Rokis Radzymin – KS Warszawianka 27.08.2016

Relacja Kibiców Warszawianki:
Po raz kolejny możemy powiedzieć – stało się. Warszawianka znów została reaktywowana i mamy nadzieję, że to już ostatni taki przypadek, a nasz klub raz na zawsze ostanie się na mapie handballowej Polski. Pierwszą okazję do wspierania naszej, powstałej niemal od zera drużyny mieliśmy już w ten weekend na turnieju w Radzyminie. Poza nami, brały w nim udział m.in. takie drużyny jak: AZS AWF Warszawa, AZS UW, Jurand Ciechanów, czy ChKS Łódź, jednak odpuściliśmy spotkania ze „starymi znajomymi” i obraliśmy kurs na drugi mecz z Rokisem Radzymin.

Na cały wypad prowadzimy wyłącznie wewnętrzną mobilizację i w sobotnie popołudnie sprawnie ruszamy w trasę. Na miejscu, poza naszą blisko dwudziestoosobową grupą (włącznie z jednoosobowym wsparciem AZS’u Podlasie – dzięki!) można było zobaczyć tylko kilku pikników, więc po raz kolejny to kibice Warszawianki mieli niepodzielnie rządzić na hali.

Wieszamy jedną flagę (długą Warszawiankę) i od samego początku opóźnionego meczu rozpoczynamy doping, który nie stał na wysokim poziomie w dużej mierze przez panujący na hali tropikalny upał. Zmuszeni byliśmy także do roszad na „gnieździe” i bębnie. Oświadczyliśmy, że KSW nigdy nie zginie, pozdrawialiśmy Sieksę, AZS i naszych zawodników – Szałka i Bartka Trońskiego – oraz wyraziliśmy swoje zdanie na temat służb mundurowych. Nie najgorzej wyszły także przerobiona na nasze potrzeby powtarzanka z Siekierek, „Dla nas ten klub”, „La la la la la, aeao, Warszawianko”, „Warszawianka ole” i „Warszawianko” – te dwie ostatnie miały dużą moc pod koniec spotkania. Po końcowej syrenie odpalamy kilka stroboskopów, co daje fajny efekt. Mimo przegranego meczu, dziękujemy zawodnikom i odśpiewujemy „Walczyć, trenować”.

Po wszystkim, robimy sobie pamiątkowe zdjęcie pod halą i ruszamy w drogę powrotną, a na miejscu jesteśmy wczesnym wieczorem.

KS Warszawianka:

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments