Kiedyś to było! #6 Na czym polega kibicowanie? 14 stycznia 2019

Kiedyś to było! Jest nową seria raportów meczowych zawierających archiwalne zdjęcia i relacje z szalonych lat ’90 i początku nowego millennium. Seria zaplanowana jest na styczeń, aby uzupełnić czas naszym czytelnikom przed wznowieniem ligowych rozgrywek. Zapewne odwiedza nas wielu starszych kibiców, którzy posiadają w swoich zbiorach archiwalne relacje i zdjęcia. Wszystkich, którzy chcą się podzielić swoimi materiałami na ramach naszego portalu zapraszamy do kontaktu.

Relacje w większości pochodzą z zinów wydawanych w danym okresie, wszystkie staramy się rzetelnie podpisać. Aby zachować klimat tamtych lat przepisywane przez nas relacje zostawiliśmy w oryginalnej formie, dlatego celowo mogą zawierać błędy w pisowni. Czekamy na Wasze komentarze na dole artykułu. Miłej lektury!


Zastanawialiście się kiedyś nad pytaniem: Na czym polega kibicowanie? Z pewnością wielu z Was w tej chwili na w głowie pewien zarys. Niecałe 18 lat temu w zinie „Chłopcy z Alei” wydawanym przez kibiców Odry Wodzisław Śląski pojawił się trzy stronicowy felieton. Zawarte w nim informacje opowiadają o pewnych zasadach i istocie samego kibicowania na początki XXI wieku.

 

Na czym polega kibicowanie?

Pojmowanie wiekowe. Kiedyś, gdy włożyłem szalik i zacząłem jeździć na mecze byłem w wieku dość młodym. Później pojawili się młodsi ode mnie kibole i stwierdziłem, że dalej będę chodził do młyna pomimo tego, że przychodziło coraz więcej młodszych fanów. Zauważyłem, że typy którzy pochodzą na mecze raz czy dwa, mają zaliczone kilkanaście wyjazdów (głównie dość bliskie Katowice, Zabrze, Chorzów) i rzadko kiedy mają wiek dwudziestu lat, wyłamują się, a potem chodzą i otumaniają młodszych kibiców stwierdzeniem „My to byliśmy kiedyś kibice” (w rzeczywistości opowiadania te są dalekie od prawdy). Jeżeli niespełna dwudziestoletni gostek mówi coś o małolatach, to jaki wiek ma na myśli?

Takie jest niestety postrzeganie wielu szalikowców w Wodzisławiu, gdyby nie ten fakt, to mielibyśmy dość konkretną ekipę na Wodzisławiu. A więc zastanówcie się (chodzi tu o starszych kibiców którzy nie przychodzą obecnie do młyna): gdyby przyszedł do młyna jeden, drugi czy trzeci starszy fan to młodzi nie stanowiliby już przeważającej większości. Młodzi mogli by wtedy brać przykład ze starszych kibiców odnośnie np. zadym itp. ale tak nie jest. Myślę, że to się nie zmieni, ale najważniejsza jest wasza inicjatywa.

Sprawa przewodzenia w grupie. Jeżeli policja będzie się Was pytać którzy kibice są najważniejsi lub którzy dowodzą to odpowiadacie wówczas, że u nas nie ma żadnych przywódców, a decyzję podejmuje się wspólnie.

Sprawa kibiców Odry spoza Wodzisławia. Zastanówcie się, czy chcecie chodzić na mecze tylko podczas okresu uczęszczania do szkoły w Wodzisławiu, a potem dać sobie spokój. Napisałem o tym dlatego, że w przeszłości tak właśnie to było: szkoła i mecze, a po zakończeniu szkoły słuch o takich osobach zaginął. Nie na tym to polega.

Barwy klubowe. Noś barwy nie tylko w dzień meczu, ale także na co dzień. Nie wyciągaj szalika dopiero na stadionie bo to świadczy o twojej słabej przynależności do klubu któremu kibicujesz. Na każdy mecz staraj się podążać w większej grupie tzn. z kibolami z twojej dzielnicy. Nie zwracaj uwagi na takie rzeczy jak zwroty typu: „taki stary, a jeszcze nosi szalik”. Ludzie którzy tak mówią nie mają zielonego pojęcia na temat kibicowania.

Popatrz na kibiców zachodnich drużyn – tam w szalikach chodzą nie tylko młodzi, ale także ojcowie itd. Nie zabieraj szalików Odry kibicom młodszym od siebie. Jeśli chcesz kogoś skroić to nie rób tego w szaliku Odry, bo później inni kibice mogą być ciągani po komendach. Reklamuj się jak możesz, weź do ręki sprey i maluj mury. Jeżeli piszesz to pamiętaj, że największy sukces odnoszą duże litery. Nie pisz na murach, że inny klub to chuje itp., to jest oznaka twojej słabości, inaczej będzie jak napiszesz Odra Wodzisław.

Nie współpracuj z policją, bo to może obrócić się przeciwko tobie. Nawiązuj jak najbliższe kontakty z piłkarzami twojego klubu. Dopinguj zespół zawsze nawet jak przegrywa i nie ma najmniejszych szans na zwycięstwo. Przykładem na to jest mecz z Legią Warszawa: wynik 1:5, a doping do końca meczu. Tak powinno być zawsze.

Spotykaj się zawsze z takimi jak ty. Nie słuchaj w ogóle takich, których nie widzisz na meczach. Nie słuchaj także osób, którzy opowiadają, że oni kiedyś jeździli, a teraz przestali bo drużyna słabo gra. To świadczy, że takie osoby nie są z drużyną na dobre i na złe i nie mają przywiązania do barw klubowych. Przykład Zagłębie Sosnowiec: pomimo rozwiązania klubu i tego, że ich drużyna zaczynała na nowo rozgrywki od piątej ligi, to kibice ciągle byli ze swoją drużyną. Teraz zostało im to wynagrodzone – drużyna awansowała już do 2 ligi, a ekipa fanatyków jest w czołówce ligi hooligan’s w Polce.

Nie załamują się niepowodzeniem typu: że młyn przeżywa kryzys albo drużyna słabo gra. Nie zważając na to chodź na każdy mecz w Wodzisławiu i staraj się jeździć na większość wyjazdów.

Panuj nad strachem. Czasami lepiej jest wyjść z krytycznej sytuacji z obitym pyskiem, niż cało. Nie bądź agresywny w stosunku do osób postronnych, nie przysporzy ci to autorytetu u kumpli, ani uznania wśród tzw. zwykłych ludzi. Nie rób nic na własną rękę. Jeżeli czegoś nie wiesz to lepiej zapytaj kogoś innego. Bo jeżeli zrobisz coś głupiego to konsekwencje nie będą dotyczyć ciebie tylko wszystkich kiboli. Jeżeli planujesz nawywijać coś mijającego się z prawem, pomyśl najpierw o odpowiednim zabezpieczeniu.

Nie jest sztuką narozrabiać, sztuką jest narobić w taki sposób, aby nie ponieść za to odpowiedzialności.

Na wyjazd trzymaj się w grupie – jest bezpieczniej. Nie pucuj policji tych, od których wcześniej dostałeś po zębach. Sytuacja może się odwrócić. Wiedziałeś na co się piszesz zostając fanatykiem.

Dużo działaj, nie patrz na innych, że oni to mogą zrobić. Fanatykiem jest się nie tylko przez 90 min. meczu, lecz także poza nim. Jeżeli nosisz szalik Odry to wiesz po co go nosisz. Bierz przykład z tych kibiców, którzy mimo słabej gry drużyny chodzą na mecze i jeżdżą na wyjazdy. Nie zniechęcaj się tym, że u nas nie uda się zrobić konkretnej ekipy bo to czy tamto. Pamiętaj, że w innych Polskich miastach konkretne ekipy, tylko dlatego, że przyświecał im jeden cel: zaistnieć w lidze chuliganów.

Jeżeli masz zamiar kogoś przyprowadzić, to najpierw przyprowadź go na mecz, a dopiero później na zebranie. Nie bądź złośliwy wobec innych kibiców swojej drużyny, bo to nie przysporzy ci jakiegokolwiek poszanowania. Jeżeli jeździsz na wyjazdy to nie odbieraj sobie za cel naubliżanie kibicom drużyny przeciwnej, staraj się jak najlepszym dopingiem wspomagać swoją drużynę. Nie patrz na innych, że oni przestali chodzić to ja też przestanę. Pamiętaj, że na mecze chodzisz dla siebie, a nie dla kogoś.

Myślę, że są to najważniejsze informacje, chodź duży by można podawać jeszcze przykładów denerwujących, które należy wyeliminować. Jeżeli ktoś jest bezgranicznie oddanym fanatykiem Odry to zrozumie wszystko co zostało napisane. Chodzenie na mecze i jeżdżenie na wyjazdy nakłoniło mnie do napisania tego tekstu. Kierowałem się także tekstem rozdziału „Vademecum Fanatyka” z „Ligi Chuliganów” Romka Zielińskiego, ponieważ było tam zawartych wiele mądrych rad. Ale też jest to napisane także od siebie.

Możesz się z tego śmiać lub nie, ale to tylko i wyłącznie twoja sprawa. Napisane jest to tylko dla tych co chodzą na mecze, kiedyś chodzili, a także dla tych którzy zamierzają chodzić, lecz są niezdecydowani.

źródło: „Chłopcy z Alei”, nr 5 2001, Wodzisław Śląski

źródło: stadionowioprawcy.net, „Chłopcy z Alei”, nr 5 2001, Wodzisław Śląski
zdjęcia: UOW’08