Ruch Chorzów – GKS Tychy 14.09.2017 18 września 2017

Relacja Niebieskich:

Derby, derby i po derbach. Pomimo dużych nadziei związanych z meczem z tyskim GKS-em, który mogliśmy rozegrać po 40 latach – szału nie było. 

Po sporych zawirowaniach terminowych ostatecznie data nie nastrajała optymizmem – zamiast słonecznego weekendu padło na deszczowy czwartkowy wieczór. Dodatkowo z powodu zwiększenia cen biletów planowany był bojkot tego spotkania, który miał dać włodarzom klubowym do myślenia. Jesteśmy spadkowiczem, z ogromnymi problemami kadrowymi i nadal minusowym bilansem punktów, a ceny wejściówek okazały się wyższe niż za czasów sukcesów i gry w ekstraklasie. Nie tędy droga. Trzeba zachęcać ludzi do przyjścia, a nie kłaść kłody pod nogi. Na szczęście udało się dojść do porozumienia, jednak i tak władze klubu postanowiły w inny sposób wyciągnąć pieniądze od kibiców, dźwigając cenę klasycznego stadionowego wuszta… 

Przed meczem przemarsz na derbowy pojedynek zorganizował Chorzów Batory, wsparty innymi dzielnicami i Fan Clubami. Do tej pory miało miejsce kilka takich pochodów i zawsze odbywało się to bez większych problemów. Przemarsz ruszył planowo z transparentem „Wielkie Hajduki” na przodzie oraz transparentami na kijach w środku kolumny. Kibice Ruchu przy gromkich śpiewach bez trudu przeszli połowę trasy. Odpalone zostały także świece dymne przy chóralnym śpiewie tłumu. 

Wszystko przebiegało płynnie do momentu, gdy z naprzeciwka nadjechała straż pożarna na sygnale. Fani Niebieskich zaczęli schodzić na bok, by przepuścić strażaków, ale policja prawdopodobnie uznała, że robią to zbyt wolno. Policjanci na koniach zaczęli taranować ludzi i spychać ich w stronę chodnika. 

Co ciekawe, wcześniej marsz odbywał się ulicą i nie było żadnego problemu, ale w końcu trzeba podbudować sobie morale i wywołać zamieszanie. Gdy policjanci zepchnęli już kibiców na chodnik… sami zajęli całą ulicę. W skrajnych przypadkach inteligenci na koniach… przepędzali ludzi z chodników. Żelazna logika policji – nie wolno chodzić po ulicy, a po chodniku tym bardziej. Kibice oczywiście nie stali bezczynnie. Pojawiły się latające race, a w okolicy słychać było anty policyjne okrzyki. 

Rozbity przemarsz dotarł na stadion w pierwszych minutach spotkania. Podczas pochodu było gorąco, ale derbom towarzyszyła już deszczowa aura. Całe szczęście, że nie mamy nowego stadionu, bo jeszcze byśmy nie doświadczyli tych dobrodziejstw natury. A co to za radość oglądać mecz pod dachem, jak w jakimś teatrze? Tu jest Ruch, więc musi ci padać na głowę, bo urzędnicy i działacze od lat nie potrafią zadbać o swoich kibiców… 

W ten czwartkowy wieczór na stadionie stawiło się 5842 widzów. Na płotach zawisło kilka kluczowych flag: „Psycho Fans”, „Chuliganeria”, „Ruch Chorzów” oraz „Herman”, „Widzew Łódź”, „Wisła Sharks” oraz „UOH” Unii Oświęcim. Jak to na derbowy pojedynek przystało, nie zabrakło bluzgów i wymiany uprzejmości. 

Fani GKS-u dotarli do Chorzowa autobusami miejskimi i zasiedli w sektorze gości w 236 osób z 4 flagami i transparentem. Niestety zabrakło z nimi zgodówiczów. Cracovia zapewne była na hokeju, a ŁKS z Zawiszą podobno zatrzymały milicjanty. Niestety nie zmienia to faktu, że taka liczba jak na derbowy pojedynek, to – nie ukrywajmy – kpina.

W drugiej połowie kibice Ruchu wywiesili na płocie skrojoną flagę GKS-u Tychy, nawołując przyjezdnych, by ją odebrali. Jednak reakcja z sektora gości to po prostu minuta ciszy i łezka w oku, bo szkoda flagi. Po kilkukrotnym nawoływaniu zostają skwitowani krótkim „cykory, cykory”. Do końca meczu jeszcze kilkakrotnie następowała wymiana uprzejmości, ale generalnie same derby bez większego klimatu. 

Więcej działo się na boisku, gdzie piłkarze naprawdę walczyli o cenne punkty, które są w naszej sytuacji na wagę życia. I już prawie mogliśmy się cieszyć ze zwycięstwa, jednak sędziowie mają chyba jakiś odgórny przykaz i mecz trwał tak długo, aż Tychy nie strzeliły wyrównującego gola. Okazał się on dla nas zabójczy, ponieważ kolejny raz w końcówce straciliśmy bramkę na wagę cennych oczek w tabeli. Teraz pora na zwycięstwo z Łęczną! 

Ave RUCH!

 

Relacja z przemarszu Chorzów Batory:

Do przemarszu przygotowania trwaly dobre trzy tygodnie, załatwianie spraw związanych z transarentami, pirotechniką oraz ogólną organizacją. Bardzo pozytywnie zaskoczyła nas nasza młodzież która czynnie angażowała się w prace związane z przemarszem. Planowo zbiórka miała się rozpocząć o godzinie 16:40 natomiast już chwilę po godzinie 16 ludzie zaczęli się zbierać w okolicach Pub Dzies10na. Ok. godziny 17 na naszą zbiórkę dociera Cwajka. DZIEKUJEMY ZA WSPARCIE ! Trzeba również wspomnieć, że na zbiórce obecne były Niebieskie FanCluby oraz delegacje naszych zgód jak i układowiczów ( tu trzeba zaznaczyć, że transparenty na kijach były z herbami wszystkich klubów, niestety przez zamieszanie nie zostały one wydane do przemarszu). Gdy na zegarze wybiła godzina 17:30 wyruszamy, jednak nie tak jak to było od początku zaplanowane na stadion lecz w stronę okolicznych blokowisk gdzie jedno z mieszkań należy do jednej z największych konfitur na kibicowskiej mapie Polski. Po wyrażeniu zdania na jego temat, rozwijamy od strony ulicy transparent z napisem „Wielkie Hajduki” i z głośnym śpiewem na ustach ruszamy w stronę stadionu.

Przy lidlu zatrzymujemy się i odpalamy pirotechnikę, świece dymne na kijach w barwach Wielkich Hajduk. Po przejściu ronda im. Gerarda Cieślika spostrzegamy, że od strony ul. Armii Krajowej jadą straże pożarne, by umożliwić przejazd kierujemy tłum na chodnik, dzięki naszej szybkiej interwencji Straż Pożarna przejeżdza bez żadnych problemów, i w tym momencie zaczyna się akcja dzielnych oddziałów policji konnej która taranuje i pałuje nas na chodnikach.

Dały o sobie znać również oddziały białych kasków które pałkami uderzają w okoliczne samochody nie trafiając w ludzi. Chcielibyśmy zaznaczyć, że eskortując nas od samego początku automatycznie wyrazili zgodę na przemarsz !!! Dzielni stróże prawa rozpoczynają gazowanie ludzi na chodniku, co wywołuje odpowiedź z naszej strony i wywiązuje się obustronna wymiana „uprzejmości”. Zaatakowani zostają również fotoreporterzy z portalu niebiescy.pl, niebiescy.tv(kobieta) oraz ze stadionowych oprawców. Gdy wchodzimy pod most policjanci zaczynają nas kamerować oraz gazować, pod nogi rzucają nam petardy hukowe oraz poszczególne osoby pałują przez barierki.. Plan był taki, że po wyjściu spod mostu odpalamy race, lecz znowu zostajemy zaatakowani przez policjantów. Dzień Derbów miał być Wielkim Świętem kibiców z Wielkich Hajduk, a został zniszczony przez tych co zawsze.. Jeszcze raz dziękujemy wszystkim za przybycie !


P.S. Po meczu na poprawę humorów na naszej dzielnicy kończy żywot kolejna ze szmat dziewczyn zza miedzy – „GIEKSIARZE” !
BANDYCKI BATORY !
AVE RUCH !