Kolejarz Stróże – Tarnovia Tarnów 25.08.2021 6 września 2021

Za nami ciekawe spotkanie w Stróżach, gdzie miejscowy Kolejarz podejmował drużynę Tarnovii Tarnów. Nikt nie mógł się spodziewać, że ten środowy mecz przyniesie tyle emocji.

Na sektorze gości pojawiło się 58 wyjazdowiczów z 2 flagami i transparentem PDW. Podczas spotkania przyjezdni ruszyli w stronę sektorów gospodarzy, doszło do krótkiego starcia, więcej w relacji samych zainteresowanych.

 

Rodowici Tarnovianie:

„Piłkarskie święto”? bo chyba tak można nazwać każdy mecz w naszej lidze z zespołem, który posiada grupę mniej lub bardziej zorganizowanych kibiców, tym bardziej kiedy są zaprzyjaźnieni z naszym wrogiem.

Z Tarnowa wyruszamy furami w sile 58 osób w tym 2 osobowa delegacja Cracovii, co na spotkanie w środku tygodnia bez zorganizowanego wyjazdu i transportu, wydaje się być dobrą liczbą. Na trasie jedyną przeszkodą były godziny szczytu, więc pod stadion docieramy lekko spóźnieni i w sektorze gości meldujemy się w około 20 minucie spotkania. Wywieszamy 2 flagi; wyjazdową RT, MG oraz transparent PDW i ruszamy z dopingiem.

 

Gdy zaczyna się festiwal wzajemnej uprzejmości widząc, że gospodarze do przebycia mają jedynie metrowy płotek, kilkukrotnie zapraszamy ich do tańca. Na nasze zaproszenie niestety nie reagują, więc widząc stan sektora gości w którym, jeszcze dekadę temu gościły drużyny zaplecza Ekstraklasy, oraz poziom zabezpieczenia spotkania (kilku dziadków w kamizelkach) postanawiamy wziąć sprawy w swoje ręce.

 

Po cichu rozbrajamy sfatygowane ogrodzenie klatki, po czym w przerwie spotkania wysypujemy się w ok. 20 osób na murawę. Ku naszemu zdziwieniu początkowo uśpiona czujność i zerowa reakcja gospodarzy pozwala nam przebiec prawie całą długość boiska, gdy znaleźliśmy się pod ich sektorem, kilku od nich już na nas czekało a większość sektora cofa się na samą górę trybuny. Gdy tylko zbliżyliśmy się pod ich flagi, zaczęli nas ostro gazować i obrzucać butelkami. Niestety, gaz nie pozwolił nam na zdobycz, ale flagi zostały nieźle poszarpane, ponieważ w drugiej połowie z 3 flag, które wisiały wcześniej na ogrodzeniu, wywieszają tylko jedną mocno zajechaną.

 

Samo starcie trwało jedynie ok. 30 sekund, jedna osoba od nas wjeżdżając w nich z buta niefortunnie przewraca się, po czym podbiegają, zawijają komin i uciekają na swoją trybunę (widać frajerskie akcje robienia komuś przypału mają w genach). Zachęcamy ich jeszcze do poprawin, ale chyba nie czuli się na siłach bo nie wychodzą, po czym wpadają białe kaski a my wykręcając ciekawą akcję, wracamy na sektor oglądać drugą połowę spotkania.

 

W okolice stadionu zjeżdża się spora ilość prewencji a białe kaski obstawiają nasze sektory już do końca spotkania. Po meczu standardowe procedury po wykręceniu akcji i ze sporym wahadłem wracamy do samego Tarnowa.

TARNOVIA HOOLIGANS!