FAQ – Wyjazd na mundial do Rosji 25 września 2018

Po powrocie z mundialu oraz po przeczytaniu wcześniejszych relacji z dnia meczowego wiele osób pytało mnie o to samo. Dlatego postanowiłem odpowiedzieć na najczęściej zadawane pytania. Dziś nie będzie zbyt wiele na tematy kibolskie, dlatego pewnie nie każdego to zainteresuje. Ten artykuł polecam bardziej podróżnikom niż kibicom. Obiecuję jednak poprawę i następna relacja na pewno będzie dotyczyła piłki nożnej.

Mówi się, że Rosja, to stan umysłu. W naszej kulturze istnieje wiele obiegowych opinii i stereotypów mniej lub bardziej trafnych, które mają wyśmiać lub zdemonizować naszego sąsiada. Mając to wszystko na uwadze zaczęliśmy przygotowania do wyjazdu na mistrzostwa (po rosyjsku cziempionat) z pewnymi obawami, które na każdym kroku były potwierdzane, czy słusznie? Zaraz się przekonacie.

Wyszliśmy z założenia, że Rosja to faktycznie nie jest to normalny kraj. Bo czy w normalnym kraju obawiasz się o to, że ukradną ci tablice rejestracyjne lub czy w normalny kraju trzeba wozić ze sobą drobne, by przekupywać policję. Wreszcie czy w normalnym kraju obawiasz się, że mimo złożonej rezerwacji, możesz nie mieć gdzie mieszkać. Nasze obawy dodatkowo podsycała oficjalna rządowa strona Ministerstwa Spraw Zagranicznych, która w krótkiej notce wyliczała na co zwracać uwagę i czego lepiej się wystrzegać. Tak się składa, że większość tych ostrzeżeń właśnie planowaliśmy złamać.

 

ORGANIZACJA MISTRZOSTW

Wszystko od początku do końca dopięte na ostatni guzik. Miasta gospodarzy lśniły, przyozdobione mistrzowskimi motywami. W radio co chwila informacje z mundialu. Środki bezpieczeństwa podkręcone na najwyższy poziom, ale nie było to jakoś odczuwalne, czy męczące. Ruscy wszelkie kontrole przeprowadzali bardzo szybko i bez zbędnego gadania. Byliśmy w czterech miastach gospodarzy, po za wspominanymi we wcześniejszych relacjach dodatkowo jeszcze w Niżnym Nowogrodzie. Jedyną różnicą między nimi była ilość policji.

W pozostałych miastach, które nie organizowały meczy też odczuwalny był klimat cziempionatu, głównie przez kolorowe flagi, koncerty, odpustowe stragany i zwiedzających kibiców.

 

KIBICE

Parafrazując stare komunistyczne hasło mam ochotę zawołać Janusze wszystkich krajów łączcie się. Do Rosji zjechali się głównie turyści, dla których mecze były pretekstem do tego, by się upić lub ewentualnie coś zwiedzić. Z kibolstwem nie miało to nic wspólnego, bardziej z atmosferą koncertów czy festynów.

Łowcy mocnych wrażeń wcześniej zostali poinformowani, o tym że nie mają w tym kraju czego szukać. Wszelkiego rodzaju akcje grożą konkretnym przypałem. Gra nie była warta świeczki. Realia rosyjskie są podobne do naszych, ale bardziej perfidne i bezczelne. Historie w stylu uwięzienia Maćka, jaką przerabialiśmy niedawno, są tam zakrojone na dużo szerszą skalę. Podobno Putin obiecał, że będzie zsyłał do łagrów, każdego wobec kogo będzie chociaż najmniejsze podejrzenie zakłócenia porządku.

Mimo wszystko widywaliśmy kumate towarzystwo z całego świata paradujące w koszulkach swoich klubów. O wielu z tych drużyn w ogóle nie słyszeliśmy. Zaskoczyli nas Anglicy, którzy w nietypowy sposób okazują szacunek swoi barwom, kładąc je na chodniku.

 

RUSKI ŚWIAT

Rosja jest federacją, zrzeszającą w sobie kilkadziesiąt narodów, ludów i języków. Sami Rosjanie stanowią 80% ludności całego kraju. Inne narody wchodzące w jego skład to m in. Tatarzy, Baszkirzy, Czuwasze, Czeczeni, Awarowie, Mordwini, Udmurci, Jakuci, Kabardyjczycy, Buriaci, Ingusze i jeszcze wiele innych, które są dla nas tak samo egzotyczne jak plemiona Amazonii. Po za tym doliczyć trzeba narody byłego ZSRR takie jak Azerowie, Kazachowie, Ormianie, Kirgizi, Uzbecy, Tadżycy, Turkmeni itp., których obywatele (nawet Ukraińcy czy Gruzini) traktowani są w Rosji jak swoi bracia. Ich również mieszka tam kilka milionów i mają obywatelstwo rosyjskie.

Skład etnograficzny i podział administracyjny Rosji jest tak skomplikowany, że przeciętny Rosjanin ani nie potrafi wymienić, ani nie potrafi odróżnić wszystkich narodowości zamieszkujących jego kraj.

 

STOSUNEK DO POLAKÓW

Orzeł biały, biało czerwone barwy, czy rejestracja samochodowa z gwiazdkami unii europejskiej przez większość Rosjan są nierozpoznawalne. W nawiązaniu do tego co pisałem wyżej o różnorodności Rosji ludzie mają wątpliwości czy nie jesteśmy jakąś Ruską nacją lub mylą nas z Serbami, Czechami, Anglikami czy nawet Szwedami. Często po prostu nie mają pomysłu skąd jesteśmy i pytają wprost. Ich reakcja na stwierdzenie, że jesteśmy Polakami, po za jednym wyjątkiem, zawsze była pozytywna. Polskość jest znana i szanowana. Trzech rozmówców powoływało się na polskie korzenie, jeden pan mówił, że dwa razy przejeżdżał przez Polskę gdy był w wojsku, pewna pani wspominała o polskich znajomych, w hostelu chwalono wycieczkę z Łodzi, która zwiedziała Smoleńsk, wreszcie Tatar, o którym pisałem we wcześniejszej relacji ma pod Krakowem grób dziadka. Polaków w Rosji nie ma zbyt wielu, ale ludzi mających polskie korzenie jest bardzo dużo. Przyczyny są wiadome to historia i polityka.

 

BEZPIECZEŃSTWO

Policja oraz inne służby mundurowe były wszędzie. O ile w innych krajach bardzo wiele miejsc zabezpieczają firmy ochroniarskie tak tutaj wszystko zabezpieczały różnego rodzaju oddziały policji. Bramki z wykrywaczami metalu i ładunków wybuchowych były przy wejściu do metra, na każdy stadion i strefę kibica, oraz przy wejściu do wszystkich atrakcji turystycznych. To wszystko obsługiwali policjanci. W miastach gospodarzy praktycznie zawsze w zasięgu wzroku był ktoś w mundurze.

Przed wyjazdem ostrzegano nas przed policją i zalecano, by mieć drobne na łapówki. Tymczasem mieliśmy pięć kontroli i nie daliśmy psom ani grosza. Co więcej stróże prawa zawsze byli przyjaźnie nastawieni, mili i kulturalni. Domyślam się, że to wszystko było szopką na pokaz ze względu na mistrzostwa.
Co kilkaset kilometrów oraz przed wjazdem do miast stoją tak zwane DPSy czyli rosyjska drogówka, która zatrzymuje samochody na chybił trafił. Niektóre punkty kontroli wyglądają jak przejścia graniczne.

 

GRANICA

Polska – Białoruś
Przejeżdżamy w Sławatyczach. Byliśmy jedynym samochodem, podjeżdżamy bez kolejki, a mimo to staliśmy aż półtorej godziny. Po polskiej stronie tylko spisanie paszportów. Między bajki można włożyć pogłoski o korupcji białoruskiej służby celnej. Funkcjonariusze na piersiach mają zamontowaną kamerę, która rejestruje każdy ruch. Naszą furę przeszukiwali trzy razy.
Wieźliśmy dla Polonii w Rosji książki o tematyce religijnej i historycznej. Największą uwagę pograniczników przykuły książki o II wojnie światowej. Najpierw jakiś szeregowy celnik uznał je za podejrzane. Zawołał oficera, który wmawiał nam oszustwo, mówiąc, że cziempionat to przykrywka. Pytał nas: od kiedy to kibice czytają książki? W końcu zawołali innego oficera, który znał Polski. Ten zaczął czytać, a tam historia drugiej wojny światowej, dzieje żołnierzy wyklętych i Solidarności oraz coś na temat przegranych Stalina. W tym momencie braliśmy pod uwagę konfiskatę, albo zawrócenie z granicy. Oficer jednak powiedział, że są zgodne z Białoruską poprawnością polityczną i możemy je zabrać.

 

Białoruś-Rosja
Rosja ma z Białorusią i z Kazachstanem unię celną podobnie jak my w strefie Schengen. Dlatego postój na tej granicy zajął zaledwie 15 min. Spisali nam tylko paszporty. Bardzo miły żołnierz po angielsku powitał nas w Federacji Rosyjskiej i życzył powodzenia.

 

Rosja -Ukraina

Kilka kilometrów przed szlabanem zostaliśmy złapani przez straż graniczną, która chciała poznać cel naszego wjazdu na Ukrainę. Zaznaczę, że przekraczaliśmy granicę jakieś 500 km od strefy wojny w Ługańsku. Gdy pokazaliśmy paszporty i karty kibica strażnicy zrezygnowali z dalszych przeszukań i pozwolono nam jechać dalej. Staliśmy 3 godziny.

 

Ukraina- Polska

Wracamy do kraju przez Dorohusk. Najgorsza przeprawa. A to, że najgorzej zostaliśmy potraktowani przez Polską służbę wcale nas nie zdziwiło. Polacy od razu zaczęli nas straszyć mandatami, za przekroczenie linii wjazdu. Witamy w Polsce! Trochę nam tego brakowało. Nikt się nie spieszył mimo, że przed granicą stała kilkukilometrowa kolejka. Całe szczęście, że dla Polaków jest oddzielny pas, który skraca postój o jakieś 7-9 godzin, dlatego staliśmy tu tylko koło 3,5 godziny.

 

LENIN WIECZNIE ŻYWY

Nieodłącznym elementem Polskiego krajobrazu są przydrożne kapliczki, krzyże i figurki, w Rosji na każdym kroku możemy zobaczyć ponik Lenina lub jakiegoś gieroja z czasów wojny. Wszystkie z nich, są monumentalne i kiczowate. Wszędzie stoi Lenin z wysuniętą ręką albo żołnierz z karabinem, albo żołnierz rzucający granatem, albo żołnierz w okopie, ewentualnie żołnierz salutujący, żołnierz ze sztandarem lub żołnierz w marszu.

To co zobaczyliśmy autentycznie nosi znamiona kultu.

Rosyjska wersja historii różni się od europejskiej. II Wojna Światowa to dla Rosjan Wojna Ojczyźniana, czas jej trwania też określają inaczej niż my, na lata 1941-1944. Rosjanie nazywają się narodem zwycięzców, zwycięstwo to po rosyjsku pabieda, dlatego w każdej miejscowości są parki, skwery, place lub aleje pabiedy.

W każdej szanującej się miejscowości musi też być ulica Lenina, Stalina, Sowiecka, Komsomolska oraz Gagarina. W dużych miastach można zrobić sobie fotę z sobowtórem Putina, Lenina lub Stalina. Sierp i młot jest widoczny wszędzie. Rosjanie odwołują się do tej symboliki tak samo ochoczo jak my do symboliki II Rzeczpospolitej lub do Polski Walczącej. Nie zauważyliśmy natomiast odwołań do czasów carskich.

 

PUTIN

Zachodnie media przedstawiają Putina jako wielkiego awanturnika. Chcieliśmy się przekonać co o nim sądzą zwykli Rosjanie. Pytaliśmy o to różnych ludzi. Wszyscy Putina chwalili. Odnoszę wrażenie, że do wysokiego poparcia jakie otrzymuje w wyborach prezydenckich wcale nie są mu potrzebne oszustwa wyborcze. Po prostu jego poparcie jest naprawdę takie wysokie. Dlaczego?

Wszyscy zgodnie potwierdzają, że Putin to prawdziwy lider, który podniósł Rosję z kolan. Za czasów jego rządów odczuwalnie poprawił się standard życia. Ludzie dostają wyższe emerytury, renty oraz wypłaty, zmalało bezrobocie, poprawiła się służba zdrowia, poprawił się stan rosyjskich dróg i jakość komunikacji szczególnie pociągów. Rosja odzyskała należną pozycję na arenie międzynarodowej. W kraju jest też spokojniej, wcześniej dochodziło do wewnętrznych napięć i walk separatystycznych. Teraz Rosja jest autentycznie zjednoczona. Ludzie patrzą w przyszłość ze spokojem i nadzieją, a nie tak jak wcześniej z obawami i lękiem. Rosjanie uważają, że on po prostu o nich dba.

 

WOŁGA

Z całego wyjazdu to Wołga zrobiła na mnie największe wrażenie. W normalnym swoim biegu ma kilka kilometrów szerokości. Momentami jest szeroka aż po horyzont. Tak, że ledwo widać drugi brzeg lub nie widać go wcale. Na Wołdze są stocznie, pływają takie same kontenerowce jak po morzach. Wielkie ponad milionowe miasta leżą tylko po jednej stronie rzeki, ponieważ zbyt wielkim kosztem byłoby budowanie przeprawy na drugi brzeg.

 

DROGI

Tego też się baliśmy. Powszechnie krąży opinia, że drogi w Rosji w większości są w fatalnym stanie. Nasze doświadczenia są jednak inne. Wszystkie drogi w Rosji jakie widzieliśmy były dobre albo bardzo dobre. Z dużych miast do Moskwy biegną autostrady. Pojęcie autostrady jest jednak w Rosji inne niż w Polsce, swoim stanem przypominają one drogi jakie mieliśmy w latach 90.

Wiele osób zarzucało nam, że jeździliśmy tylko drogami między dużymi miastami, które są wyremontowane. Nie jest to prawdą. Zwiedzaliśmy też głęboką prowincję. Zbaczaliśmy z głównych szlaków. Wjeżdżaliśmy do wsi, w których musieliśmy ustępować pierwszeństwa krowom i pijanym rowerzystom.

Jedyna zła droga jaką mieliśmy okazję jechać to odcinek ok. 50 km w okolicy Diwiejewa. Nie była jednak dziurawa, tylko strasznie nie równa i rozjechana koleinami.

Te złe drogi o których krążą legendy są prawdopodobnie na wschodzie w azjatyckiej części. Bardzo dużo aut jeździło z pękniętymi szybami przednimi. Te pęknięcia to efekt latających kamieni, których na tamtych drogach jest bardzo dużo.

 

KIEROWCY

Kultura jazdy porównywalna do naszej, na pewno różni się od południowców. Tutaj nie obowiązuje zasada większego samochodu. O dziwo jeżdżą zgodnie z przepisami, nie widzieliśmy, by przekraczali prędkość. Spowodowane jest to dużymi mandatami i dużą ilością kontroli. Największym problemem jest to, że kierowcy wpychają się wszędzie, ale też wpuszczają jeżeli ty chcesz się wepchać. Bardzo często też wyprzedzają z prawej strony.

 

WIEŚ

Nie ma rosyjskiej wsi bez niebieskiego drewnianego domu z trzema zdobionymi oknami, bez domu ogrodzonego blachą trapezową oraz bez domu z pół okrągłym dachem przypominającym amerykańską stodołę.

Rosyjska wieś pod względem zabudowy jest bardzo monotonna i powtarzalna, dużo biedniejsza od polskiej wsi. Nie widzieliśmy, by ktoś coś uprawiał, nie widzieliśmy żadnych ciągników ani maszyn w wiejskich zagrodach. To wszystko efekt kolektywizacji rolnictwa. W czasie komuny w Polsce były PGRy, a ich rosyjskimi odpowiednikami były kołchozy i sowchozy. Mijaliśmy pozostałości po tych wspólnych skolektywizowanych gospodarstwach rolnych. W większości to wybielone wapnem ruiny. Przejechaliśmy tysiące kilometrów i tak naprawdę pierwsze pola uprawne zaczęły się dopiero daleko w głębi Rosji, jakieś 2000 km od granicy.

Ciekawostką jest, że wszystkie wsie są podłączone do gazu. U nas powiedziano, by do gazu ziemnego, w Rosji jest to jednak gaz nad ziemny, ponieważ rury są ułożone nad ziemią, wzdłuż ulicy. Szczególnie śmiesznie wygląda to gdy sieć gazowa przecina wjazd na posesje lub skrzyżowanie dróg. Wówczas rury są podwyższane.

 

JEDZENIE

Polecam zupy. Najlepsza naszym zdaniem była Okroszka czyli zimna zupa z warzyw na kwasie chlebowym oraz Solanka zupa z mięsa, wędlin z cytryną i oliwkami na rosole. Po za tym tradycyjna Ruska kuchnia to bliny czyli coś podobnego do naszych malutkich naleśników, podawane wszędzie z różnym farszem. Pielemienie z bulionem czyli małe pierożki w rosole. Typowe drugie danie to mielone lub schabowe kotlety pod pierzynką ze śmietany, sera lub jajka. Najpopularniejsze są kuchnie typu fast food ale z domowym jedzeniem tzn. ma się do wyboru kilka rodzajów zup, czy drugich dań, które od razu są gotowe do wydania. Coś jak Pyzata Chata.
Na ulicach ze specjalnych beczek lub cystern sprzedawany jest kwas chlebowy. Nigdy za nim nie przepadałem, ale teraz muszę przyznać, że to najlepsze orzeźwienie w czasie upału jaki tam panuje.

 

LUDZIE

W większości bardzo mili, otwarci i gotowi do pomocy. Nie sprawdziły się komunikaty MSZ, który ostrzegał, że obcokrajowcy traktowani się podejrzliwie i z wrogością. Po za szefem kempingu w Moskwie nie spotkaliśmy się z żadnym przypadkiem niechęci. Prawdą jest, że po angielsku ciężko się dogadać. Dobrze jest znać choć podstawy rosyjskiego.

 

STREFY CZASOWE

Zachodnia część kraju ma czas Moskiewski +1, my nieświadomie przez dwa dni byliśmy w Samarskiej strefie czasowej +2. Spowodowało to pewien zamęt w naszych poczynaniach. Ogólnie Rosja ma jedenaście stref czasowych, różnica między skrajnymi strefami czyli Królewcem a Kamczatką wynosi 11,25 godz.

 

CENY

Jest chyba trochę drożej niż w Polsce. Być może to efekt sankcji, być może zwyżek na mistrzostwa. 150gr wędliny w Polsce kosztuje od 3,5 do 8 zł w Rosji od 10 do 15 zł. Ser jest podobnie drogi. Noclegi w cenach porównywalnych do naszych.

 

PALIWO

W Rosji benzyna kosztuje ok. 2,60 gaz ok. 1,30 Jest bardzo dużo różnych rodzajów stacji benzynowych, które są porozstawiane bardzo gęsto, dosłownie co kilka kilometrów. Z gazem jest trochę gorzej, dystrybutory są mniej więcej co 300 km. Oferta paliw jest dużo bogatsza niż w Polsce, stan i standard stacji dużo gorszy. U nas do nie dawno mieliśmy do wyboru tylko trzy paliwa 95, 98 i disel. Od niedawna dopiero to trochę ewoluowało. Tam praktycznie na każdej stacji ma się do wyboru kilka różnych paliw np. 92, 95, 95 z jakimś ulepszeniem, 98, 98 z dodatkiem, 100, disel zwykły, disel z dodatkiem itp.

We wszystkich krajach było ZSRR najpierw płaci się za paliwo, a później się tankuje. Na Białorusi podczas tankowania pracownik kazał nam „odkryć kapotę” czyli podnieść maskę.

 

KRAJOBRAZ

Krajobraz po za drobnymi wyjątkami bardzo nas rozczarował. Specjalnie jechaliśmy furą, by więcej zobaczyć. A tu szału nie było.

Po za tym rosyjska przyroda jest bardzo nudna i monotonna. Jedziesz i przez 700 km ciągle las, później przez 800 km ciągle łąki i nieużytki, następnie przez 1000 km znowu las, wreszcie przez 600 km step, gdzieniegdzie przez 400 km pola. Ładnie zaczynało się robić w okolicach Niżnego Nowogrodu kiedy podjechaliśmy pod wybrzeże Wołgi.

 

NOCLEGI

Mając na uwadze ukraińskie doświadczenia oraz rosyjskie sposoby prowadzenie biznesu obawialiśmy się że nasze rezerwacje mogą nie zostać zaakceptowane. Na sztywno mieliśmy zaklepane cztery noclegi. Okazało się jednak, ze wszystko było w porządku. Bez problemów, znajdowaliśmy nowe miejsca rezerwując coś kilka godzin przed przyjazdem. Kilka nocy spaliśmy w namiocie. Zdarzyło się nam na dziko rozbić obóz przy rozlewisku Wołgi.

 

KREML

Pierwsze skojarzenie to Kreml Moskiewski i siedziba prezydenta. Jednakże kreml ogólne określenie grodu warownego lub twierdzy usytuowanej w obrębie miasta, budowanej zwykle na wzniesieniu w okolicach rzeki. Innymi słowy to stare miasto. Ruskie stare miasta różnią się jednak od Polskich. W obrębie Polskich miast był murowany zamek, kościół i domy. W Ruskim mieście murowana była tylko cerkiew, reszta była drewniana. Dlatego rosyjskie Kremle to najczęściej mury zachowane w doskonałym stanie (ponieważ nie zniszczone żadną wojną), a w środku poza starą cerkwią nowe budynki rady miasta, rady obwodu, muzeum, czołgi lub inne wojenne pomniki i dużo trawy.

 

Smoleńsk:

Moskwa:

Niżny Nowogród:

Kazań:

ILE TO KOSZTOWAŁO

Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, dlatego enigmatycznie powiem tylko, że przygotowania do wyjazdu były droższe niż sam pobyt za granicą. Za cztery bilety zapłaciliśmy 1700 zł w tym prowizja bankowa. Na paliwo poszło koło 1100zł. Reszta niech pozostanie tajemnicą.

 

Kibol Pielgrzym