Beskidowcy podsumowali 2019 rok 1 stycznia 2020

Koniec ubiegłego roku to kontynuacja różnego typu podsumowań. Nie inaczej jest w środowisku kibicowskim, gdzie ekipy publikują przegląd najważniejszych wydarzeń ostatnich dwunastu miesięcy. Na taki krok zdecydowali się Ultrasi Beskidu Andrychów.

 

Ultras Beskid Andrychów:

Najwyższy czas podsumować miniony rok, który przeleciał tym razem wyjątkowo szybko. Wszystko zaczęło się w styczniu, kiedy rozpoczęliśmy przygotowania do stulecia naszego klubu. Pojawiła się zrzutka oficjalna oraz mniej oficjalna, nasz fanpage zasypany został aukcjami cennych przedmiotów, które licytowaliście za konkretną kasę i szybko uwierzyliśmy, że we Wrześniu będzie naprawdę hucznie. Pośród przygotowań do imprezy stulecia, działaliśmy równolegle na innych płaszczyznach, co zaobserwować możecie np. w lewym górnym rogu załączonej grafiki.

Wraz ze startem ligi rozpoczęła się Mission Impossible, czyli walka o utrzymanie klubu w IV lidze, która finalnie po horrorze na koniec rundy, zakończyła się sukcesem. Przez całą wiosnę jeździliśmy za Beskidem w konkretnych liczbach, często z bardzo dobrym wsparciem braci z Cottbus, Bielska oraz Sosnowca. U siebie młyn pojawił się na każdym meczu, a frekwencja na andrychowskim stadionie zaczęła powoli wracać do tej sprzed lat. Z ciekawszych wydarzeń wspomnieć można dobre wyjazdy do Węgrzc, Wieliczki, Ryczowa oraz Piasków Wielkich. Prawdziwym pokazem fanatyzmu były jednak ostatnie 2 mecze rundy wiosennej, wpierw u siebie z LKS Jawiszowice, gdzie wystawiliśmy 100 osobowy młyn, a następnie wyjazd na mecz „o wszystko” do Kaszowa, gdzie po końcowym gwizdku przez ponad 20 minut świętowaliśmy utrzymanie, a wielu osobom po twarzy płynęły łzy szczęścia, tak jak byśmy co najmniej wygrali Ligę Mistrzów. Runda wiosenna udowodniła, że nie ma rzeczy niemożliwych i ze spokojem mogliśmy patrzeć na jesień. Tę zaczęliśmy od wyjazdu do Jawiszowic, na którym zwycięskie spotkanie oglądaliśmy zza płota. Później oglądaliśmy popisy Lewandowskiego w Cottbus, gdzie Energie podejmowało Bayern, byliśmy po raz 40 w Myśleniacach, znów za płotem, a także zrobiliśmy oprawę na meczu z Clepardią i odwiedziliśmy ponownie Piaski Wielkie, tym razem na meczu z rezerwami Cracovii. No i przyszła godzina zero, czyli jubileuszowy mecz z Zagłębiem Sosnowiec, na którym zaprezentowaliśmy się naprawdę solidnie. 3 konkretne oprawy, mega młyn, prawie 1000 ludzi na całym stadionie, a po wszystkim impreza, po której niektórym wódeczka szumiała w głowie jeszcze 3 dni. Pojawiły się nowe flagi, znowu pojechaliśmy do Myślenic, tym razem już oficjalnie. Odpalaliśmy piro na meczu z Jaśkowicami, byliśmy konkretną liczbą w Słomnikach, a na ostatnim meczu z Ryczowem znów odpalaliśmy pirotechnikę.

 

Po zakończonej rundzie nasza młodzież próbowała swoich sił w starciu z uznanym rywalem z zielonej części Dębicy i mimo porażki pokazała się z naprawdę dobrej strony. Zorganizowaliśmy zbiórkę dla schronisk w Bielsku-Białej oraz w Cieszynie, a także wigilijkę kibicowską dla najbardziej aktywnych Beskidowców oraz naszych Ziomali, z której niestety nie mamy zdjęć bez koszulek z transparentami i racami. Warto również wspomnieć, że przez cały rok wspieraliśmy w miarę naszych możliwości wszystkich naszych przyjaciół i mogliśmy liczyć również na solidne wsparcie. Dziękujemy!

Ogólnie to zrobiliśmy jakieś 10 opraw i do tego odpalaliśmy jeszcze na kilku meczach. Pod względem wydatków na pirotechnikę był to rekordowy sezon. Sam fakt, że spłonęło ponad 1000 różnego rodzaju świecidełek w tym 420 rac, wskazuje że było naprawdę godnie.

Rok 2019 pokazał niewątpliwie, jaki potencjał drzemie w naszej ekipie. Cieszymy się także, że możemy być częścią historii naszego klubu i pomagać w jego odbudowie i że kolejny rok trwamy mocno w naszych postanowieniach w oparciu o zasady, nie ulegając degrengoladzie, która szerzy się niestety na trybunach w całej Polsce. Obyśmy za rok mogli napisać, że jest podobnie, a cały Beskid rósł nadal w siłę. Do usłyszenia już niebawem.

Ultras Beskid 2008