Anwil Włocławek – Stal Ostrów Wielkopolski 08.01.2022 10 stycznia 2022

Za nami prawdziwy HIT w rozgrywkach Koszykówki, podczas którego Anwil Włocławek na własnej hali podejmował drużynę Stali Ostrów Wielkopolski. Podczas całego dnia meczowego, kibice Anwilu zaprezentowali sporo atrakcji Ultras, odbył się pokaz pirotechniczny bezpośrednio przed spotkaniem, a na hali zostały zaprezentowane dwie oprawy i okolicznościowy transparent.

Kibice z Ostrowa pojawili się w około 100 osób, którzy ograniczyli się jedynie do zaprezentowania tematycznego transparentu. Podczas spotkania doszło również do wymiany zdań pomiędzy obiema ekipami. Cała akcja miała miejsce na krótko po tym, jak przyjezdni zajęli miejsce na sektorze gości, niestety tego dnia po meczu nie każdy wrócił do domu…

Poniżej wrzucamy filmik z całego zajścia (w korytarzu doszło również do starcia Anwilu z mundurowymi), który już i tak obiegł cały świat koszykówki.

 

Relacja Anwilu Włocławek:
Mecz rewanżowy ze Stalówką zapowiadał się bardzo emocjonująco. Powrót naszego byłego trenera Igora Milicicia do Hali Mistrzów w dniu urodzin obecnego trenera Przemka Frasunkiewicza nadawał specjalnego znaczenia rywalizacji sportowej. Rywalizacja kibicowska również zapowiadała się wybornie. W pierwszej rundzie w Ostrowie było ciekawie, ale teraz…teraz miało być legendarnie. I BYŁO !!

Rozgrzewkę zaczęliśmy pod halą. Pierwszy mecz w Hali Mistrzów w nowym roku zaczął się…hucznie i efektownie. Konkretny piroshow i rakiety w powietrzu zwiastowały już całemu miastu, że dzisiaj we Włocławku jest święto.

 

W dalszej części programu chcieliśmy zamknąć grę. Rozwiać wszystkie wątpliwości kto tu jest najlepszy. Pokazać, że Stolica Koszykówki jest tylko jedna. Jedyna i niepowtarzalna. Na prezentacji pokazaliśmy oprawę na dwie strony hali. Na sektorach ABCD były to transparenty na 2 kije z różnymi kibicowskimi motywami oraz hasło: BĘDZIEMY ZAWSZE LEPSI, MAMY ROZMACH, O KTÓRYM WAM SIĘ NAWET NIE ŚNI. Sektory EFGH zdobiły flagi szachownice.

 

Następnym daniem w ultras menu był motyw TRÓJKOLOWI NIEBIESKO-BIAŁO-ZIELONI ze zmieniającymi się motywami. I tak nam zeszła na tej zabawie cała 3 kwarta. Były baloniki, flagi, sektorówka i pelerynki. Zwłaszcza te ostatnie dały sektorowi świetny efekt.

 

W 4 kwarcie podsumowaliśmy ten pojedynek transparentem „STALÓWKA ! CO ? ULTRAS K.O. !!!”.

 

W wypchanym po brzegi młynie stawiło się 250 osób. Doping w pierwszej połowie meczu był dobry. W drugiej połowie był zajebisty, a w czwartej kwarcie już tylko ciutkę zabrakło, żeby hala się uniosła w powietrze i odleciała. Bęben wspomagany był werbelkiem, co nie miało miejsca od jakiegoś czasu i wróciła fajna świeżość. W repertuarze przerobiliśmy wszystkie ulubiony hity, nie wyłączając oczywiście pozdrowień dla gości.

A gości przyjechało do Włocławka około 100 osób. Ich doping z naszej perspektywy ciężko ocenić. Byli słyszalni, ale chyba im dalej w mecz tym gorzej. Zaprezentowali transparent „H1 pozdrawia”. To w sumie logiczna całość, bo poprzednio było „Witamy w Hali Mistrzów”. Naśladujcie, naśladujcie. Wzorujcie się. Pamiętajcie jednak…będziemy zawsze lepsi…

 

Relacja Stali Ostrów:

Na wyjazd do Włocławka otrzymaliśmy 84 bilety, które rozeszły się w błyskawicznym tempie. Główna grupa podróżowała autokarem i busem, a nasz przyjazd okazał się tak wielkim wydarzeniem dla gospodarzy, że postanowili odpalić pod halą fajerwerki. Nic dziwnego, w końcu przyjeżdżał mistrz Polski.

Na hale wchodzimy parę chwil przed rozpoczęciem. Część osób ogarnęło sobie wejściówki na własną rękę i łącznie było nas 100. Tym razem sektor gości zlokalizowany był w innym miejscu niż dotychczas, bo na trybunie…H1, z którego nazwę wzięła nieistniejąca już grupa ultras działająca na Anwilu. Z tego powodu na spontanie postanowiliśmy przygotować małego pstryczka w stronę gospodarzy, czyli transparent o treści „H1 pozdrawia”, który wywołał chwilową konsternację w młynie gospodarzy.

Nasz doping przez większość meczu stał na dość fajnym poziomie, na pewno byliśmy słyszalni o czym świadczyło gwizdanie i trąbienie gospodarzy w momencie naszego przebicia się z dopingiem. Nie zabrakło także wzajemnych „pozdrowień” z miejscowymi.

A miejscowi postanowili zaprezentować kilka opraw, choć niczym specjalnym nie zaskoczyli. Ciężko od nich oczekiwać czegoś innego od flagowiska w asyście transparentów i tym razem było podobnie. Sami twierdzą, że było legendarnie – widocznie pewnych rzeczy nie są w stanie przeskoczyć.


Przypominamy również o wywiadzie, który przeprowadziliśmy z jednym z kibiców Anwilu Włocławek pod koniec zeszłego roku. Cała rozmowa dostępna jest TUTAJ.