Nowa kibicowska książka: Szalone lata 90-te od A do E 30 maja 2019

Galernik – kibic ŁKS-u Łódź po raz kolejny wydał książkę, której patronujemy. Sam projekt ma charakter kibicowskiej kroniki lat 90, w których działo się bardzo dużo na polskiej scenie. W pierwszym tomie kroniki zostaną opisane ekipy od Apatora do Elany Toruń:
  • Apator Toruń
  • Arka Gdynia
  • Avia Świdnik
  • AZS Częstochowa
  • Bałtyk Gdynia
  • Bielawianka Bielawa
  • BKS Stal Bielsko-Biała
  • Boruta Zgierz
  • Broń Radom
  • Brzozovia Brzozów
  • Ceramika Opoczno
  • Chełmianka Chełm
  • Chełminianka Chełmno
  • Chemik Kędzierzyn-Koźle
  • Chrobry Głogów
  • Cracovia Kraków
  • Czarni Jasło
  • Czuwaj Przemyśl
  • Dozamet Nowa Sól
  • Elana Toruń

Dodatkowo na samym końcu rozdział został poświęcony kilku mniejszym ekipom działającym w zasadzie epizodycznie.

 

Co mówi autor o swojej książce?

Te lata już nigdy nie powrócą, ale dzięki temu wydawnictwu macie szansę powrócić do tamtych lat, dzikich i szalonych, pierwszych po wyrwaniu się z komunistycznego jarzma, lat przemian w naszym kraju. W szczególności na polskich stadionach, gdzie bardzo dużo się działo. Oddaję w Wasze ręce pierwszą część kibicowskiej sagi wspominającej tamte lata. Niech to będzie swoista kibicowska encyklopedia lat 90-tych.

Pierwsza część to 20 rozdziałów opisujących 20 ekip działających w latach 90-tych. Klubów od A do E. Dodatkowo jeszcze rozdział z kilkoma ekipami działającymi epizodycznie. 435 stron czytania i oglądania, bo gdzieniegdzie znajdą się też zdjęcia, w wielu miejscach materiał przepasany wycinkami z prasy z tamtych lat. Wszystko ułożone alfabetycznie i chronologicznie. Tak więc konkretna porcja materiałów z tamtych lat.

 

KSIĄŻKĘ MOŻECIE ZAKUPIĆ NA ALLEGRO:

https://allegro.pl/oferta/szalone-lata-90-te-od-apatora-do-elany-8145185037

https://allegro.pl/oferta/szalone-lata-90-te-od-apatora-do-elany-8157341042

 


Poniżej jeden z opisów zawartych w książce:

Śląsk Wrocław – Arka Gdynia 20.03.1994

Ten mecz miał być jednym z tych o których by się mówiło głównie z perspektywy poczynań kibiców. O spotkaniu tym dużo się mówiło przed jego rozegraniem w światku trójmiejskim oraz wrocławskim. Arkowcy na ten mecz chcieli zebrać swe specjalne siły, ale za dobrze to chyba nie wyszło. Pojechało do Wrocławia 350-400 osób. Nie wsparło żółto-niebieskich lubińskie Zagłębie, a przecież tydzień wcześniej na meczu Arka-Bałtyk lubinianie będący na tym spotkaniu zapewniali, że zjawią się w liczbie 200 osób. Czyżby bali się oni aż tak bardzo Śląska?

A gdy Arka gra w Legnicy to Zagłębiaków zjawia się zawsze ponad setka. Zawiedli też fani z Wałbrzycha i Świdnicy. Wałbrzyszan było dwóch, ze Świdnicy zero, jeden gościu był z Zabrza. Młyn Śląska liczył sobie 1000-1500 szala. Nie wsparli ich, mimo wcześniejszych zapowiedzi kibice Lechii bowiem tego dnia ich drużyna rozgrywała swój mecz w Poznaniu. Arkowcy do Wrocławia przyjechali 8 autokarami. W większości był to starszy element. Nie ilość, a jakość się liczy bowiem, a Śląsk to nie ułomki, których można łatwo pogonić. Autokarowcy przed pojawieniem się we Wrocławiu uderzyli na libacyjkę oraz by z Zagłębiakami już pociągiem kopsnąć się na mecz. Samemu spotkaniu towarzyszył ogłuszający doping dla obu drużyn. Miał miejsce jeden mały incydent, a mianowicie jeden ze spóźnionych autobusów z Arkowcami podjechał pod stadion od strony wejścia dla kiboli Śląska.

Jeden z Arkowców przez zaskoczenie zerwał z szyi WKS-owca szal z napisem. Wrocławianie szybko jednak połapali się o co chodzi i gdynianie byli zmuszeni do odwrotu w kierunku swego sektora. Kibicom z Wrocławia prewencja przeszkodziła w przypuszczeniu ataku na spóźnialskich. W trakcie spotkania spłonęła jednak flaga Śląska zdobyta w rundzie jesiennej w Gdyni. Wyjątkowo podczas tego meczu nie było większych problemów z policją, która zachowywała się jak przystało na gatunek człowieka myślącego, a nie jak stado hien udające się na łowy.