Polski Cukier Toruń – Anwil Włocławek 23.04.2017

Relacja kibiców Anwilu:
Mobilizację na mecz z lokalnym rywalem rozpoczęliśmy od promowania hasła BIJEMY REKORD WYJAZDOWY. I na tym w sumie tą mobilizację skończyliśmy, nic więcej nie trzeba było dodawać. Jako H1 otrzymaliśmy do rozprowadzenia pulę 325 biletów. Wiedzieliśmy jednak, że szykuje się znacznie większa inwazja, więc ruszyliśmy z kampanią informacyjną, aby jak najwięcej osób znalazło się w naszym sektorze. Rozprowadziliśmy bilety bez problemu na kilka dni przed meczem, dodatkowo wiedzieliśmy, że ponad 200 osób zakupiło bilety na sektor obok za pomocą strony kupbilet. Spodziewaliśmy, że pęknie pół tysiąca na wyjeździe, ale to co się działo w hali przeszło nasze najśmielsze oczekiwania…


Grupa zorganizowana (2 autokary + kilkadziesiąt fur) przybywa na miejsce ponad godzinę przed meczem. Chcieliśmy być wcześniej, aby na spokojnie porozdawać bilety i zająć miejsca na hali. Mieliśmy w planach konkretne flagowisko, ale policja robi nam problemy z wniesieniem flag na kijach. Miejscowy wąs twierdzi, że według regulaminu hali można wnieść mało flag, a dużo nie. Ile to mało, a ile dużo ? Owy inteligent usłyszał kilka nieprzyjemnych, aczkolwiek na pewno celnych uwag pod swoim adresem, ale no nic oprawa musiała zostać w autokarze. Przez kordon białych kasków raczej ciężko by się nam było przebić. Na sektorze gości meldujemy się w około 600 osób i wywieszamy 4 flagi: Anwil Włocławek, Ultras, Włocławek i H1 Skład. Na hali rozsiane w grupkach spokojnie drugie tyle, szkoda, że nie dostaliśmy jeszcze dodatkowo np. sektorów które były pod nami, bo gdybyśmy stali wszyscy razem wyglądałoby naprawdę kosmicznie. Ogólną liczbę szacujemy na około 1200 osób, trochę zachowawczo, aby nie zawyżać. Nie brak głosów, że spokojnie było nas 1500, a może i nawet byliśmy większością na hali. Bo prawdopodobnie byliśmy. Od początku meczu ruszamy z konkretnym dopingiem, ale te 3,5 kwarty były chyba tylko po to, żeby na sam koniec zrobić taki ogień, jakie jeszcze koszykarskie hale nie widziały. Skupiamy się w 100% na dopingu dla Anwilu, nie było żadnych wymian uprzejmości z kibicami gospo….ekhem z goścmi z Torunia 😀 W końcówce meczu koszykarze wychodzą z -6 na +4 w 2 minuty, a na Anwilowych sektorach panuje istne szaleństwo i eksplozja emocji. W końcowych minutach spiker strzela sobie w kolano pytając „kto wygra mecz ?”. Ci co byli to wiedzą, Ci co nie byli niech wierzą na słowo, że ciary po gromkim „ANWIL !” były nie od opisania. Po chwili utwierdzamy się w przekonaniu, że byliśmy gospodarzami tego meczu, gdy z sektora gości zarzucamy „Cała Hala odpowiada” i efekt jest dokładnie taki sam !!!!! Coś niesamowitego! Końcówkę meczu lecimy ze znanym i lubianym hitem „Bo nasz Anwil”. Po meczu koszykarze robią rundkę po hali dziękując kibicom za doping, a my bawimy się na sektorze jeszcze przez kilka minut. Najpiękniejsze w tym wyjeździe było to, że daliśmy radę wszyscy razem ! Nieważne czy ultras, małolat czy dziadek, nieważne czy niedzielny wyjazdowicz czy stary wyjadacz, każdy dał z siebie ile mógł i razem uczyniliśmy ten wyjazd wyjątkowym i historycznym ! Namiastka Bałkanów w polskim wydaniu !

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments