Legia Warszawa – Górnik Zabrze 09.11.2019 12 listopada 2019

18 445 kibiców pojawiło się w minioną sobotę na stadionie przy Ł3, aby na żywo zobaczyć mecz Legii Warszawa z Górnikiem Zabrze. Tego dnia obie ekipy zaprezentowały oprawy, na sektorze gości pojawiło się 852 wyjazdowiczów z 6 flagami. Górnik podczas wyjazdu mógł liczyć na wsparcie 55 kibiców Hajduka Split.

 

Relacja Legionistów:

W sobotni wieczór przy Łazienkowskiej ponownie byliśmy świadkami niezapomnianego widowiska, które po raz kolejny udało się stworzyć zarówno na trybunach, jak i na murawie. Mecze Legii z Górnikiem nie mają już zbyt wiele wspólnego z klasykami dawnych lat, ale na nasz stadion przychodzimy wspierać nasz ukochany klub, nie zaś na konkretnego przeciwnika.

Około 18,5 tysiąca widzów przybyło na nasz stadion, a przed meczem miało okazję zobaczyć na własne oczy tablicę na 100-lecie Niepodległości. Ta powstała ze sporym opóźnieniem (przygotowanie jej zajęło blisko rok) w dużo skromniejszej formie niż pierwotnie ogłaszano, a ponadto z wieloma błędami. Nad jej twórcami nie będziemy się już pastwić, ale niestety na lata pozostanie ona symbolem bałaganu, jaki miał miejsce w tym czasie w gabinetach klubowych.

Całe szczęście, że o wiele innych kwestii, w tym walkę o poprawę frekwencji na naszym stadionie, mocno angażują się sami kibice. Podobnie jeśli chodzi o atmosferę na trybunach i przyciąganie młodzieży, która za kilka czy kilkanaście lat stanowić będzie o sile Żylety. Przy wejściu na stadion Nieznani Sprawcy kolejny raz przeprowadzili zbiórkę na oprawy. NaSi ultrasi kolejny raz w tym sezonie przygotowali choreografię – trzeba przyznać, że w ostatnich miesiącach legioniści nie mają sobie równych nie tylko w kwestii jakości, ale i ilości przygotowywanych opraw oraz odpalanej pirotechniki, którą co poniektórzy wolą palić jedynie za stodołą, kręcąc ‚motywujące filmiki’.

Kibice Górnika do Warszawy przyjechali pociągiem specjalnym w dość dobrej liczbie (852). Na miejsce dotarli z odpowiednim zapasem, dzięki czemu w komplecie zajęli miejsca w sektorze gości przed rozpoczęciem meczu, co nie zawsze w ostatnich latach im się udawało. Zabrzanie początkowo wywiesili malowane płótno „Patrioci” z orłem w koronie i herbem KSG, a nad nim machali biało-czerwonymi chorągiewkami, odpalając do tego trochę pirotechniki. Później w swoim sektorze wywiesili sześć flag, w tym niewielkie płótno zaprzyjaźnionego Hajduka – „Torcida Split”. Chorwaci wspierali ich na tym wyjeździe w 55 osób.

 

Przed rozpoczęciem meczu na płycie odbyła się dekoracja amp futbolistów Legii, którzy w zakończonym przez nich sezonie zdobyli brązowe medale mistrzostw Polski. Z rąk Dariusza Mioduskiego otrzymali puchar za brązowy medal w Lidze Mistrzów. Jako, że spotkanie rozgrywane było dwa dni przed 101. rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości, nie mogło zabraknąć biało-czerwonych legijnych flag „PamiętaMY” oraz „Listopad 1918” (nowe płótno). W pierwszych minutach spotkania cały stadion odśpiewał cztery zwrotki hymnu państwowego.

Wcześniej, na wyjście piłkarzy na Żylecie zaprezentowana została okazała choreografia. Na dole naszej trybuny rozciągnięty został transparent „Jesteśmy częścią tej siły, która zła pragnąc, wiecznie dobro czyni”, powyżej rozciągnięta została sektorówka przedstawiająca zakapturzonego legionistę trzymającego odpaloną racę, zaś drugą ręką zsyłającego „moce”. Całość uzupełniły kartony tworzące tło oraz odpalonych na górze kilkadziesiąt rac w barwach.

Chociaż z naszej perspektywy murawa była doskonale widoczna, dym z rac osiadł w taki sposób, że z poziomu murawy niewiele było widać, a to spowodowało krótką przerwę w grze. Piłkarze od samego początku zdominowali zawodników Górnika i narzucili swój styl gry, raz po raz stwarzając sobie dogodne okazje. O ile w pierwszej połowie doczekaliśmy się tylko jednej bramki, to po przerwie wydawało się, jakbyśmy przeżywali deja vu z meczu z Wisłą, kiedy co kilka minut świętowaliśmy kolejne trafienia. Ledwo skończyliśmy śpiewać „Trójka do zera, trafiła Legia frajera”, a piłkarze zaaplikowali rywalom gola numer cztery. A później jeszcze jednego! Co ciekawe po bramce Novikovasa Żyleta odpowiedziała – w pytaniu o strzelca bramki „Jędrzejczyk” :) Arvydas zabrzmiało chyba tym razem zupełnie tak jak „Artur”.

Sektor gości pomimo mocno niekorzystnego wyniku, dawał z siebie sporo. Co prawda na Żylecie nie byli słyszalni, ale wynik 0-5 zupełnie ich nie załamał, a nawet zdjęli koszulki i dopingowali ze zdwojoną mocą, pokazując postawę „na dobre i na złe”. Z obu stron w trakcie meczu nie brakowało wzajemnych „uprzejmości”, ale przynajmniej z naszej strony, te nie stanowiły zbyt wiele czasu w naszym repertuarze.

Nam jednak ciągle było mało. I przy prowadzeniu 5:0, skandowaliśmy „Jeszcze jeden!”. Niestety nasze życzenie nie spełniło się – gola na osłodę strzelili zabrzanie, a my zadaliśmy im krótkie pytanie „Powiedz, czy boli…?”. Pozostało jednak bez odpowiedzi.

Tradycyjnie już na trybunie im. Brychczego pojawiło się sporo młodych legionistów. Tym razem najliczniejsza była grupa z Łomianek, stąd też odpowiedni transparent „Łomianki 100% Legia”. Na trybunie Deyny w pierwszej połowie wisiał transparent zapraszający na grudniowy wyjazd do Wrocławia – „Nikt się tu nie zastanawia, wszyscy jadą do Wrocławia 8.12!!!”.

Po meczu podziękowaliśmy zawodnikom za zwycięstwo. Skandowaliśmy w ich kierunku „Hej Legio tylko mistrzostwo”, a także wspólnie pośpiewaliśmy. Po raz kolejny zachęciliśmy Pawła Wszołka do wspólnego odśpiewania pieśni, tym razem „Czarne koszule do swego ch… przytulę”.

 

zobacz również zdjęcia: