Gospodarze zaprezentowali efektowną oprawę, która była kontynuacją oprawy po Borussii, nie zabrakło pirotechniki. Wiślaków w Warszawie zameldowało się 905 z czego dużą częścią były fan cluby (najwięcej, bo 86 osób to Nowa Huta).
Relacja kibiców Legii Warszawa:
Komplet na trybunach, blisko tysiąc przyjezdnych, oprawa, głośny doping i na koniec radość z wygranej – w niedzielny wieczór przy Łazienkowskiej było wszystko czego możemy oczekiwać. Bilety na mecz skończyły się kilka dni przed rozpoczęciem spotkania, a mimo to, w dniu meczu kolejki po karty kibica i do kas nie należały do najmniejszych. Warto dodać, że w dni meczowe klub uruchomił nowy punkt do wyrabiania KK, który znajduje się na wysokości boisk bocznych, od strony ulicy Łazienkowskiej.
Kilkanaście minut przed rozpoczęciem spotkania na murawie podziękowano Ivicy Vrdoljakowi za grę w barwach Legii. Żyleta skandowała „Vrdoljak Ivica, dziękuje cała stolica”, jak również imię i nazwisko chorwackiego kapitana naszej drużyny, w trakcie meczu dodatkowo: „Vrdoljak Ivica, kocha Cię cała stolica”. Przy wejściu na stadion Nieznani Sprawcy prowadzili zbiórkę pieniędzy na kolejne oprawy.
Pierwsza prezentacja w roku 2017 przygotowana została właśnie na spotkanie z Wisłą. Na wyjście piłkarzy na Żylecie zaprezentowana została efektowna malowana sektorówka, przedstawiająca postać kibica znanego z oprawy na meczu z Borussią, który opuściwszy z twarzy chustę w barwach, zabiera się do wyciągania niespodzianek z plecaka „Legia Ultras”. Tło dla sektorówki stanowiły niebieskie kartoniki, pod odliczaniu od 10, odpalonych zostało sporo rac i stroboskopów, a elementem choreografii był sporych rozmiarów, elegancko malowany transparent z logo Ekstraklasy „Czas odrobić ligowe zaległości”.
Kibice gości do Warszawy przyjechali 15 autokarami oraz furami i stawili się na stadionie krótko przed rozpoczęciem meczu. W sektorze gości wywiesili siedem flag. Wiślacy dopingowali cały mecz, ale jedyne co docierało do Żylety, to bluzgi w momentach zmiany płyty po naszej stronie. Zresztą kilka razy sami nie byliśmy dłużni i „pozdrawialiśmy” wiślaków oraz ich nowych przyjaciół z RTS-u. Żyleta skandowała również hasła odnoszące się do sytuacji z przerwy zimowej – „Cała Polska to widziała, jak Wisełka spier…” oraz „Do lasu spier…iście”.
Już w 11. minucie meczu „Rado” wyprowadził nasz zespół na prowadzenie. Co ciekawe uczynił to w chwili, gdy śpiewaliśmy pieśń „Gwizdek sędziego rozpoczyna wielki mecz, Miro Radović i już jeden zero jest…”. Po golu zapanowała olbrzymia radość, ale już chwilę później była nerwówka. Właściwie do końca spotkania mogliśmy drżeć o końcowy wynik. Doping z naszej strony stał na dobrym, a momentami bardzo dobrym poziomie. Nieco lepiej mogły wyglądać dialogi pomiędzy Żyletą a resztą stadionu, szczególnie w momentach, gdy pieśń inicjowała trybuna Deyny – cały czas brakuje trochę organizacji. Już w pierwszej połowie z boiska mógł wylecieć Patryk Małecki, który nie od wczoraj darzony jest specjalną „sympatią” przez kibiców z Ł3. Nie mogło więc zabraknąć okrzyków odnoszących się do skrzydłowego Wisły.
Po wygranym meczu podziękowaliśmy piłkarzom za walkę. Straty do lidera zostały zmniejszone do trzech punktów. Tymczasem już za tydzień czeka nas wyjazdowy mecz z Lechią. Do Gdańska udamy się pociągiem specjalnym, a następnie nastąpi przerwa na mecze reprezentacji.
P.S. Na Żylecie zawisł transparent „Harcerz dużo zdrowia”. W trakcie meczu Żyleta skandowała imię i nazwisko Janusza Walusia.
Frekwencja: 26 870
Kibiców gości: 900
Flagi gości: 8
Autor: Bodziach
Relacja Kibiców Wisły:
Niedzielnego wieczoru w ligowym hicie Wisła Kraków rywalizowała na Łazienkowskiej 3 z drużyną Legii Warszawa. Na sektorze gości zameldowało się 905 kibiców (w tym 45 fanów Polonii Przemyśl oraz przedstawiciele łódzkiego Widzewa). Na meczu zadebiutowały dwie nowe, bardzo estetyczne flagi: Płaszowa Starego i Bochni. Oprócz nich wywieszone były fany: Wisła Sharks, Prądnik Biały, Qrdwanów,Skawina, Olkusz, Wadowice i wyjazdówka Przemyskiego Bractwa.
Tydzień po udanym wyjeździe do Gliwic przyszedł czas na kolejną eskapadę. Już po godzinie 11 spod stadionu w kierunku stolicy ruszyło 17 wypełnionych po ostatnie miejsca autokarów. Brak koordynacji ze strony tych co zawsze, łapanie autokarów na trasie w celu stworzenia konwojów i prowadzenie ich tempem żałobnego konduktu – wszystko to sprawiło, że zjawiliśmy się na miejscu później niż się spodziewaliśmy. Kolejnym problemem było, jak zawsze na Legii, sprawne wpuszczanie na sektor gości. W momencie rozpoczynania się meczu duża część Armii Białej Gwiazdy czekała jeszcze pod klatką.
Od początku zaznaczaliśmy swoją obecność głośnym „Jesteśmy zawsze tam”, przypominaliśmy również kim naprawdę jest warszawska Legia. Nieznani Sprawcy na wejście piłkarzy zaprezentowali pierwszą w tym roku oprawę, a odpalona pirotechnika przesunęła rozpoczęcie meczu o parę minut. Nie ustawaliśmy w dopingu przez cały mecz, a wzajemna wymiana uprzejmości z Żyletą jak i pozostałą częścią stadionu trwała niemal całe spotkanie. Nasz doping, szczególnie w drugiej połowie stał na niezłym poziomie, dobrze słyszalne były m.in. Boney M, „Moja jedyna miłość” czy HSV. Niestety, piłkarze, mimo widocznego zaangażowania i chęci walki przegrali na boisku 1-0, lecz na pewno nie dali się zdominować na murawie, co daje nadzieje na dobre wyniki w kolejnych ligowych spotkaniach.
Za nami bardzo dobry wyjazd, z atmosferą jak za dawnych lat. Już teraz wspomnę natomiast o kolejnym – 8 kwietnia o 20:30 w Niecieczy zagramy z miejscową Termalicą. Naszym obowiązkiem jest po raz kolejny zameldować się na tamtejszym stadionie w 4-liczbowej cyfrze!
AVE WISŁA!
Legia Warszawa:



oprawa:
doping:
Wisła Kraków:





