Lechia Gdańsk – Legia Warszawa 03.10.2021 5 października 2021

Ogromnym zainteresowaniem cieszył się niedzielny mecz Lechii Gdańsk z Legią Warszawa. Spotkanie z perspektywy trybun obejrzało 23 574 widzów. Rozpoczęcie meczu poprzedziła minuta ciszy. W ten sposób uczczono pamięć Emila, kibica biało-zielonych, który zginął w wypadku w drodze na wyjazdowe spotkanie z Górnikiem Łęczna. Transparent o zmarłym kibicu pojawił się zarówno w młynie Lechii, jak i w sektorze gości. O tragicznym wypadku Emila informowaliśmy TUTAJ.

Tego dnia obie ekipy urozmaiciły widowisko oprawami. Gdańszczanie zaprezentowali oprawę skierowaną do Legionistów. Prezentacja składała się z dwuczęściowego transparentu „Gdy przejeżdża z Warszawy szmata, czym chata bogata”, pomiędzy nimi rozciągnęli malowaną sektorówkę z Syrenką i Neptunem, a następnie odpalili kilkadziesiąt rac. W drugiej połowie Nieznani Sprawcy urządzili piroshow w asyście flag na kijach.

 

Ultras Lechia Gdańsk:

Cóż to był za mecz, cóż to był za klimat!

Sobota, godzina 17:30, początek października… Idealna pora na sportowe emocje na meczu ukochanej Lechii. Przyjazd drużyny nieco lepszej od Termaliki Nieciecza, czy Górnika Łęczna dodawał nieco smaczku temu wydarzeniu. Widząc jak dużo emocji wywołuje u chłopców ze stolicy wyjazd nad morze, postanowiliśmy przywitać ich na naszym pięknym stadionie oprawą anty, ale o tym za chwilę.

Służby mundurowe. To, co działo się wokół meczu można określić mianem wielkiej prowokacji. Już od wczesnych godzin porannych osoby mieniące się mężczyznami szukały jakiegokolwiek punktu zaczepnego do rozkręcenia afery. Ilość służb wokół stadionu, tych w mundurach i marnych przebierańców, nie mogła nie rzucać się w oczy. Ale powiedzmy sobie szczerze, na co to wszystko? My jesteśmy u siebie i robimy swoje. Możecie próbować, wyczekiwać, prowokować, nasze zawsze będzie na wierzchu. Trybuny w Gdańsku będą płonąc kiedy tylko będziemy chcieli.

Doping. Mecz bardzo sprzyjał temu, by każdy z nas wyszedł ze stadionu bez głosu. Klimat już nie pierwszy raz w tym sezonie rozgrzewał serca i wznosił trybuny na wyżyny ekscytacji. Nie pozostaje nam nic innego jak zaprosić Was na kolejne mecze domowe, a przede wszystkim wyjazdowe.

Oprawa. Pomysł i wykonanie oprawy był jedną z najbardziej spontanicznych akcji w historii grupy. Ze stolicy już od dłuższego czasu docierały sygnały podkreślające podniecenie wyjazdem do Gdańska i kompleksami z tym związanymi. Postawiliśmy więc na pokaz anty, pokazujący, że na kolana przed jego majestatem padają nie tylko Anglicy. Syrenka, której tym razem musiała dzierżyć w dłoniach trochę inne oręże niż zazwyczaj, mogła skorzystać z nadmorskich specjałów, za którymi tak tęsknią stołeczni turyści (gofry popite Specjalem to ponoć miód na warszawskie podniebienia). Chciałoby się rzec, czym chata bogata! Niestety pokaz paradoksalnie pokrzyżował nam Maciek Gajos, wbijając pierwszy gwóźdź do trumny drużyny ze stolicy. Z tego powodu nie udało się w pełni zaprezentować przygotowanej na ten dzień kartoniady, dopełniającej prezentację. Udało się jednak pokazać to, co każdy z nas lubi najbardziej, kilkadziesiąt rac odpalonych w euforii po strzeleniu bramki. Z tego miejsca trzeba pozdrowić naszego Kolegę, który spóźnił się na oprawę, i cały pokaz musiał zamknąć solowym występem na gnieździe.


Podsumowanie. Nie wiemy jak Was, ale nas takie mecze niesamowicie napędzają. Klimat jaki wspólnie stworzyliśmy, oprawa, doping, który poniósł piłkarzy do zwycięstwa, coś KAPITALNEGO! To Wasza zasługa, teraz czas na kolejne mecze! Nie odpuszczamy!

Ważna sprawa. Na meczu nie przeprowadziliśmy zbiórki na oprawy. Niestety bez pieniędzy nie uda się zrealizować wszystkich naszych planów, a jest ich bardzo dużo. Liczymy więc, że na meczu z Górnikiem okażecie wsparcie i wpychacie nasze puszki do pełna. Bez Was Ultras Lechia nie istnieje, liczymy na Was! Do zobaczenia!

Legia kurwa, AVE ULG!

 

Relacja Chojniczanki Chojnice:

Nas łącznie 120 osób, z czego ok. 70 osób podróżuje osobno autami. W Gdańsku łapiemy się z Gryfem i wspólnie kierujemy się na stadion. Droga na stadion mogła owocować w atrakcje, ale niestety przez bierną postawę pewnego FC Legii do niczego nie dochodzi. Na stadionie stoimy wspólnie z Gryfem w jednej grupie. LECHIA GDAŃSK CHOJNICE!


 

Relacja Legii Warszawa:

Piłkarze Legii w tym sezonie w europejskich pucharach pokazują klasę niemal w każdym meczu, ale podobnego zaangażowania brakuje im wyraźnie przy okazji meczów na krajowym podwórku. Po pierwszej czy drugiej porażce można było jeszcze mówić o wypadku przy pracy, kiedy jednak przychodzi piąta porażka w ósmym meczu ligowym, wkurzenie bierze górę.

Niestety, tym razem mimo najliczniejszego wyjazdu w obecnym sezonie, również nie możemy być zadowoleni ze swojej postawy. Zdecydowanie stać nas na lepszy doping niż ten, który zaprezentowaliśmy w niedzielę w Trójmieście. Musimy wyciągnąć wnioski zdecydowanie szybciej niż piłkarze, którzy po meczu zostali – po raz pierwszy od dawna – wygwizdani pod naszym sektorem.

Nastroje w czwartkowy wieczór po meczu z Leicester były doskonałe i w bardzo dobrych humorach rozpoczęliśmy podróż do Gdańska, dokąd ruszyliśmy pociągiem specjalnym na siedem godzin przed rozpoczęciem spotkania. Kolejny raz policja wymyśliła konieczność przesiadki całej naszej grupy na jednej z trójmiejskich stacji, albowiem peron przy stacji znajdującej się nieopodal stadionu Lechii jest zbyt krótki, by pomieścić nasz skład z 14 wagonami. Tak więc kiedy dotarliśmy do stacji Gdańsk Wrzeszcz, przesiedliśmy się w SKM-kę, którą dojechaliśmy w ciągu kilkunastu kolejnych minut do stacji docelowej. Zapas czasowy mieliśmy spory, dzięki czemu cała nasza grupa weszła na sektor gości przed rozpoczęciem meczu, pomimo otwartych zaledwie czterech z ośmiu dostępnych bramek.

W sektorze gości wywiesiliśmy 9 flag – m.in. „Legia Warszawa”, „Olimpia Elbląg”, „Grochów”, „Jelonki”, „Ursynów”, „Śródmieście Południowe”, „Przasnysz”, „Wola”. Przed rozpoczęciem meczu wywiesiliśmy również transparent „Emil, spoczywaj w pokoju!”, poświęcony kibicowi Lechii, który zginął przed tygodniem w drodze na wyjazdowy mecz z Górnikiem Łęczna. Spotkanie poprzedziła też minuta ciszy ku jego pamięci.


Nasza liczba na tym wyjeździe była bardzo przyzwoita – 1590 osób. Niestety, doping z naszej strony zdecydowanie był poniżej możliwości tak licznej grupy. Wielokrotnie w znacznie mniejszych liczbach potrafiliśmy rozkręcić fanatyczny doping. Tym razem, pomimo starań gniazdowego, nie wychodziło nam to najlepiej. W asyście trzech bębnów w pierwszej połowie najlepiej wychodziła nam pieśń „Do boju Legio marsz…”. Niestety, już w pierwszej połowie gospodarze wyszli na prowadzenie i to oni nakręcili się korzystnym wynikiem. Łącznie mecz z Legią obejrzało 23,5 tysiąca kibiców – to rekord frekwencji w Gdańsku w obecnym sezonie i jeden z najlepszych wyników w całej lidze. Dzięki większemu zainteresowaniu widowni, organizatorzy otworzyli górną kondygnację na jednej z trybun prostych.

Jako pierwsi oprawę zaprezentowali gdańszczanie. Lechiści rozciągnęli transparenty tworzące hasło „Gdy przejeżdża z Warszawy szmata, czym chata bogata”, pomiędzy nimi rozciągnęli malowaną sektorówkę z Syrenką i Neptunem, a następnie odpalili kilkadziesiąt rac. Z powodu zadymienia murawy, spotkanie zostało na krótki czas przerwane.

Około 60. minuty pokaz ultras nastąpił w sektorze gości. Legioniści po odliczaniu zaczęli machać ok. 150 dużymi flagami na kijach, pomiędzy którymi rozbłysnęło piro – race i ognie wrocławskie. Cała prezentacja wyszła jak należy, ale niestety zamiast ponieść piłkarzy do ataku, niedługo po niej straciliśmy trzecią bramkę. Doping przy stanie 0-3 nie zmienił się zbytnio, ale oczywiście wynik nie pomógł w nakręceniu się. Kilka razy pobluzgaliśmy na Lechię i włączaliśmy się do pieśni miejscowych poprzez skandowanie „Gdańska k…o” w odpowiednich momentach.


Ostatnich kilkanaście minut, mimo mocno niekorzystnego wyniku, dopingowaliśmy bez koszulek i wtedy niosło się „Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasza Legia gra… Aejao, gdańska k…!”. Jako że do końca meczu w naszym sektorze powiewały już flagi na kijach, nie wszyscy dostrzegli rzut karny dla naszej drużyny wykonywany po przeciwnej stronie boiska. Zresztą nie było się z czego cieszyć. Piąta porażka w sezonie to zdecydowanie zbyt wiele biorąc pod uwagę ligowe rozgrywki, a do dopiero raptem osiem rozegranych kolejek. Po końcowym gwizdku zawodnicy tym razem nie mogli liczyć na ciepłe słowa, jakie kierowaliśmy pod ich adresem raptem cztery dni wcześniej. Tym razem, po raz pierwszy od dawna, zostali wygwizdani, a następnie usłyszeli z naszej strony „W Europie wygrywacie, ekstraklasę w dupie macie”.

Zawodnicy udali się do szatni, nas zaś czekało dwugodzinne oczekiwanie na wyjście z sektora. Chyba tylko w Gdańsku tak długo trzymają przyjezdnych po meczach. Kiedy już odczekaliśmy swoje, ruszyliśmy w kierunku podstawionej SKM-ki i nią do naszego „specjala”, którym wróciliśmy do stolicy około 1:30.

Przed nami przerwa na mecze reprezentacji, którą najlepiej wykorzystać na wspieranie naszych sekcji. Na trybunach na meczu piłkarzy spotkamy się dopiero za dwa tygodnie – 17 października przy Ł3 podejmować będziemy Lecha. Zachęcamy do kupowania biletów i mamy nadzieję, że tego dnia nasz zespół wróci w końcu na zwycięską ścieżkę, do czego przyczyni się nasz doping. Tym bardziej, że możemy spodziewać się pełnego sektora z fanami „Kolejorza”.

Frekwencja: 23 574
Kibiców gości: 1590
Flagi gości: 9

Autor: Bodziach, legionisci.com

 

zobacz również zdjęcia: