Widzew Łódź – Skra Częstochowa 03.06.2020 4 czerwca 2020

Stopniowe zdejmowanie obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa umożliwiło powrócić do ligowej rzeczywistości. Choć trybuny „Serca Łodzi” pozostały puste, to pod stadionem zameldowali się kibice, którzy dopingowali drużynę Widzewa.

 

Relacja Widzewa Łódź:

Wczoraj, pierwszy raz w historii nowego stadionu, trybuny pozostały puste podczas ligowego meczu piłkarzy Widzewa. Kibice i tak wybrali się jednak na al. Piłsudskiego, skąd próbowali wspierać piłkarzy łódzkiego klubu.

Widzewiacy na własną rękę stawili się pod obiektem i niedługo po pierwszym gwizdku sędziego rozpoczęli doping. Co warte podkreślenia, wszyscy zachowali szczególne środki ostrożności – stali w wymaganych odstępach, a na twarzach mieli maseczki. Nawet pomimo tego, siły policyjne postanowiły błyskawicznie zareagować.

Cała grupa została otoczona kordonem, z kolei doping zaczął być zagłuszany komunikatami z radiowozów, przez co ostatecznie trwał tylko kilka minut. Kibice Widzewa nie mogli się też rozejść do domów, by w spokoju obejrzeć dalszą część spotkania, bo byli wypuszczani pojedynczo, a przy tym spisywani i w wielu przypadkach karani mandatami. Niestety, nadgorliwość mundurowych ponownie wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem… do czego w sumie zdążyliśmy się już przyzwyczaić.

Przed meczem fani czerwono-biało-czerwonych zadbali też o to, by piłkarze łódzkiego klubu pamiętali o ich wsparciu – pod „Zegarem” zawisł transparent z hasłem „Trwa pandemia, lecz nic się nie zmienia – awans Widzewie jest do zrobienia!”. Przypomniał o tym również klub, który – zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami – tuż po rozpoczęciu pierwszej oraz drugiej połowy puścił z głośników nagraną przez kilkuset kibiców i zmontowaną w całość przyśpiewkę „Naprzód piłkarze”. Efekt końcowy wypadł nieźle.

W środowy wieczór na trybunach „Serca Łodzi” zameldowało się zaledwie około kilkudziesięciu osób. Byli wśród nich przedstawiciele obu drużyn, w tym ci zawodnicy, dla których zabrakło miejsca w kadrze meczowej, a także… rezerwowi, tym razem nie mogący zasiąść na ławce. Za bramkami znalazło się z kolei kilkunastu dziennikarzy i fotoreporterów. Najliczniej wypełniły się nie będące częścią imprezy skyboksy, choć ich najemcy mogli obserwować boiskowe wydarzenia tylko zza szyby.

Bez kibiców zostanie rozegrany jeszcze jeden mecz widzewiaków, za półtora tygodnia z Legionovią Legionowo. Od kolejnego starcia – z rezerwami Lecha Poznań – stadion przy al. Piłsudskiego będzie mógł zostać wypełniony w maksymalnie dwudziestu pięciu procentach, co w choćby niewielkim stopniu pozwoli przywrócić na nim meczową atmosferę.

 

zobacz również zdjęcia: