Nielba Wągrowiec – Jarota Jarocin 15.08.2020 17 sierpnia 2020

Za nami ciekawy mecz w Wągrowcu, gdzie miejscowa Nielba na własnym obiekcie podejmowała drużynę Jaroty Jarocin. Gospodarze na to spotkanie wystawili około 80-osobowy młyn. Z okazji setnej rocznicy „Cudu nad Wisłą” fani Nielby wywiesili transparent „Stawili opór bolszewickiej zarazie – 1920”.

W 70. minucie spotkania zaprezentowali oprawę składającą się z sektorówki przedstawiającą postać Pinokia w koszulce derbowego rywala, do której odpalili race i świece dymne.

W sektorze gości zjawiło się kilkudziesięciu kibiców Jaroty, w tym delegacje GKS-u Jaraczewo, Astry Krotoszyn oraz LKS Czarnylas.

Tego dnia gospodarze dwukrotnie dążyli do konfrontacji z kibicami Jaroty Jarocin, w wyniku pomeczowych akcji dwóch fanów Nielby zostało zawiniętych.

 

Relacja Nielby Wągrowiec:

Na trzecią kolejkę nowego sezonu przypadły nam kolejne derby z jarotą Jarocin, po raz kolejny jako mecz u siebie. My na ten mecz prowadzimy mobilizację jedynie między sobą, bez zbędnej napinki w internecie. Na około tydzień przed spotkaniem miasto zostaje obklejone plakatami zachęcającymi do przybycia na derby.

Nadszedł dzień meczowy. My zbieramy się godzinę przed meczem na „Zibku”, skąd w sile ok. 80 osób (w tym 7 Zamek Gołańcz i 5 Mieszko Gniezno) wyruszamy na sektor. Na płocie wieszamy flagi: CZK, 1925, oldschoolową MKS oraz fana Miecho Fans.

Przyjezdni kibice tym razem pojawiają się punktualnie, w związku z czym już od początku meczu możemy rozpocząć festiwal piosenki wulgarnej. Co do przyjezdnych, bardzo zawiedli nas swoją frekwencją – na oko jakieś 20 osób, bardzo słabo słyszalnych z naszego sektora. Mieliśmy nadzieję, że będą chcieli choć trochę odkuć się za poprzednie przegrane kibicowsko derby… Na płocie nie wywieszają żadnej flagi.

Już na samym początku dochodzi do spiny, w wyniku której postanawiamy wbiec na sektor buforowy i namawiamy do tego samego kibiców gości. Ci niestety potrafili jedynie wskoczyć na ogrodzenie i stamtąd się napinać, niestety zabrakło odwagi, aby przeskoczyć na drugą stronę. Na sektor wkraczają niebiescy, więc robimy szybki odwrót. Do końca połowy ostro dopingujemy naszą drużynę, przeplataną z pozdrowieniami dla farmazoniarzy z jarocina.

Tego dnia stwierdziliśmy, że przyda się mikrofon i nagłośnienie, co naprawdę zrobiło robotę. Oprócz tego standardowo pojawił się bęben, który asystował przy każdej przyśpiewce. Nasi piłkarze pod koniec połowy strzelają bramkę na 1:0, przez co na trybunach panuje niesamowita wrzawa. Nie nacieszyliśmy się jednak długo z prowadzenia, gdyż w ciągu minuty straciliśmy 2 bramki i do przerwy schodziliśmy na tarczy.

W drugiej połowie na płot wywieszamy dodatkowo transparent: „Stawili opór bolszewickiej zarazie – 1920” upamiętniający żołnierzy walczących w wojnie polsko-bolszewickiej.

Na boisku sprawy wymykają się naszym piłkarzom spod kontroli, przez co przegrywamy już wynikiem 1:4. My jednak lecimy swoje i nakręcamy się wspólnie przed „daniem głównym”, czyli oprawą, która wjeżdża w około 70 minucie spotkania. Prezentujemy płótno z namalowaną postacią Pinokia w koszulce jaroty, nawiązującego do wypisywania charakterystycznych dla nich farmazonów co do liczb i relacji wydarzeń. Do tego odpalamy race oraz świece dymne. Przy okazji przypominamy tym pozerom o istnieniu ich szmaty, którą stracili na poprzednich derbach.

Pod koniec meczu dochodzi do kolejnej próby wykręcenia awantury na trybunach, jednak zostaje ona szybko stłumiona przez tych co zawsze. Piłkarze na boisku zdobywają bramkę na 2:4 i takim wynikiem niestety kończy się to spotkanie. Po meczu mimo wszystko dziękujemy naszym piłkarzom za walkę.

Po opuszczeniu sektora decydujemy się jeszcze raz zaprosić „awanturników” z Jarocina do wspólnych harców obiegając wokół stadion i podbiegając pod ich autokar. Ci jednak otoczeni silnym oddziałem prewencji nie decydują się opuścić pojazdu i ostatecznie do niczego nie dochodzi. W wyniku pomeczowych akcji dwóch naszych ziomków zostaje zawiniętych. Po incydencie rozchodzimy się w swoje strony.

