Kibice Chrobrego wygrali z policją! 24 lipca 2018

Pamiętacie mecz GKS Bełchatów z Chrobrym Głogów wiosną ’16? Fani z Głogowa za odpalenie na meczu kilku świec dymnych, na polecenie milicji najpierw nie mogli wyjść z sektora, a następnie mieli opuszczać go pojedynczo po dokładnym przeszukaniu, wylegitymowaniu i kamerowaniu. Nie zgodzili się na to i całej grupie wyjazdowej bełchatowska milicja postawiła zarzut „niestosowania się do poleceń pracownika służby informacyjnej”. Właśnie po dwóch latach zakończyła się sądowa batalia w tej sprawie i 62 fanów z Głogowa zostało w całości uniewinnionych! Cieszy wygrana kibiców Chrobrego, a zarazem kolejna porażka bełchatowskiej milicji w walce z kibolami, którą prowadzą poprzez stawianie mocno naciągniętych zarzutów z Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych!

 

Relacja kibiców GKS-u Bełchatów z tego meczu:

(…) Przyjezdni z Głogowa pojawili się na sektorze gości w liczbie 83 osób. W drugiej połowie zaprezentowali oprawę z machajkami w pomarańczowo-czarnych barwach i sporych rozmiarów malowanym transparentem na płot „BARWY SZCZĘŚCIA”, do tego sporo pirotechniki w postaci petard hukowych i świec dymnych. Z boku sektora dla przyjezdnych obecnych było też 24 niepełnosprawnych kibiców Chrobrego ze swoją flagą. W związku z pirotechniką, głogowianie mieli po meczu duże problemy ze strony psów, którzy wypuszczali ich pojedynczo i dokładnie trzepali (również niepełnosprawnych!). Ostatecznie odjechali spod stadionu grubo po 22-ej (mecz zakończył się przed 19-tą). Podczas powolnego wypuszczania ze stadionu kibiców Chrobrego, podrzucamy im pod sektor wodę i pizzę. Na myśl przychodzi nam przy tej okazji scenariusz z 2013 roku i podobne popisy psów po naszej oprawie na meczu z GKS Katowice. 

 

GKS Bełchatów – Chrobry Głogów 12.03.2016

 

Jak informują kibice z Głogowa:

Jaki postawiono zarzut? Niestosowanie się do polecenia pracownika służby informacyjnej. Setki godzin przesłuchań, kilka rozpraw, przesłuchania kilkudziesięciu świadków w sądzie. I co? I znów zwycięstwo! Koszty poniesie jak zwykle skarb państwa. Ciemny wieczór. My wkurwieni, służby informacyjne wkurwione. W końcu nikt im nie zapłaci za nadgodziny. Chodzą i proszą żebyśmy wyszli z sektora. Po co! Jak jeszcze godzinę temu nie chcieli!

 

Akta sprawy:

O godzinie 20:30 na wniosek dowódcy akcji, kierownik ds. bezpieczeństwa GKS Bełchatów zostaje zobowiązany do wydania polecenia.

Część osób wyszła. Czekają na resztę. Ile problemu policji, może sprawić odpalenie kilku świec dymnych. „Policja bezpośrednio nie wydała takiego polecenia. Policja nie podchodziła pod sektor” – słyszymy w uzasadnieniu wyroku sądu. Teraz się zacznie. Rozkręcają kule kibicom niepełnosprawnym. Czy znajdą tam C4? Inne środki wybuchowe? Świece dymne? Race? Hubert Urbański miałby problem z zadaniem tego pytania…

 

Akta sprawy:

Kierownik bezpieczeństwa zeznał, że rozmowy toczyły się z kibicami gości, a on prosił ich o opuszczenie sektora. Jak zaznaczyła sędzia w uzasadnieniu, prośba to nie polecenie!

GKS Bełchatów dostarcza spragnionym kibicom wodę, a i jakąś pizzą nie pogardzą. Czekają już kilka ładnych godzin i w dupie mają czy będzie na grubym czy na cienkim cieście. Doczekali się wezwania. Spiker po 20 minutach wydał jeden komunikat. Prosił o opuszczenie sektora. Nie wydawał polecenia. Nie omieszka zaznaczyć to w uzasadnieniu sędzia.

 

Akta sprawy:

Co mówią o sprawie pracownicy ochrony?

Jeden z pracowników stwierdził że pocztą pantoflową dowiedział się, że kibice nie chcą wyjść. Następny podsłuchał rozmowę kibiców, którzy stwierdzili, że nie można ich tak przetrzymywać, że jest to bezprawne. Inny powiedział „Wydaje mi się, że oni chcieli wyjść ale policja ich wstrzymała, bo chcieli ich wylegitymować”. Kolejny! „Po meczu zostali na trybunie, policja o tym zadecydowała”. „Mieliśmy przetrzymać kibiców, żeby nie wyszli z sektora” itd., itp., etc.

Z małej chmury duży deszcz ponieważ policji nie udało się znaleźć żadnych środków pirotechnicznych przy kibicach – mówi sędzia. Wygląda to na zemstę panów w niebieskich mundurach.

Sędzia analizując materiał stwierdza, że na pewno wszyscy kibice chcieli wyjść ze stadionu. Napierali na bramę ale zostali wstrzymani i otoczeni kordonem. Służby ochrony zostały podprowadzone pod sektor od strony murawy, żeby przypadkiem tam nie udali się kibice. „Jeżeli pilnujemy kogoś żeby nie wyszedł, to jak możemy dać mu zarzut że nie opuszcza sektora? Jest to paradoks kompletny!” – dziwi się sędzia.

 

GKS Bełchatów – Chrobry Głogów 12.03.2016

 

Akta sprawy. Kolejny poważy zarzut!

Prowadząca sprawę stwierdziła, że połowa tych zeznań jest na zasadzie kopiuj/wklej. Jest ok. ośmiu identycznych zdań w zeznaniach policjantów. Nie jest to możliwe żeby świadek, który składa zeznania spontanicznie dokładnie tak samo zeznawał jak pozostali!

Nie ma czegoś takiego w polskim prawie karnym jak odpowiedzialność zbiorowa – podkreśliła sędzia – panowie obwinieni nie są jednym organizmem! to była grupa w tym przypadku 62 osób.

I najważniejsze zdanie z uzasadnienia! „Z uwagi na niewypełnienie znamion zarzucanego czynu, sąd uniewinnił wszystkich a kosztami postępowania obciąża skarb państwa.”

Kto za to zapłaci? Pan płaci, pani płaci, społeczeństwo! Niebieskie mundury czują się bestialsko bezkarne!

Pisząc o sprawie bełchatowskiej nie można pominąć osoby adwokat Moniki Mil-Jankowskiej. Po raz kolejny wybroniła ona kibiców w sądowej batalii ze stróżami prawa. Wygrana sprawa za Bełchatów to bez dwóch zdań wielki sukces głogowskiej prawnik, która dokłada do swojego dorobku kolejne ważne zwycięstwo!