wszołek śpiewa z nami…”, by po chwili ryknąć to, co każdy wie doskonale, a mianowicie – „Polonia Ka… Polonia eS…”.

Stadion opuszczaliśmy w doskonałych nastrojach. Właściwie w każdym elemencie byliśmy tego dnia górą, a później okazało się jeszcze, że lechici postanowili „podzielić się” z legionistami jedną ze swoich flag, zostawiając ją w sektorze gości. Na niedzielę każdy z nas mógł zaś przygotować się na rodzinny rosołek. Przed nami mecz z Wisłą w kolejną niedzielę, ale wcześniej, bo już w najbliższą środę, zapraszamy gorąco na Torwar, gdzie pierwsze spotkanie w fazie grupowej FIBA Europe Cup rozegrają koszykarze Legii.

P.S. Na Żylecie zadebiutowała nowa flaga Śródmieścia Północnego z hasłem „Serce Warszawy bije w jej synach”. 

 

Lech Poznań Ultras:
Zapomnieć, nie zapominamy wczorajszego meczu, ale jedziemy dalej. My jak i piłkarze robiliśmy co w naszej mocy by zakończyć ten mecz pozytywnym wynikiem. Niepokoi kolejny babol wpuszczony przez naszego bramkarza, który znowu przyczynił się do straty punktów. Trzeba będzie dokładniej analizować jego grę w najbliższych spotkaniach… Z naszej strony czysto informacyjnie:
1591 wyjazdowiczów
73 race
9 zawiniętych
3 zakazowiczów pod sektorem
1 ręczny

\

 

zobacz również zdjęcia:

źródło: stadionowioprawcy.net, legionisci.com