LE: Legia Warszawa – SSC Napoli 04.11.2021

W meczu 4. kolejki grupy C Ligi Europy Legia Warszawa zmierzyła się z włoskim SSC Napoli. Na to spotkanie Nieznani Sprawcy przygotowali oprawę, na którą składała się malowana, wycinana sektorówka z napisem „Legia Warszawa”, zielone i czerwone chorągiewki, płótna w barwach na dole i na środku oraz sporo stroboskopów odpalonych na całej Żylecie. Kibice Legii wywiesili kilka transparentów, w tym jeden skierowany do fanów Napoli.

Włosi wykorzystali pulę 542 wejściówek, a do Warszawy przylecieli czarterem. Przyjezdni wywiesili czternaście, w większości niewielkich flag. Odpalili także skromną ilość pirotechniki.

 

Relacja Legii Warszawa:

Za nami mecz przy niemal pełnych trybunach, z oprawą, pirotechniką i naprawdę głośnym dopingiem. Był moment radości, przez godzinę była nadzieja na sprawienie sensacji, ale w tym sezonie chwile radości trwają naprawdę tylko chwilę. Pięć tygodni temu świętowaliśmy zwycięstwo z Leicester, ale wydaje się, jakby to było wieki temu. Chociaż w czwartkowy wieczór opuszczaliśmy nasz stadion z lekko skrzywionymi minami, to z własnej roboty możemy być w pełni zadowoleni. Godnie reprezentowaliśmy najlepszy klub na świecie.

Po sześciu latach znów przyszło Legii zagrać z Napoli. Tym razem niestety nie dane nam było wspierać naszego klubu w mieście pod Wezuwiuszem, bowiem włoskie władze, na czele z tamtejszą policją, obawiali się tego, co dziać się będzie na mieście, mając w pamięci naszą wizytę z 2015 roku. Sraczkę było widać, kiedy południowcy zobaczyli zainteresowanie wyjazdem z naszej strony. Dwa wypełnione czartery, do tego mnóstwo osób udających się na własną rękę. Najpierw zaczęli wymyślać, że do każdego z nazwisk, oprócz certyfikatów szczepień lub negatywnego testu, należy podać miejsce urodzenia, aż w końcu przekazali informację, że żadnych biletów dla przyjezdnych nie przekażą. Ostatecznie na stadionie Napoli pojawiła się tylko grupa kibiców niepełnosprawnych (w sektorze gości) oraz przedstawiciele klubu i sponsorów na trybunie głównej.

[art5]

 

Legia nie zamierzała dostosowywać się poziomem do Włochów i przekazała przyjezdnym pulę biletów (po 35 euro) na sektor gości na spotkanie rewanżowe. Fani Napoli wykorzystali 542 z nich i do Warszawy, podobnie jak przed sześciu laty, przylecieli w dniu meczu czarterami, mając załatwioną od początku do końca wyjazdu pełną obstawę.

W sektorze zajęli miejsca na górnej kondygnacji, gdzie wywiesili 14, w większości niewielkich flag. Jedyne większe płótna to „Curva A” oraz „Ultras”. Ponadto mieli transparent „Liberi di tifare!” (Swobodnie kibicować). Włosi na stadionie pojawili się ze sporym wyprzedzeniem. W trakcie spotkania prowadzili regularny doping i machali 5 dużymi i 5 małymi flagami oraz mieli cztery transparenty na dwóch kijach. W drugiej połowie odpalili jedną racę, którą od razu położyli na ziemi.

Legioniści pod adresem Włochów odnieśli się krótkim transparentem – „Napoli – charter hooligans”, nawiązującym do kolejnego bezpiecznego wyjazdu w obstawie.

Godzina meczu po raz kolejny była mocno nieprzyjazna – dojazd na stadion, szczególnie samochodem, zajmował cholernie dużo czasu. To sprawiło, że przez rozpoczęciem meczu mocno zablokowały się bramki wejściowe, a sporo osób weszło na trybuny na początku pierwszej części spotkania. Rozpoczęliśmy od zaprezentowania oprawy na wyjście piłkarzy. Na Żylecie, na samym środku – pomiędzy obiema kondygnacjami, rozciągnięta została malowana, wycinana sektorówka z elegancko wykonanym napisem „Legia Warszawa”. Całość prezentacji uzupełniły zielone i czerwone chorągiewki, płótna w barwach na dole i na środku, komponujące się z flagami oraz – po odliczaniu – sporo stroboskopów odpalonych na całej trybunie. Na zakończenie oprawy, na Żylecie pojawiła się sektorówka w barwach a’la Boras.

Tego dnia nasz doping prowadzony był na najwyższym poziomie i równym przez całe spotkanie. Nie było haseł, które pojawiły się na ostatnim meczu z Pogonią, bowiem liczymy, że odpowiednie osoby wyciągną wnioski. My zaś będziemy robić wszystko ku chwale Legii Warszawa. Bo przecież Legia to my. Żyleta tradycyjnie nadawała ton, ale do wspólnych śpiewów włączały się pozostałe trybuny, które angażowaliśmy w pieśni na dwie strony – „Warszawę”, „Za nasze miasto…” oraz „Legia, Legia, Legia” z szalami powiewającymi nad głowami.


Nieprzychylne decyzje sędziego kwitowane były szybko głośnym „Lalalalalalala Fuck UEFA”. Jednak ku naszemu zdumieniu, to legioniści jako pierwsi strzelili gola, pobudzając jeszcze bardziej – i tak kipiącą już na maksa Żyletę. Stadion eksplodował, a chwilę później zaintonowaliśmy pytanie „Ile goli ma Legia?”, i oczywiście pytanie kolejne, o liczbę bramek dla gości. Tych kilka razy w trakcie spotkania „pozdrawialiśmy” okrzykami „Merda, merda Napoli”, „Napoli merda, merda, merda”, czy „Vaffanculo Napoli…”. W przerwie nastroje były nadspodziewanie pozytywne – tak grających piłkarzy nie widzieliśmy już dawno. Jednak niedługo po przerwie, zostaliśmy sprowadzeni na ziemię.

Arbiter podyktował dwa rzuty karne dla gości, co podcięło skrzyła zawodnikom… Na szczęście nie nam. Po decyzjach sędziego nie mogło zabraknąć przyśpiewki pod adresem UEFA, zaś podczas „jedenastek” wspieraliśmy Czarka Misztę. Kiedy tylko któryś z graczy gości zbyt długo leżał na murawie, niosło się z trybun głośne „Wstawaj, wstawaj, ch… nie udawaj”, a schodzących z boiska przyjezdnych żegnały – tradycyjne można by rzec – „Wypier…j, wypier…j”. Nie było oczywiście taryfy ulgowej dla reprezentanta Polski w barwach Napoli – wszak nie ma on żadnych związków z Legią, tak więc – co chyba dziwić nikogo nie powinno – Zieliński żegnany był również w taki sam sposób.

Po drugim golu dla gości ryknęliśmy głośno „Nie poddawaj się, ukochana ma…”. Niestety w ostatnim kwadransie Włosi zupełnie zdominowali nasz zespół. Kolejne tracone bramki nie miały większego wpływu na nasz doping, choć dało się zauważyć, że część kibiców sukcesu z trybuny Deyny przedwcześnie ruszyła do wyjść. W samej końcówce nieźle wychodziło nam „Za kibicowski trud” oraz „My kibice z Łazienkowskiej nie poddamy się…”. Po meczu nie było ani jakichś gwizdów pod adresem piłkarzy (bo w sumie nawet się starali), ani żadnych wspólnych pieśni. Teraz oczekujemy serii wygranych meczów w lidze.

A najbliższa ku temu okazja już w tę niedzielę, kiedy przy Ł3 podejmować będziemy Stal Mielec. Ekipa z Podkarpacia do Warszawy przyjedzie w ponad 500 osób, co dziwić nie powinno – dla nich to wyjazd nie tyle sezonu, co życia. I zróbmy wszystko, aby faktycznie zapamiętali go na długo. W niedzielę na naszym stadionie gościć będziemy nasze liczne fankluby, które przyjeżdżają w bardzo dobrych liczbach. Niech zmobilizuje to także wszystkich pozostałych legionistów, którzy nasz stadion mają „pod nosem”. A jeśli komuś mało meczów – zachęcamy do wspierania naszych sekcji w sobotę – najpierw o 14:00 grają rugbiści, później o 17:00 na Mokotowie swój mecz zagrają siatkarze, a następnie o 20:30 na Bemowie, koszykarska Legia zmierzy się ze Śląskiem Wrocław.

P.S. Na Żylecie wywieszone zostały transparenty „Paweł RR – wracaj do zdrowia bracie!” oraz „Wszyscy na Marsz 11.11”.

Frekwencja: 25 706
Kibiców gości: 542
Flagi gości: 12

Autor: Bodziach, legionisci.com

 

zobacz również zdjęcia:

guest

1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments