Legia Warszawa – Pogoń Szczecin 12.05.2019

22 161 kibiców zgromadził niedzielny mecz w Warszawie, gdzie miejscowa Legia podejmowała Pogoń Szczecin. Na wyjście piłkarzy grupa Nieznani Sprawcy zaprezentowała flagowisko, do której odpalono sporą ilość świec dymnych w barwach klubowych. Portowcy na sektorze gości pojawili się w 60 osób z jedną flagą.

 

Relacja Legionistów:
W 35. kolejce Ekstraklasy nasi piłkarze podejmowali Pogoń Szczecin i chcieli postawić kolejny krok w stronę zdobycia mistrzostwa Polski. W nadziei, że tak się stanie, na stadionie stawiło się ponad 22 tysiące kibiców, którzy na koniec przeżyli niemałe rozczarowanie.

Przed meczem kibice Legii po raz kolejny wsparli czworonogów w ramach akcji „Są takie psy, którym należy pomóc”. Przypominamy o zbiórce nakrętek prowadzonej przez Sekcyjnych Fanatyków – akcja trwa do końca sezonu, a korki można dostarczać do źródełka bądź SportsBaru.

Patrząc na tempo w jakim sprzedawały się wejściówki na Żyletę, można było mieć pewne obawy dotyczące frekwencji na trybunie najzagorzalszych kibiców, jednak ostatecznie większość miejsc została zapełniona i nasz młyn wyglądał porządnie.

Na wyjście piłkarzy Nieznani Sprawcy zaprezentowali oprawę składającą się z małych flag oraz świec dymnych w barwach. Całość wyszła naprawdę pięknie, a warunki atmosferyczne „będące po naszej stronie” sprawiły, że mecz nie został opóźniony.

[art5]

Na początku zaintonowana została pieśń „Gwizdek sędziego rozpoczyna wielki mecz”, jednak nie miała ona przełożenia na to, co stało się na boisku, bowiem chwilę później „Portowcy” objęli prowadzenie i to fani Pogoni, którzy tym razem przyjechali do Warszawy w skromnej liczbie, z jedną flagą, mieli powody do radości.

Nasz doping w pierwszej połowie stał na średnim poziomie. Zdecydowanie za mało było momentów, w których potrafiliśmy konkretnie ryknąć. Nic dziwnego więc, że gniazdowy wielokrotnie musiał upominać „oglądaczy” i przypominać po co przychodzi się na Żyletę.

[art5]

Druga połowa wyglądała zupełnie inaczej – zrobiło się chłodniej i zaczął padać ulewny deszcz, a na Żylecie pojawiło się około pięćdziesięciu flag na kijach. Dają one świetny efekt. Widok naszej trybuny, która „żyje”, jest bardzo budujący.

Bardzo głośno wykonane „Hej Legia gol” było zwiastunem tego, że w drugiej części gry nasz doping także będzie zdecydowanie lepszy. To, jaki tkwi w nas potencjał, udało się pokazać po wyrównującej bramce w 55. minucie. Głośne „Legia, Legia Warszawa” wykonane przez cały stadion, wierzący, że uda się odwrócić losy meczu, słyszane było z pewnością poza samym obiektem. Później jak w transie przez kilkanaście minut wykonywaliśmy „Nie poddawaj się”, a poziom decybeli co chwilę wzrastał. Każdy miał nadzieję na to, że uda nam się wyśpiewać zwycięską bramkę. Przedwcześnie ucieszyliśmy się, gdy w 60. minucie piłkę do siatki skierował Vesović – bramka nie została uznana za powodu pozycji spalonej. „Swoje” więc usłyszał PZPN.

Dziesięć minut później musieliśmy przerwać na chwilę doping, by wezwać służby medyczne do pomocy jednemu z fanów. Ten zaś po kilku minutach został wywieziony przez medyków na noszach, ale nawet to nie przeszkodziło mu dopingować ze wszystkimi i machać rękami w rytm pieśni.

[art5]

Niestety, mimo usilnych starań, nasi zawodnicy nie zdołali zdobyć bramki na 2-1 i tylko zremisowali, dzięki czemu liderem został Piast. Piłkarze zostali zawołani pod Żyletę, która ryknęła głośne „Jazda z k…”, „My kibice z Łazienkowskiej”, a także „Będziemy z wami do końca”.

Gra naszych zawodników i sytuacja w tabeli na dwa mecze przed końcem sezonu nie napawa optymizmem, ale jak wiadomo, w Ekstraklasie jest wszystko możliwe. Bez względu na to co stanie się w Białymstoku (gdzie rzecz jasna mamy zakaz), obowiązkiem każdego legionisty jest pojawić się w niedzielę na Łazienkowskiej podczas spotkania z Zagłębiem Lubin. Wspieramy Legię do końca!

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments