Legia Warszawa – Warta Poznań 13.03.2021 15 marca 2021

Za nami mecz w Warszawie, podczas którego miejscowa Legia podejmowała drużynę Warty Poznań. Mobilizacja Legionistów na mieście przyniosła zamierzony efekt i ostatecznie pod Ł3 pojawiło się ponad 2 tysiące fanatyków. Tego dnia nie zabrakło okolicznościowych przyśpiewek i pokazów pirotechnicznych. Na trybunach stadionu natomiast powstał napis „ŻYLETA JEST ZAWSZE Z WAMI”. Do Warszawy przybyła również grupa kibiców Warty Poznań. Więcej w obszernej relacji samych Legionistów.

 

Relacja Legionistów: 

W tym sezonie, który tak naprawdę zmierza już ku końcowi, właściwie nie mieliśmy okazji wspierać naszych piłkarzy. Chociaż rząd powoli odmraża niektóre branże – otwiera m.in. kina czy teatry – to stadiony od drugiej połowy września pozostają zamknięte. Przy okazji meczu z Wartą fani Legii postanowili zakończyć ten okres bezczynności. W sobotni wieczór zebraliśmy się przed Torwarem, skąd przez 105 minut dopingowaliśmy nasz ukochany klub.

Co prawda grupa legionistów jeździła na niektóre mecze wyjazdowe, ale wszystkim nam zdecydowanie brakuje regularnego wspierania naszego klubu. Życie ułożone pod terminarz, do którego przywykliśmy przez lata, do którego musiały przywyknąć nasze rodziny, w ostatnich miesiącach zostało wywrócone do góry nogami. Nie zamierzamy się jednak poddawać, a że duszy fanatyka nie da się łatwo pozbyć najlepiej pokazał sobotni spektakl na trybunie Torwar. Dwa dni przed meczem na mieście zostało wywieszonych ponad 50 banerów „Sobota 20:00 – Wszyscy na Ł3”. W dniu meczu oczywiście mundurowi byli mocno spięci i spisywali wszystkich, którzy zbyt wcześnie pojawili się w pobliżu naszego stadionu.

 

Główna grupa zebrała się przy Łazienkowskiej pomiędzy głównym Torwarem i Torwarem małym na 10 minut przed rozpoczęciem meczu – oczywiście w maseczkach i tak, by nie blokować ruchu drogowego ulicą Łazienkowską. Na początku tradycyjnie odśpiewaliśmy „Mistrzem Polski jest Legia”. Policja w pełnym rynsztunku zgrupowała się wzdłuż Łazienkowskiej, zajmując pozycje głównie pomiędzy wejściem na Żyletę a bramą wjazdową na parking. Zobaczywszy naszą grupę, która ostatecznie liczyła ponad 2 tysiące osób, raz po raz wzywali posiłki, ale nie zdecydowali się na prowokacje i interwencje, jakie miały miejsce w ostatnich czasach w naszym mieście.

Chyba wszyscy stęskniliśmy się za głosem naszego „gniazdowego”, który ze specjalnie przygotowanego gniazda prowadził doping. Pierwsze ryknięcie było piekielne – widać, że wszyscy stęsknili się za tym, co kochamy najbardziej. Jako że nasza grupa była dość mocno rozciągnięta, doping „podbijał” jeszcze jeden gniazdowy, który wdrapał się na okoliczne drzewo. Dość szybko doszły nas informacje, że Legia strzeliła bramkę, co sprawiło, że niedługo później miał miejsce pierwszy pokaz pirotechniczny. Racowisko wraz z wybuchami petard dało kapitalny efekt. W górę zostały również wystrzelone sztuczne ognie.

 

Z przodu zaprezentowane zostały flagi „Nienawidzimy wszystkich”, „Żyleta jest zawsze z Wami” i „Legia”. Właśnie hasło „Żyleta jest zawsze z Wami” było kluczowe tego wieczora. Zawsze, bez względu na okoliczności, jesteśmy z Legią. Nieznani Sprawcy na trzech trybunach ułożyli folie, które utworzyły świetnie widoczne podczas transmisji telewizyjnej czarne hasło na białym tle – „Żyleta jest zawsze z Wami”.

 

Doping niósł się na tyle głośno, że piłkarze doskonale słyszeli naszą obecność. Ostatecznie poniósł ich do kolejnego zwycięstwa – Legia jest na najlepszej drodze do szesnastego mistrzostwa Polski. Pod Torwarem bawiliśmy się kapitalnie, tańcząc m.in. walczyka labada. Zabawa była przednia, co nieco kontrastowało z widokiem po drugiej stronie ulicy, gdzie z tarczami stali „smutni panowie”, raz po raz odpalający z kasety gadkę o stanie epidemii i ew. konsekwencjach. Aby nie dostali wilka, nieco gimnastyki zapewniły im wybuchające fajerwerki.

Fani Legii zaprotestowali również przeciwko ratowaniu konfidentów z naszych podatków w przypadku zarażenia koroną. Skandowane były następujące „protestacyjne” hasła: „Hanior szmato pier…na, niech zabije cię korona”, „A dla Haniora zabraknie respiratora”, „Tak już być musi, ta k… niech się udusi” oraz „Dupę masz już roz…ną, teraz płuca niech ci staną”.

Co prawda niektórzy śledzili przebieg spotkania na telefonach, ale zdecydowana większość koncentrowała się tylko na głośnym dopingu i świetnej zabawie. Najlepiej widać to było w przerwie, którą… przegapiliśmy. Kiedy piłkarze byli w szatni, my dopingowaliśmy tak jak wcześniej. I bawiliśmy się w najlepsze przez 105 minut! W drugiej połowie na przedzie od strony Łazienkowskiej zaczęło powiewać kilkanaście legijnych flag na kijach. Zaprezentowane zostało także drugie tego dnia racowisko wraz ze świecami dymnymi i stroboskopami. „Gdziekolwiek Legia będzie grać, blisko czy daleko stąd…” – niosło się spod Torwaru przez dobrych kilka minut. W końcówce spotkania, przy stanie 3-2, śpiewana była m.in. pieśń „Warszawska Legio, zawsze o zwycięstwo walcz” oraz „Nie poddawaj się, ukochana ma…”.

 

Przed Towarem mieliśmy okazję spotykać się już przed laty przy okazji różnych protestów. Ostatnim razem wspieraliśmy naszych piłkarzy w meczu z Ajaxem, kiedy UEFA zamknęła stadion. Miejmy nadzieję, że rządzący pójdą w końcu po rozum do głowy i chociaż częściowo otworzą stadiony w całej Polsce. Na kibicowskiego bakcyla nie ma i nigdy nie będzie szczepionki – nas się tak łatwo nie pozbędziecie. „Do zobaczenia na trybunach” – słychać było życzenia kibiców, żegnających się po sobotnim, kapitalnym spektaklu. Fakt, że nie widzieliśmy murawy i przebiegu meczu nie miał w tym momencie znaczenia – pomagaliśmy Legii w takich warunkach, w jakich to było możliwe. A teraz otwierać k… stadiony!

 

Warciarze w Warszawie:

 

zobacz również zdjęcia:

relacja: legionisci.com