ŁKS Łódź – Widzew Łódź 16.10.2016

Relacja Kibiców ŁKS-u Łódź:
Derby i po derbach…
Tak krótko można napisać o tym meczu. 4 i pół roku czekaliśmy na derbowy pojedynek. Ostatni taki mecz odbył się na wiosnę 2012 roku jeszcze w ekstraklasie, zaś te derby pierwszy raz miały się odbyć dopiero na czwartym szczeblu rozgrywkowym. Niestety też upadł całkowicie dawny klimat derbowy. Ostatnie derby z prawdziwego zdarzenia odbyły się w sezonie 2007/08 kiedy zarówno na jesień jak i na wiosnę na trybunach były liczne grupy i nasze i tamtych. Potem różne obostrzenia i na ogół mecze derbowe odbywały się bez kibiców gości. Nie inaczej było teraz, gdzie wąsy i miejscy urzędnicy nie zgodzili się na przyjęcie przyjezdnych. Mimo tego derby to jednak derby. Przygotowania zaczęły się jakiś czas temu, a ciśnienie rosło z dnia na dzień. Zainteresowanie było spore i wiadomo było, że wszystkie bilety zostaną wyprzedane. Ostatnie poszły na 5 godzin przed meczem, bo została jeszcze niewielka pula niewykorzystana przez zgody.
Pierwsze derbowe imprezy zaczynały się dzień przed meczem, kiedy to do Miasta Łodzi zjeżdżali pierwsi zaprzyjaźnieni kibice. Wiedząc, że tamci mieli jakieś swoje zbiórki pod urzędem miasta i wiedząc, że będą z ich strony jakieś próby dotarcia pod nasz stadion, sami ustaliliśmy zbiórkę już na 4 godziny przed meczem. Pojawiło się kilkaset osób, docierały kolejne. Pogoda póki co nie rozpieszczała, więc pochowaliśmy się w tunelu na Kaliskim i pod wiaduktem. Ogółem było spokojnie, więc potem już tylko oczekiwaliśmy na naszych Braci z Zawiszy, którzy jechali do nas pociągiem specjalnym. Wraz z nimi mieli przyjechać nasi z Włocławka. Niecałe 2 godziny przed meczem przyjechali i po kilku minutach wspólnie dotarliśmy pod główne wejście.
[i]
Im bliżej rozpoczęcia meczu, tym trybuna coraz bardziej się zapełniała, a ciśnienie coraz bardziej rosło. Różnymi przyśpiewkami umilaliśmy sobie czas do pierwszego gwizdka. Wreszcie zaczęło się…
[i]
Podtrzymaliśmy tradycje i równo z pierwszym gwizdkiem rozpoczęliśmy od „Mazurka Dąbrowskiego”. Z tą różnicą, że tym razem odśpiewaliśmy wszystkie cztery zwrotki. Wyszło naprawdę super jak cała trybuna z podniesionymi szalami w górze zaśpiewała hymn Polski równo i głośno. Potem zaśpiewaliśmy nasz hymn, czyli „W Naszym Mieście Łodzi…”. Doping w pierwszej połowie był dobry a momentami naprawdę kozacki. Zwłaszcza, że brała w nim udział cała trybuna. Nie brakowało oczywiście „uprzejmości” w stronę rywala a także pozdrowień dla naszych zgód, które w tym dniu nas wspomagały. Zawiszacy pojawili się w zajebistej liczbie 550 głów. Jak już wspomniane wyżej, wraz z nimi przyjechał Włocławek w 140 osób. Do tego 10 osób autami, co daje liczbę około półtorej setki z Włocławka. Była to największa liczba naszych fan-clubowiczów, w jakiej pojawili się na meczu w Łodzi. Tyszanie wspomogli nas w 8 dych. Bydgoszczanie przywieźli ze sobą flagi „Wojowniczy Klub Sportowy”, „Bydgoscy Chuligani”, „Ultras”, wizytówka Emigracji oraz trans „Zawisza nigdy nie zginie”. My powiesiliśmy flagi „Uliczni Wojownicy”, „Ultras”, „ŁKS Łódź-Polska”, „ŁKS Łódź”. Zawisła też flaga Olympique Lyon, którego delegacja także wspomagała nas na derbach. Dodatkowo na ogrodzeniu wisiało też trochę zdobycznych czerwonych szmat.
[i]
Pod koniec pierwszej połowy przyszedł czas na pierwszą oprawę. Pierwszy raz została zaprezentowana na całej trybunie. Na sektorach B1 i B2 oraz B3 i B4 w górę poszły dwie sektorówki z zamaskowanymi postaciami z ŁKS-iackimi motywami. Jako wypełnienie oprawy stanowiły czarne folie, zaś na górze zawisł sporych rozmiarów transparent „ŁÓDZKICH KIBOLI SZAJKA”. Całość wyszła niezwykle estetycznie, no może poza wypełnieniem z folii, które na zdjęciach jest słabo widoczne. Pierwszą połowę zakończyliśmy w bardzo dobrych humorach. Dobry doping i oprawa a co najważniejsze, nasi piłkarze prowadzili 1:0 kontrolując przebieg meczu. A przed nami była jeszcze druga część spotkania…
…i niestety zaczęła się ona od straty bramki a niedługo potem drugiej. Trudno powiedzieć, gdzie w tym czasie myślami byli nasi obrońcy, ale na pewno nie na boisku. Doping mocno siadł, a potem coraz bardziej nasilały się przyśpiewki anty. W tym czasie w miejsce pierwszego transparentu zawisnął drugi „ŁÓDZKI KLUB SPORTOWY”. Niedługo po tym przyszedł czas na drugą, tym zgodową oprawę. W górę poszła sektorówka z naszym, Zawiszy i GKS-u Tychy herbem i hasłem „Braterska Armia”. Po boku szarfy w barwach naszych i Braci, zaś po chwili zapłonęło około 80 rac. Ostatnim elementem ultras tego dnia była sektorówka skierowana do nowej „koalicji” i ich przydupasów z hasłem „przeciwko kurewskim układom”.
[i]
Końcówka meczu nerwowa, ale z happy endem, gdyż udało się w doliczonym czasie gry wyrównać. Radość na trybunie była ogromna, ale pozostawał niedosyt, gdyż po pierwszej połowie nic nie zapowiadało, że w drugiej będzie taka bryndza na murawie. Widać, że co niektórzy nie udźwignęli derbowej presji, lub byli zbyt słabo umotywowani. No ale jak nie można wygrać meczu to chociaż trzeba go zremisować i po końcowym gwizdku.

Kibice Widzewa pojawili się w około 600 osób pod Urzędem Miasta, informowaliśmy o tym TUTAJ.

ŁKS Łódź:

video:

Widzew Łódź:

[g]535[/g]

[g]534[/g]

Dodatkowo w serwisie możecie przeczytać także relację kibiców Zawiszy, którzy tego dnia wsparli swoich braci z ŁKS-u, więcej TUTAJ.

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments