Nielba Wągrowiec – Jarota Jarocin 09.11.2019 14 listopada 2019

Za nami ciekawy mecz w Wągrowcu, gdzie miejscowa Nielba na własnym obiekcie podejmowała drużynę Jaroty Jarocin. Gospodarze na to spotkanie wystawili dobry ilościowo młyn, na płocie pojawiła się jedna fana „MKS”.

Goście w Wągrowcu pojawili się w 78 osób, Jarota tego dnia mogła liczyć na 9-osobowe wsparcie Astry Krotoszyn, 6-osobowe LKS-u Czarnylas oraz 9 GKS Jaraczewo. Tego dnia w klatce dla przyjezdnych zaprezentowano dwie oprawy, do których odpalono sporą ilość różnej pirotechniki. Podczas prezentacji drugiej oprawy padła jedna z bramek, długo nikogo nie było trzeba zachęcać i wyjazdowicze ruszyli w stronę gospodarzy. Doszło do wymiany zdań, w konsekwencji czego kilka osób zalicza KO. W trakcie całego zamieszania w ręce Nielby wpadła jedna z machajek przyjezdnych, która używana była przy oprawie.

 

Relacja Nielby Wągrowiec:

Już po awansie naszych piłkarzy do 3-ciej ligi doskonale wiedzieliśmy – będziemy świadkami kolejnych derbów z Jarotą Jarocin. Sama myśl o tym spotkaniu elektryzowała fanatyków Nielby, szczególnie, że ostatni nasz pojedynek można było ujrzeć ponad 3 lata temu. Pierwsze spotkanie zaplanowano na 9 listopada w Wągrowcu. My bez większej spiny w internecie prowadzimy mobilizację, zachęcając ludzi do przyjścia na derby. Kilka dni przed meczem miasto zostaje oklejone plakatami z godzinami i miejscami zbiórek.

Pierwsza z nich odbyła się na starówce, gdzie już czekali na nas smutni panowie, którzy w nieudany sposób próbowali nas prowokować i spisywać za nic. My niewzruszeni po paru minutach udaliśmy się na drugą zbiórkę, gdzie zgarnęliśmy pozostałą część ekipy i wspólnym przemarszem dotarliśmy w okolice stadionu. Reszta fanatyków czekała już na nas na „Zibku”. Na kilkanaście minut przed rozpoczęciem meczu, w towarzystwie rac, świec dymnych i petard udaliśmy się w kierunku stadionu. Wejście na sektor bez większych problemów.

Na płocie ląduje jedna flaga – „MKS”. Nas na sektorze nieco ponad 100 osób (w tym kilkunastoosobowa delegacja Mieszka Gniezna oraz kilku chłopaków z Zamku Gołańcz – dzięki!). Był to wynik, którego się spodziewaliśmy, ale jednocześnie byliśmy z niego zadowoleni. Od początku spotkania lecimy z dopingiem, który tego dnia stał na zadowalającym poziomie. Całość fajnie dopełniała asysta bębna. Tego dnia nie prezentujemy żadnej oprawy z pirotechniką na prośbę zarządu. Kończyła się pierwsza połowa, a ku naszemu zdziwieniu klatka przyjezdnych nadal była pusta. W końcu pod koniec połowy zjawili się kibole Jaroty w liczbie około 50-60 osób, dość słabo słyszalni z naszego sektora (co do liczby, którą sami określili – jest to jeden z wielu farmazonów w ich relacji).

Druga połowa to w większości festiwal piosenki wulgarnej. Goście prezentują dwie oprawy w asyście piro. Pod koniec drugiej z nich, przyjezdni pokazują swój iloraz inteligencji rzucając odpalone race w kierunku sektora, który w większości zajmowany był przez dzieci. Nasza reakcja była natychmiastowa – wybiegamy w kierunku sektora gości, a kibole Jaroty wyrywają jedną ze ścianek klatki, dzięki czemu dochodzi do krótkiej wymiany ciosów. KO zalicza kilku „piknikowych” kibiców siedzących najbliżej klatki. Widząc naszą liczebną przewagę przyjezdni się wycofują (przeciwnicy wcześniej tak bardzo chcieli się sprawdzić, to co było przeszkodą? Może stojący jeden ochroniarz zaznaczony na zdjęciu?). Z płotu zrywamy jeden z obrażających naszych kolegów transparentów. W nasze posiadanie wchodzi również szmata na kiju Jaroty. Po zamieszaniu wracamy na sektor.

Nakręceni całą sytuacją, prowadzimy znacznie głośniejszy doping. Na boisku zrobiło się równie emocjonująco, co na trybunach. Nasi piłkarze w ostatnich minutach meczu wywalczyli rzut karny, którego udaje im się wykorzystać i wychodzimy na prowadzenie 2:1. Radość na sektorze nie do opisania. Nasi ostatecznie wygrywają i razem z nami świętują zwycięstwo. Następnie wszyscy rozchodzimy się, a duża część grupy udaje się na starówkę, gdzie celebrujemy wygrane, zarówno kibicowsko jak i piłkarsko, derby. NIELBA&MIECHO&ZAMECZEK! 

 

Relacja Jaroty Jarocin:

Na ten mecz czekaliśmy od dawna, odkąd poznaliśmy terminarz wiedzieliśmy, że 9 listopada czeka nas najciekawszy wyjazd sezonu. Mobilizacje zaczynamy już kilka tygodni wcześniej i po raz pierwszy w historii do sieci trafia hiphopowa zapowiedź wyjazdu. Ze względu na drobne opóźnienia z Jarocina ruszamy później niż planowaliśmy, ostatecznie główna grupa dociera w trakcie trwania pierwszej połowy, a na sektor wchodzimy w 30 minucie meczu. Nasza liczba to 78 osób w tym 9 – Astra Krotoszyn, 6 – LKS Czarnylas oraz 9 GKS Jaraczewo. Na płocie wywieszamy czarną flagę Jarota, LKS Czarnylas – Polska, wyjazdówkę Astry oraz transparent ze wsparciem dla zatrzymanych kiboli Tarnovii.

Kilka metrów płotu poświęcamy miejscowym i wywieszamy też m.in. transparent poświęcony ich postawie telefonicznej, gdzie kilka tygodni temu na meczu w Gnieźnie odgrażali się nam, by później odmawiać spotkania a na koniec blokować numery. Będąc przy miejscowych nie spodziewaliśmy się fajerwerków z ich strony, jednak ostatecznie pozytywnie nas zaskoczyli. Liczny młyn ze wsparciem Mieszka oraz Zamku Gołańcz z jedną flagą na płocie. Patrząc na ich aktywność kibicowską, po raz kolejny udowadniają, że są tylko kibicami meczu Nielby z Jarotą. Pewnie kolejny raz ich młyn znowu uświadczymy na meczu z Jarotą. Poza dopingiem, przez cały mecz nie zaprezentowali nic, jedynie nad głowami trzymają parasolki m.in. tęczowe… My ze swojej strony prezentujemy dwie oprawy z dużą ilością pirotechniki. Najpierw wjeżdża folia z napisem „Jarota Terror”, do tego odpalamy ognie wrocławskie i rzucamy serpentyny.

Druga oprawa składa się z transparentu „Ultras Fanatic JKS”, do którego odpalamy race, świece dymne oraz machamy flagami na kij. Przy obu oprawach pojawia się i znika również sektorówka w barwach. Pirotechnika w postaci ogni wrocławskich oraz petard hukowych, generalnie towarzyszy podczas całego meczu. Totalny chaos i rozpierdol. Taki też był zamysł tego spotkania z naszej strony, zero reżyserki, wyjebane na detale, stara szkoła kibicowania i pełny spontan.

W momencie prezentowania drugiej oprawy po kilku kopnięciach, pada płot do góry a my wbijamy na sektory Nielby porozdawać kilku chamom nokauty. Długo nie musieliśmy czekać, na wjazd ochrony i psów co powoduje nasz odwrót do sektora. No i w tym momencie oczywiście młyn Nielby nabiera chęci do konfrontacji, jak już tylko jesteśmy zepchnięci do klatki.

Podbiegają pod sam płot na kilka sekund, gdzie nie było za bardzo możliwości zrobienia czegokolwiek. Jedna osoba nie wytrzymuje ciśnienia i przez kratkę wali flagą na kij jednego z miejscowych, niestety tak niefortunnie, że machajka wypada z rąk i chwyta ją kibic Nielby. Niestety nasz błąd i machajka zmienia właściciela.

Przy okazji ktoś z Nielby zrywa transparent skierowany do nich, który zresztą i tak zostałby po naszym wyjściu w klatce zostawiony, także tego w żadnym wypadku nie traktujemy, jako straty. Dla Nielby to „zdobycz” równie ważna jak flaga, którą celebrują jakby ich drużyna została Mistrzem Polski. Do końca meczu trwa już względny spokój, a po jego zakończeniu spisani i nagrani przez psiarnie opuszczamy sektor. Niestety przez pojebany wymysł psów opuszczamy Wągrowiec zadupiami i krążymy po okolicy, przez co w domach jesteśmy 2 godziny później niż powinniśmy. Na koniec chcemy podziękować naszym ziomkom za wsparcie! Niestety na boisku pomimo dobrej gry naszych piłkarzy derby przegrywamy, ale na trybunach uważamy, że zdecydowanie wygraliśmy ten pojedynek! PS. Teraz tylko czekać na „relację” odpowiedź Nielby.

 

zobacz również zdjęcia: