SFC Opava – FC Baník Ostrava 11.11.2018 13 listopada 2018

Do Czech na derbowy pojedynek pomiędzy Opavą i Banikiem wybrało się 118 sympatyków Gieksy, w tym delegacja Torcidy, Gladiators w 26 głów i 16 osób ze Świrlandii. Ekipa z Polski miała ze sobą trzy płótna, w tym jedną reprezentacyjną, która symbolizowała pamięć o rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. Sam mecz w Opawie zgromadził 6385 widzów, w tym około 1050 kibiców na sektorze gości. Poniżej znajduje się obszerna relacja GieKSiarza.

 

Relacja GieKSiarza:

Podróżując do Ostrawy wiedzieliśmy że czeskie kundelki będą czekać na większych przejściach, by zatrzymać „hordy Polskich kiboli”. Dlatego też omijamy te najpopularniejsze, by na czas zdążyć na zbiórkę Chacharów. Jest nas dokładnie 118 głów, w tym gościnnie delegacje Torcidy, ekipy Gladiators (26) i Świrlandi (16). Mamy ze sobą trzy płótna GzG’05, CZASZKA i flagę reprezentacyjną. To ostatnie płótno symbolizowało pamięć o rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.

Do Opawy jedziemy specjalnym pociągiem około godziny 11:30 by po kilkudziesięciu minutach zameldować się na tamtejszym dworcu. Na miejscu pełno czeskiej palanteri, która przygotowała się na nasz przyjazd wygłaszając komunikaty również w języku polskim. Formujemy pochód rozwijając na przedzie flagę „CHULIGANI Z BAZALU” i głośno zaznaczamy kto przybył do Opawy. Po drodze zostaje odpalona masa różnorakiej pirotechniki i dochodzi do próby urwania się ze szpon policyjnego kordonu. Wbiegamy w osiedle, jednak po kilkuset metrowym biegu znów jesteśmy otoczeni przez policję. Dochodzi tam do ciekawej sytuacji, gdyż jeden z policjantów kierujący radiowóz nie wytrzymał ciśnienia widząc nadbiegający tłum i puszczając hamulec zatrzymał pojazd na drzewie. Mega szydera i uśmiech na twarzach mijających go kibiców.

Dochodzimy pod stadion i zaczynamy wchodzić na sektor. Szybka, choć wnikliwa kontrola szła sprawnie. Banik dostał tylko 1009 biletów, jednak mimo to wchodzi ok. 1050. Pod stadionem zostaje około 200 którzy zaliczają dym z policją próbując dostać się do środka. Psiarnia jednak szybko radzi sobie z tłumem, zawijając co jakiś czas mniej pokornych fanów. Sektor na którym zasiadaliśmy został ograniczony plandeką, a widok na murawę zasłaniała nam tzw. siatka bezpieczeństwa. Szybka renowacja i poprawiliśmy nieco komfort oglądania Śląskich Derbów.

Ultrasi Banika mimo różnych problemów i zakazów co do wnoszenia wszelakich elementów opraw, prezentują choreografię z białych i niebieskich foli które utworzyły sektor w barwach FCB. Do tego wisi transparent „WIEMY O WAS NA KAŻDYM KROKU”. Chwilę później pojawiają się kolejne transy, nawiązujące do starej, popularnej czeskiej reklamy, która mówiła że tylko 1 na 10 kierowców zatrzyma się by pomóc widząc wypadek drogowy.

Oprawa jak i późniejsze transparenty nawiązywały do niedawnej sytuacji w której Opawa stracił trzy płótna na korzyść Chacharów. Jedno z nich to wizytówka fanów SFC „OPAVACI”. O tej stracie przypominać będzie nowe płótno Banika „OSTRAVACI” które pojawiło się chwilę później.

Warto zaznaczyć że Opawscy fani mimo iż pogratulowali akcji chuliganom Banika, to „pochwalili się” stratą policji, co często było wypominane podczas meczu. Dlatego też żadna ze zdobyczy nie mogła pojawić się tego dnia na stadionie. Mimo to byliśmy przygotowani na chęć rewanżu ze strony SFC, lub jakieś podchody by coś wykręcić, wszak kolejny krok należał do nich. Banik pierwszy wykonał zdobywając flagi. Niestety jak to mówią „z dużej chmury, mały deszcz” i musieliśmy obyć się smakiem, choć w przerwie na murawie pojawił się jeden reprezentant gospodarzy nawołując do walki. Jednak widok osamotnionego kibola nie wzbudził zainteresowania w naszych szeregach. Liczyliśmy na coś więcej, a śmiałka po chwili zawijają ochroniarze, co kwitujemy głośno „zostaw kibica…”. Pozostało tylko bluzganie, które jest częstym przerywnikiem repertuaru obu zwaśnionych obozów. W drugiej połowie Banik jeszcze odpala pirotechnikę, głównie racę, coś tam leci też na murawę, jednak to wszystko na co pozwolono tego dnia Chacharom.

Pod kątem ultras dużo lepiej pokazali się gospodarze, choć nie ma się tu co dziwić, gdyż Chacharzy mieli po prostu „związane ręce”. Opawa zaprezentowała w sumie trzy choreografię. Najpierw kartoniadę na dwie trybuny „Pýcha Slezska” (Duma Śląska), co wyszło całkiem spoko.

Następną prezentacją było wyciągnięcie dwóch sektorówek z herbami klubów SFC i FCB, jednak ten Banika był „przyozdobiony” czerwonym okręgiem z przekreśleniem. Towarzyszyła temu również, nieco skromniejsza kartoniada.

Ostatnia oprawa była poświęcona zgodzie Opawy z fanami Śląska Wrocław. Nad młyn rozciągnęli starannie wykonaną sektorówkę z kibolami obu ekip i herbami zaprzyjaźnionych klubów, a całość zwieńczył transparent w wolnym tłumaczeniu „20 lat wspólnych wzlotów i upadków”. Po opadnięciu sektorówki utworzono flagowisko, co dziwne tylko w barwach miejscowych. Ogólnie na trybunach pojawił się komplet, który oficjalnie stanowiło 6385 widzów.

Po meczu, nie licząc już zbytnio na atrakcje ruszamy w stronę dworca. Po pewnym czasie za pleców policji wyłoniła się grupka miejscowych, na co fani Banika rozpoczęli odliczanie od 10, po czym zaatakowali policję. Psiarnię ratowały co rusz dobiegające posiłki, a mimo to dym co jakiś czas się wznawiał. Policja musiała użyć masy środków przymusu bezpośredniego, w tym też popularne w Czechach petardy hukowo-odłamkowe. Wszystko to przypominało dosłownie sylwestra i to takiego z rozmachem. Wielu kibiców zostaje rannych, nawet tych nie zainteresowanych awanturą. Tutaj trzeba zaznaczyć że od paru lat czeska policja w porównaniu do poprzednich, dużo bardziej radzi sobie w takich sytuacjach i jest nawet agresywniejsza niż polscy odpowiednicy. Często nie działają szablonowo i wdają się w bójki z kibolami, co sprawia że owe starcia są atrakcyjniejsze niż te w naszym kraju, gdzie walki kibiców z mundurowymi są prowadzone z dystansu (kibice brechy, kamienie, a policja salwy z broni gładkolufowej). Potem, gdy wszystko się uspokaja nic już ciekawego się nie dzieje.

Podziękowania dla Chacharów za gościnę! GzG Hooligans obecne w 10 głów z flagą.

relacja: GieKSa z Gisza

zdjęcia: supporters.cz