Wisła Kraków – ŁKS Łódź 16.08.2019 20 sierpnia 2019

Za nami ciekawy mecz w Krakowie, gdzie miejscowa Wisła podejmowała na własnym stadionie beniaminka z Łodzi. O tym spotkaniu pod względem kibicowskim powiedziano już prawie wszystko, prowadziliśmy dla Was również relacje LIVE. Teraz, gdy emocje już powoli opadły czas na oficjalne relacje samych zainteresowanych, na tą chwilę pojawiła się jedynie relacja ŁKS-u, którą wrzucamy poniżej.

 

Relacja ŁKS-u: 

Drugi wyjazd ekstraklasowy w tym sezonie ponownie przypadł nam do Krakowa. Tym razem na „gorszą stronę Błoń”. Mecz został zaplanowany na piątek na godzinę 20:30. Niby dzień powszedni, ale późna godzina rozpoczęcia meczu, więc dla chętnych nie było problemu, by poogarniać swoje sprawy zawodowe i móc pojechać na wyjazd. Z racji, że Wisła robiła problemy z biletami, lista musiała pójść wcześniej niż zwykle, na dodatek sytuację trochę komplikował długi weekend, bo na odbiór wejściówek, które przysłała Wisła był tylko 1 dzień. To już nie jest 1 czy 2 liga i w przypadku takich spotkań z podwyższonym ryzykiem niestety temat zapisów tak będzie wyglądał. Zbiórka tradycyjnie na ŁKS-ie, skąd ruszyliśmy w stronę Krakowa.

Droga spokojna do czasu. Tuż przed Krakowem doszło do nieprzyjemnej dla nas sytuacji. Na autostradzie za bramkami główna grupa jechała wolno by zebrać się w całość, natomiast kilka aut wyrwało się do przodu zauważając auto Ruchu. Jadąc za nim nacięli się na główną grupę Ruchu podążającą na ten mecz (11-12 aut). Kończy się to zawijką naszych, i w efekcie także stratą bębna, megafonu i kilkunastu fantów. Kiedy cała nasza grupa dojechała na to miejsce, po Ruchu nie było już śladu.

Pod stadion dojechaliśmy około godziny przed meczem. Dołączyli do nas fani Cracovii, którzy wspomagali nas na Wiśle. Wejście było sprawne i przed pierwszym gwizdkiem cała grupa znalazła się na sektorze. Ogólnie na tym wyjeździe zameldowaliśmy się w liczbie 640 głów, w tym 9 fanów GKS-u Tychy, po 1 kibicu Lecha i Zawiszy a także 70 kibiców Cracovii. Kilkanaście osób z różnych przyczyn zostało pod bramami.

Na sektorze zawisły następujące flagi: z przodu „Uliczni Wojownicy”, na górze sektora „Ultras” i „ŁKS Łódź”. Były też wyjazdówka Limanki, a także flagi z pozdrowieniami dla „Pieprza” i „Nowego”. Z przodu sektora zawisł też trans „WRWE-armia konfidentów” a także kilka zdobycznych szali Widzewa. Na meczu nie zabrakło „pozdrowień” z gospodarzami, a także ich układowiczami. Z racji sporego ciśnienia, natężenie tego było dość spore. Tematem przewodnim były „występy” idoli (już byłych) trybun w/w ekip.

Oczywiście dopingowaliśmy też naszych piłkarzy, którzy kolejny raz zapłacili frycowe. Tym razem było to jednak na tyle bolesne, bo mecz zakończył się porażką aż 0:4. Mimo tego po meczu pokazaliśmy, że jesteśmy z nimi i że wierzymy w ten zespół. Mamy tylko nadzieję, że po ciężkim początku sezonu nasi piłkarze prócz tego, że próbują grać efektownie, zaczną też grać i efektywnie, co akurat w rundzie wiosennej jeszcze w 1 lidze wychodziło bardzo dobrze.

Po ostatnim gwizdku musieliśmy odczekać prawie godzinę, zanim wypuścili nas z sektora. W końcu to nastąpiło, wsiedliśmy do swoich środków transportu i ruszyliśmy w drogę powrotną. Na pierwszym postoju tuż za Krakowem za bramkami trafiamy jakieś spóźnione auto Ruchu. Szybka akcja i chorzowscy tracą koszulkę Ruchu i Widzewa i zdążyli schronić się w Mc. Donaldsie, do którego wejście zablokowały kaski.

Dalsza droga już bez przygód, chociaż na bramkach wyjazdowych widzianych było kilkanaście aut Ruchu, jednak jak dojechaliśmy w tamto miejsce, nie było już po nich śladu. Potem jeszcze jeden dłuższy postój i o 3:30 zakończyliśmy ten wyjazd gdzie go zaczęliśmy, czyli na ŁKS-ie, skąd rozjechaliśmy się na swoje rewiry.

 

Wisła Kraków:

 

zobacz również zdjęcia: