Rozpoczął się proces karny ponad 200 kibiców GKS-u Katowice 15 lutego 2020

W tym tygodniu w specjalnie strzeżonej sali na terenie koszar policji w Katowicach rozpoczęła się sprawa przeciwko ponad 200 kibicom GKS-u Katowice, oskarżonym o… wdarcie na teren stadionu w Bytowie w trakcie spotkania GieKSy z tamtejszą Bytovią. Kibicom grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do 1 roku.

Sprawa dotyczy wydarzeń, które miały miejsce 30 września 2017 roku w Bytowie. Na mecz GKS-u z tamtejszą Bytovią udało się ponad 700 sympatyków katowickiego klubu.

Raport meczowy: Bytovia Bytów – GKS Katowice 30.09.2017

Po ponad dwóch latach od tego wydarzenia w Sądzie Rejonowym w Mysłowicach rozpoczął się proces przeciwko ponad 200 kibicom, którzy odwołali się od nałożonych na nich wyroków nakazowych.

Ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego wynika że oskarżeni kibice zostali przez organizatorów wpuszczeni na teren obiektu sportowego, na co zgodę wyraził nie tylko organizator meczu, ale także burmistrz miasta Bytowa. Co ważne, podczas trwania imprezy masowej nie zostali oni wezwani ani przez przebywającą na obiekcie policję, ani przez spikera zawodów do opuszczenia stadionu – poinformował adwokat Tomasz Rybczyński z Kancelarii KRS, który jest obrońcą prawie 150 sądzonych kibiców.

Warto podkreślić, że po zajęciu miejsc na trybunie kibice nie sprawiali problemów. Przed trybunę wszedł zwarty oddział policji, ale nie podejmował interwencji.

Kolejny termin rozprawy wyznaczony został na 26 lutego.

 

GieKSa:

W zeszłą środę (12.02.2020) zaczęła się jedna z bardziej absurdalnych spraw o których przyszło nam słyszeć. Doszło do pierwszej rozprawy w sprawie wyjazdu sprzed 2,5 lat do dalekiego Bytowa. Wtedy to po wcześniejszym dogadaniu z klubem z Bytowa oraz burmistrzem miasta przyjechaliśmy w sporym nadkomplecie na mecz z Bytovią. Dostaliśmy zapewnienie, że każdy chętny zobaczy to spotkanie pomimo tego, że klatka gości była o wiele mniejsza niż nasza liczba tego dnia. Po spokojnym przyjeździe cześć z nas weszła do oficjalnego sektora gości, a około 300 osób zostało spokojnie zaprowadzonych na boczne boisko niedaleko trybuny za bramką. Między boiskiem bocznym, a trybuną znajdowała się furtka oraz siatka za bramką która miała za zadanie zatrzymywać piłki. Ochrona oczywiście nie miała żadnych pretensji do kibiców którzy po wcześniejszym dogadaniu szczegółów i wysłaniu listy wyjazdowej do klubu Bytovia Bytów zajęli miejsce na pustej trybunie. W drugiej połowie przed trybuną został postawiony spory oddział policji co wyglądało dosyć dziwnie ponieważ był to bardzo spokojny mecz, więc na trybunach zaczęło robić się dosyć nerwowo. Po co około 100(?) policjantów okrąża nasz sektor z każdej strony skoro nikt nie planuje robić awantur z Bytovią która raczej armii chuliganów nie posiada, a w dodatku poszła nam na rękę i zagwarantowała oglądanie meczu każdemu z nas? Na szczęście policja oprócz przyglądaniu się nie wpadła na żaden dziwny pomysł popsucia widowiska sportowego, jednak z końcem meczu wszyscy kibice musieli się wylegitymować oraz dać się sfilmować z dowodem osobistym przy twarzy i potwierdzać swoją tożsamość. Jest to strasznie durny zwyczaj, ale już kilka razy się to zdarzało przy okazji meczu wyjazdowego, więc nikt z nas nie zakładał najgorszego. Zdziwienie przyszło w roku 2019 kiedy prawie 300 osób dostało najpierw wezwania na komisariat, a potem wyroki nakazowe z informacją o zakazie stadionowym oraz 4 tysiącach do zapłaty na rzecz naszego państwa, co jak można łatwo daje ponad milion zł do budżetu! Ponad 1 MILION PLN za to, że ktoś wpadł na pomysł w trakcie meczu, że kibice RZEKOMO poszli o około 2-3 metrów dalej niż powinni(oczywiście gdyby klub z Bytowa jasno nas o tym poinformował nawet w trakcie spotkania to nie stanowiło by problemu by się o te 3 metry cofnąć, proszę nam wierzyć, że oglądanie meczu Bytovii z GieKSą w chłodny wieczór z sektora za bramką nie należy do piłkarskich majsterszyków). Oczywiście większość kibiców się odwołała bo było to tak abstrakcyjne, że nikt nie brał nawet pod uwagę, że za coś takiego można otrzymać zakaz stadionowy. Doszło do przesłuchania wszystkich kibiców w wakacje 2019. Kolejne pieniądze poszły na przesłuchania które w 90% wyglądało tak samo. Sami funkcjonariusze nie ukrywali zdziwienia, po kolejnym z kolei przesłuchaniu wysłuchując tego samego. Nie ukrywali też, że w tym czasie mogli zajmować się czymś ważniejszym niż przesłuchiwanie prawie 300 osób w tak błahej sprawie. Po naszych wyjaśnieniach zaczęły spływać wyroki nakazowe. Sprawa trafiła do sądu i tu zaczął się kolejny problem. Na jakiej sali zrobić taką rozprawę? Oczywiście padło na ul. Koszarową gdzie sądzone są zorganizowane grupy przestępcze oraz znane mafie. Przy asyście policji( nie można chodzić po terenie bez asysty funkcjonariusza) bez jedzenia, bez telefonu od godziny 8:30 do 18:30 trwała procedura sądzenia kibiców. Sala w zapełniona przez ponad 100 kibiców oraz adwokatów przez kilka godzin słuchała jedynie przedstawiania się kolejnych oskarżonych. Nie zostało powiedziane kompletnie nic odkrywczego, jedynie każdy kibic musiał się przedstawić, powiedzieć ile zarabia, gdzie mieszka i podać tego typu informację nie do końca związane ze sprawą. Śędzia oczywiście robi swoje więc nie możemy mieć tu pretensji, ale czy na prawdę taka sprawa musiała się zakończyć w ten sposób? Zamiast poinformować nas przez ochronę, policję lub kogokolwiek z klubu abyśmy się cofnęłi lub po prostu zostali w autokarze podczas meczu ( to też nie jest nic dziwnego, często przy nadkompletach zostajemy w autokarach lub dopingujemy „zza płotu”)

źródło: infoKatowice.pl