Derby tym razem piłkarsko dla jaroty, jednak kibicowsko po raz kolejny zwycięstwo NIELBY!

Wielkie dzięki za wsparcie dla Miecha & Zameczka!

Chudy, Paweł – jesteśmy z Wami! Piłka nożna dla kibiców A.C.A.B

 

Relacja Jaroty Jarocin:

Wyjazdy do Wągrowca od kilkunastu lat elektryzują kibiców obu drużyn. Wzajemny antagonizm udziela się już nie tylko nam, ale również zawodnikom i całemu sztabowi obu drużyn. Niektóre media nazywają te potyczki „świętą wojną”, my jednak wolimy pozostać przy określeniu derby Wielkopolski z drużyną, którą delikatnie mówiąc nie darzymy sympatią. Przez pojawienie się koronoświrusa poprzedni sezon został przerwany, a mecz rewanżowy w Jarocinie na wiosnę nie doszedł do skutku. W nowym sezonie pierwszy mecz z Nielbą ponownie na wyjeździe. Ze względu na obecny reżim sanitarny z ograniczeniem na trybunach, do końca tak naprawdę nie wiedzieliśmy czego się spodziewać. Zostaniemy wpuszczeni, czy w ogóle uda nam się dotrzeć do Wągrowca? Ostatecznie w środę podejmujemy decyzję o oficjalnym wyjeździe informując wszystkich zainteresowanych poprzez naszego fp. Pod naszym stadionem zbieramy się 3 godziny przed meczem i w liczbie 25 osób ruszamy autokarem do Wągrowca. W tej liczbie 6 – GKS Jaraczewo, 5 – Astra Krotoszyn i 1 LKS Czarnylas. Nasza liczba trzeba powiedzieć jasno fatalna, jednak z wiadomych dla nas względów wiedzieliśmy, że na pewno kilkanaście osób nie pojedzie. Jednak ci, którym nic nie stało na przeszkodzie, aby jechać a nie pojechali, powinni się wstydzić i zastanowić następnym razem jak nazwą siebie fanatykami. Podróż do celu przebiega bardzo sprawnie i o dziwo meldujemy się przed czasem. Już po wyjściu z autokaru dzieje się niezły cyrk. Jak się okazuje w Wągrowcu obowiązuje nowy regulamin, ochroniarki oznajmiają nam, że z flagami większymi niż 1,5 metra nie wejdziemy…przez co udaje się wnieść tylko transparent dla kolegi „Miłek PDW”. Każdego z nas czekały przynajmniej dwie kontrole osobiste, po wyjściu z autokaru i przed wejściem na stadion, a wyrywkowo niektórzy załapali się na dwie dodatkowe zaraz po wejściu na stadion i przed schodami… Jedna osoba nie zostaje wpuszczona, dopiero udaje się jej wejść po przerwie. Jak już tylko jesteśmy na sektorze, ruszamy z dopingiem i wzajemnymi uprzejmościami z miejscowym plebsem. Zarzucamy „chodźcie śmiało, jest nas mało”. Na zaproszenie miejscowi odpowiedzieli, ale standardowo ich bieg zakończył się na środku trybuny i koleżankom zabrakło siły, aby przeskoczyć metrowy płocik i wbiec na sektor buforowy. Pokazówkę kończy wejście kilku psów na trybuny. Taka sama sytuacja powtarza się w drugiej połowie. My za każdym razem przypominamy im, że zaproszenie do wyjścia na ubitej ziemi jest wciąż aktualne skandując „chodźcie do lasu…” oraz „hej kurwy banda na bandę!”. Niestety ich 80 osobowa „siła” zdolna była tylko do pokazówek i nawoływania kilkukrotnie mniejszej grupy otoczonej psami i ochroną, aby wyskoczyli z klatki i do nich łaskawie przyszli :) Raz to zrobiliśmy w poprzednim sezonie i zanim miejscowi wyrazili chęć na grandę, już tam czekała psiarnia. Derbowy pojedynek dobiegał końca, a my z każdą minutą coraz bardziej się nakręciliśmy. Nasi piłkarze pomimo tego, że przegrywali 1:0 ostatecznie gromią Nielbę 2:4! Po końcowym gwizdku razem z piłkarzami świętujemy zwycięstwo i po chwili opuszczamy stadion. Standardowo za kordonu psów miejscowi się napinają, my próbujemy bokiem wyjść na drogę, jednak zostajemy zepchnięci do autokaru i to byłoby na tyle. Podziękowania dla naszych przyjaciół, którzy tego dnia nas wsparli oraz dla piłkarzy za pokazanie charakteru na boisku, takiego Jarotę chcemy oglądać zawsze. Do Jarocina wracamy o 22 i od razu kierujemy się do Ostrowa Wlkp, aby pozdrowić naszego kolegę przebywającego w miejscu odosobnienia. Na koniec chcielibyśmy przypomnieć kibicom Nielby, że nazwy klubów zaczynamy od pisania wielką literą. Nawet jeżeli kogoś nienawidzimy, a piszemy tak z szacunku dla języka polskiego.