Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok 03.04.2019 5 kwietnia 2019

Legioniści przeprowadzili „zamach na przeciętność”, pomimo środowego terminu, na sektorze gości pojawiło się 325 Jagiellończyków. Więcej w obszernej relacji samych zainteresowanych.

 

Relacja Legionistów:

Zmiana trenera przyniosła pozytywne efekty – znowu zobaczyliśmy piłkarzy, grających efektownie i walczących o każdą piłkę. Nowy, tymczasowy sztab szkoleniowy Legii został bardzo dobrze przyjęty przez kibiców, na co nie zapracował sobie od sierpnia zeszłego roku Ricardo Sa Pinto. Mecz z Jagiellonią był doskonały pod każdym względem. Nie tylko z powodu postawy drużyny oraz odrobienia dwóch punktów do lidera z Gdańska. Na Żylecie zaprezentowana została efektowna oprawa, a kibice fantastycznie bawili się, szczególnie w końcówce spotkania, prezentując dobrze znaną wszystkim wyjazdowiczom pieśń „Bo Jagi nikt nie lubi…”.

Przed meczem z Jagiellonią fani Legii po raz kolejny zaangażowali się w promocję spotkania, wprowadzając rywalizację dzielnic. Przy zakupie biletów na spotkanie należało podać jedną z administracyjnych dzielnic Warszawy, a wyniki zabawy ogłoszone zostaną niebawem. Ponadto kilka dni przed meczem w całej Warszawie zawisło kilkanaście transparentów promujących akcję „Zawsze z Wami”. Na transparentach – stylizowanych na płótno „Żyleta jest zawsze z Wami” – znalazły się nazwy warszawskich dzielnic i osiedli. Ostatecznie na środkowym meczu na trybunach pojawiło się 18 tysięcy kibiców, a Żyleta wyglądała przyzwoicie. Nie znaczy to oczywiście, że nie może być lepiej i miejmy nadzieję – na kolejnych meczach tak właśnie będzie. Rywalizację dzielnic wygrali legioniści z Wilanowa, wyprzedzając Pragę Południe i Ursus.

Kibice gości do Warszawy przyjechali pięcioma autokarami, a do celu dotarli dość późno. Stąd też ich wejście na trybuny miało miejsce już w trakcie pierwszej połowy. Doping rozpoczęli dopiero wtedy, kiedy cała grupa weszła na obiekt, a w klatce wywiesili cztery flagi, w tym płótno FC z Zambrowa. Ich liczba- 325 osób, czyli mocno przeciętna, nawet jak na środek tygodnia. Właśnie spóźnione wejście białostoczan sprawiło, że w pierwszych 30 minutach tak niewiele miejsca w naszym repertuarze poświęcano przyjezdnym. Właściwie jedynie przed meczem odśpiewano „Na ulicy Jurowieckiej ma siedzibę swą…”, a z kolejną porcją „uprzejmości” poczekaliśmy do momentu uaktywnienia się grupy spod znaku Baby Jagi. No, nie licząc przyśpiewki „Deszcze niespokojne”, którą zainspirował utwór puszczony z głośników.

Jeszcze przed meczem Żyleta skandowała w stronę rozgrzewających się piłkarzy „Hej Legio jesteśmy z Wami”, a kiedy spikerzy wyczytali składy oraz nazwiska trenerów, z trybun niosło się głośne „Vuko, Vuko”, a następnie „Marek Saganowski!”. Zespół prowadzą w końcu prawdziwi legioniści.

Od początku spotkania ruszyliśmy z głośnym dopingiem, który zagrzewał do boju naszych piłkarzy, a oni tego dnia prezentowali się tak, jak sobie tego życzymy w każdym spotkaniu. W trakcie meczu nie zabrakło uprzejmości pod adresem jednego z graczy gości. „Romańczuk ch… ci na imię” – zaczęli legioniści, skandując następnie nazwisko Dominika Furmana oraz hasło „J… UPA i Banderę, hej”. Chwilę później przyśpiewka została delikatnie zmodyfikowana i z trybun poleciało „J… k… Romańczuka, hej!”. Oberwało się również sędziemu, którego decyzje nie przypadły nam do gustu. I tak, na dwie strony wykonany został dialog o Marciniaku.

W 37. minucie piłkarze strzelili pierwszego gola, a na trybunach zapanowała niesamowita radość. Drugi gol padł tuż przed przerwą, w trakcie prezentowania na Żylecie oprawy. Najpierw na dole rozciągnięty został malowany transparent z hasłem „Zamach na przeciętność”. Następnie z góry zjechała sektorówka, przedstawiająca kibica w koszulce Legii, który pod marynarką ma przyczepione do ciała materiał wybuchowy w postaci rac. Całość uzupełniły ładnie rozłożone czerwone, białe i zielone chorągiewki, a na koniec – po odliczaniu od 10 do 1 – kilkadziesiąt rac. Choreografia wyszła idealnie i bardzo na czasie, bo przy okazji nawiązała do aktualnej sytuacji w klubie (słabe wyniki, strata pięciu punktów do lidera).

W drugiej połowie doping niósł się z jeszcze większą intensywnością. Nie brakowało również pieśni na dwie trybuny, które miały rozkręcić fanów zasiadających na Deyny i Brychczego. Oni także rozpoczęli jedną z pieśni, na którą „odpowiadała” Żyleta. Przed rzutem karnym, który przy stanie 2-0, Marciniak podyktował dla gości, skandowaliśmy nazwisko naszego bramkarza… a kiedy Radek Cierzniak wybronił strzał z jedenastu metrów, radość była nie mniejsza niż po strzelanych bramkach, zaś z trybun niosło się głośne „Taki ch…, taki ch…!”. W ostatnich minutach na boisku pojawił się dawno niewidziany Radović, co wywołało nieskrywany aplauz na trybunach. Już po chwili Żyleta zaczęła skandować „Miro Radović”!

Kilkanaście minut przed końcem meczu Żyleta zaintonowała przyśpiewkę znaną bardzo dobrze z wyjazdów. „Bo Jagi nikt nie lubi, bo Jaga nie ma zgód, bo Jaga stara k…a, i za to ch… jej w dziób” – śpiewane na melodię Maryli Rodowicz („Kasa i sex”). Z każdym kolejnym wykonaniem pieśń podłapywało coraz więcej osób i przyłączało się do wspólnej zabawy. Wszak Legia prowadziła już 3-0. Tych, którzy w pierwszym momencie nie załapali, zachęciliśmy okrzykiem – „Wszyscy wstają, ubliżają” i już po chwili – niemal jak przy okazji okazjonalnych pieśni dedykowanych Arce, czy Lechowi, zabawa trwała w najlepsze. Jako, że sektor gości coś przycichł, zapytano jeszcze białostoczan „Coście tak cicho?!” oraz „Powiedz, czy boli, jak Legia w d… pier…li?!”.

Po meczu podziękowaliśmy piłkarzom za zwycięstwo. Z drugiej strony ich postawa w środowym meczu pokazuje, że w ostatnich spotkaniach nie przykładali się za bardzo. Z trybun niosło się głośne „dziękujemy, dziękujemy”, a piłkarze wraz z fanami zaśpiewali „Warszawę”. Na koniec zaśpiewaliśmy graczom jeszcze „My kibice z Łazienkowskiej nie poddamy się, będziemy z Tobą zawsze i na dobre, i na złe…”. Teraz pozostaje nam jak najliczniej stawić się na ostatnim meczu sezonu zasadniczego – z Pogonią Szczecin, który w przyszłą sobotę odbędzie się przy Ł3. „Portowcy” do Warszawy przyjadą pociągiem specjalnym. Na niedzielny wyjazd do Zabrza, z powodu zakazu wyjazdowego, nie będzie nam dane pojechać.

P.S. Na Żylecie wywieszony został transparent „Ś.P. Bambeer 13.03.1979 – 20.03.2019”. 

źródło: stadionowioprawcy.net

zdjęcia: legionisci.com