Fotbal Triniec – SFC Opava 26.03.2016

Wykorzystując przerwę na reprezentację nasz fotograf – Igor, wybrał się do Czech na małe derby regionu śląsko-morawskiego.

Relacja Igora:
W wielkosobotnie południe co można robić prócz święcenia jajek. Plus jest zawsze taki że na Wielkanoc zazwyczaj grają ligi piłkarskie, tym razem było inaczej gdyż ze względu na mecze towarzyskie rozgrywane w całej Europie to najwyższe klasy rozgrywkowe niemal wszędzie pauzowały. Trzeba było poszukać ciekawego meczu gdzieś w niższych ligach. Cóż mój groundhopperski zmysł pchał mnie do miasta siarką pachnącego, kojarzonego ze sportem ale inna dyscypliną. W drugiej lidze czeskiej doszło do spotkania określanego jako małe derby regionu śląsko-morawskiego. SFC Slezky Opava gra już od wielu sezonów w niższych ligach i marzy mu się powrót tam gdzie jest jego miejsce czyli do Synot Ligi jednak co sezon zgodnie już z tradycją im się to nie udaje. Trinie to drużyna bez większych sukcesów, miasto znane jest z ogromnej koksowni i sławnego klubu hokejowego. Tak czy inaczej mogło być ciekawie, lub przynajmniej klimatycznie bo wielkiego meczu na miarę derbów Pragi się nie spodziewałem. Godzine meczu początkowo wyznaczono na iście meczową porę czyli 10:15 ale aby fani z Opavy mogli spokojnie zdążyć i aby im zbyt długo czas na stadionie nie płynął to godzinę rozpoczęcia wyznaczono ostatecznie na 11:00.

Tak więc w sobotę bardzo wczesnym rankiem pobudka, ogarnięcie się i kurs na dworzec skąd dojazd osobówką do Katowic a potem przesiadka do busa na Cieszyn. W Katowicach już można się było poczuć swojsko bo akurat kibice Banika wracający z meczu z GieKSy z Miedzią zanotowali spięcie z ochroną dworca. Potem szybka podróż do Cieszyna, tam wizyta w końcu na stadionie Piasta Cieszyn, krótki spacer na dworzec w czeskim Cieszynie skąd łapie Express relacji Praha hl. N – Zilina standard wysoki, aż miło było jechać, szkoda że podróż trwała raptem 8 minut. Pociąg zatrzymywał się wyjątkowo na dworcu Trinie centrum gdyż główny dworzec w tym mieście jest w przebudowie. No i czas do meczu trzeba było wykorzystać na zwiedzanie okolic huty i koksowni. W powietrzu unosił się doskonale znany zapach spalonej siarki który znam z Biskupic gdzie również znajduje się koksownia. A miasto trinie wygląda jakby składało się głownie z torów i obiektów przemysłowych a i może tak po części jest. Fajnie to wygląda kiedy można zobaczyć przejeżdżający pociąg z płynną surówką. Po zwiedzaniu dzikiej przyrody czas na fotbal.

Stadion znajduje się w kompleksie sportowym. Obok starego stadionu zimowego który przez wiele lat służył hokeistą Ocearni a aktualnie składa został halą widowiskowo-sportową. Stadion na którym mecze rozgrywa Fotbal trinie to w zasadzie dwa stadiony. Stary stadion jest aktualnie wyłączony z użytkowania, a szkoda bo bo to bardzo klimatyczny obiekt z dużą trybuną krytą i w starym old schoolowym stylu. Mecze na którym swoje mecze aktualnie rozgrywa drużyna Trzyńca to stare boisko treningowe na którym powstała jedna duża trybuna, niemal w całości kryta. Po jednej stronie trybuny znajdował się sektor gości do którego przyjezdni musieli się dostać obchodząc całą koronę starego stadionu. Młyn gospodarzy to trzy flagi w tym jedna sektorówka, ok. 15 w młynie i doping na siedząco. Tutaj już mogli by się uczyć fachu od kolegów z hokeja. Gości to jakieś 160 osób w tym 6 fanów Śląska Wrocław. Większość przyjechała pociągiem z Opavy a pomogły im się przetransportować dworca na stadion podstawione busy. Doping gości to typowy czeski poziom, czyli old schoolowe piosenki, rzadko urozmaicone melodią. Wywiesili 5 flag i bawili się dobrze. Częste wrzuty na Banik ale nie ma co się dziwić gdyż klub z Ostrawy to ich największy rywal. Oczywiście jak na Czechy przystało nieodłącznym elementem widocznym na stadionie jest kufel piwa. Mecz zakończył się podziałem punktów i stał na wysokim poziomie. Z elementów oprawy to można zaliczyć kilka hukówek w sektorze gości a także wspomniana wcześniej sektorówka gospodarzy. Gospodarze też byli słyszalni i starali się dopingować ale mała liczba i doping na siedząco robi swoje. Pod koniec meczu Opava dopinguje bez koszulek a garderoby pozbyli się niemal wszyscy niezależnie od płci. PO meczu, podobnie jak przed meczem Opava ładuje się do busów które zawiozły ich na dworzec, tam pociąg do Cieszyna i przesiadka na Opava-Vychod.

Cóż mecz ten raczej nie znajdzie się w TMK i nie zostanie na długo w pamięci ale fajnie czasem poczuć ten klimat jaki panuje na czeskich stadionach, jeszcze nie przesiąkniętych nadmierną komercja. Niższe ligi to już niemal kosmos. Podejrzewam że gdyby nie wizyta na tym stadionie Opavy to raczej nigdy bym tam nie trafił gdyż w tej klasie rozgrywkowej jest niewiele ciekawych ekip. Pewnie w przyszłym sezonie wiele się odmieni jeśli spadek Banika stanie się faktem ta drużyna nada kolorytu tej lidze a zabierze tego kolorytu najwyższej klasie rozgrywkowej.

Fotbal Triniec:

SFC Opava:

[g]376[/g]

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments