Państwowy pogrzeb Inki i Zagończyka w Gdańsku 28.08.2016

Relacjonuje Kibic Gryfa Słupsk:
Do Gdańska w ten ważny dzień dla Polski ruszamy na kilka sposobów i w kilku terminach. Pierwsi osobnicy już z samego rana w piątek meldują się u boku Lechii. W niedzielę od rana w stronę Gdańska na pogrzeb Inki i Zagończyka ruszają pierwsze samochody z kibicami Gryfa, pociąg z ekipą Narodowego Słupska, co raz częstszymi gośćmi na Zielonej i autokar poskładany głównie z prawicowego Słupska, ale też z Gryfitami na pokładzie.

W zasadzie wyjazdy nie były synchronizowane, każdy wiedział gdzie jechać i co robić. Z flagą Kibice Wyklęci meldujemy się pod Bazyliką. Z drugiej strony Bazyliki autokarowcy, z czego jeden z obecnych tam Gryfitów każe spierdalać KODowcom i Kijowskiemu. Kiedy ktoś wzywa służby, te decydują podobnie i każą Kijowskiemu spierdalać – dosłownie. Potem następuje ponowny podjazd KOD-u i tym razem sprawy w swoje ręce bierze Lechia.

Wyklętych rozwijamy przy lawetach i samochodach rządowych, obok nas flagi Jagiellonii, Wybrzeża, Portowców i FC Lecha. Nasza flaga robi furorę wśród ludzi i… BORowców, a miejscówka sprawia, że przy samej fladze, po mszy pojawiają się najważniejsi politycy w państwie. Potem już przemarsz i tutaj mogliśmy być jako pierwsi za grupami rekonstrukcyjnymi, ale nas jedna ekipa wycyckała. Tak czy inaczej na cmentarz idziemy w wielkiej patriotycznej manifestacji wśród kibiców z całej Polski.

Podczas pochówku odpalamy race na hymnie, jednak flagi nie było jak i gdzie rozciągnąć/wywiesić, bo jakiś pies był zbytnio regulaminowy. Za to Śląsk, obok którego staliśmy, na patencie flagi ogarnął na kijach, dzięki czemu byli najlepiej widoczni.

Część ekipy rusza bardzo mocno spóźniona na mecz Gryfa z Gedanią i tam na płocie lądują Wyklęci. Część była na meczu od początku, ale potem ruszają na mecz Lechii. Gryf wygrywa w końcówce po golu samobójczym. Liczby w tym dniu naprawdę są ciężkie do oszacowania. Ze Słupska do Gdańska ludzi w temacie ruszyło ze setka, na meczu Gryfa przewinęło się ze 40 osób z delegacją Lechii, a delegacja Gryfa pojawiła się na meczu Lechii. Po meczu dla najbardziej wytrwałych odbyła się typowo gdańska gościna za co wielkie podziękowania dla biało-zielonej braci.

Niestety z pomysłu złożenia flagi Ince i Zagończykowi do grobu nic nie wyszło. Wcześniej informowaliśmy o naszym pomyśle IPN – organizatora pogrzebu, jednak odpowiedź była jasna, no nie da rady panowie, co przyjęliśmy ze zrozumieniem. Tak więc flaga jest nasza, przed nią jeszcze sporo pracy i czekamy na odnalezienie szczątków ppor. Badochy.

Zdjęcia:

video:

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments