AS Roma – AC Milan 03.02.2019 4 lutego 2019

Spośród wielu znakomitych pojedynków między drużynami Romy i Milanu, jest jedna czarna karta, której nie da się zapomnieć. Warto przypomnieć zdarzenia z 4 czerwca 1989 roku, które rozegrały się w Mediolanie. Po nocnej podróży pociągiem z Rzymu, grupa około 40 rzymskich kibiców wysiada wczesnym rankiem na dworcu w Mediolanie. Był wśród nich Antonio De Falchi – 19-letni chłopak, który do stolicy Lombardii wybrał się razem z trójką swoich przyjaciół. Po wspólnej podróży, wspomniana czwórka postanawia odłączyć się od grupy i udać się na San Siro na własną rękę. Incognito zjawiają się pod stadionem (szale mieli schowane pod ubraniem) i kupują bilety przy bramie nr 16. Do meczu zostaje jeszcze kilka godzin. Nagle przed grupą przyjaciół pojawia się mężczyzna, który zadaje im kilka banalnych pytań. W odpowiedzi mężczyzna słyszy rzymski akcent, który bezlitośnie zdradza przybyszów ze stolicy Włoch.

Następnie wydarzenia przebiegają błyskawicznie – zza betonowej kolumny remontowanego stadionu wybiega grupa 30 osób ubranych w barwy Milanu, rzymianie zaczynają uciekać, jednak De Falchi potyka się i upada. Chwilę potem do leżącego kibica Romy doskakuje grupa fanów Rossoneri, która zadaje mu szereg ciosów i kopniaków. Po około 30 sekundach, w obawie przed policją napastnicy znikają. Okropnie pobity De Falchi próbuje wstać, ale ciężko upada na ziemię. Szybka reanimacja nie przynosi efektów. Sekcja zwłok ujawnia, że bezpośrednią przyczyną śmierci Antonio był zawał serca.

Wczoraj przy okazji spotkania Roma – Milan tuż przed pierwszym gwizdkiem arbitra gospodarze zaprezentowali na południowej trybunie oprawę w związku z 30. rocznicą śmierci kibica Romy. Prezentacja składała się z transparentów na kijach przedstawiające postać zmarłego kibica.

 

Kilka chwil po rozpoczęciu meczu na stadionie zrobiło się jednak cicho i większość fanów opuściła sektor. To efekt protestu po fatalnym występie piłkarzy w Pucharze Włoch z Fiorentiną.