XI Patriotyczna Pielgrzymka Kibiców na Jasną Górę 05.01.2019 8 stycznia 2019

Do Jasnogórskiej Matki pielgrzymują lekarze, prawnicy, politycy, nauczyciele, pszczelarze, energetycy, górnicy dosłownie przekrój całego naszego społeczeństwa, więc dlaczego nie mielibyśmy pielgrzymować my, kibice; wszak w naszym gronie nie brakuje ludzi autentycznie wierzących. Dlatego w pierwszą sobotą nowego roku stałe miejsce w terminarzu niektórych kibiców zajmuje pielgrzymka do Częstochowy.


W tym roku spotkaliśmy się już po raz jedenasty. Postronnym pozwolę sobie zarysować krótki schemat tego wydarzenia. Pielgrzymka zaczyna się Mszą św., po niej zawsze są konferencje zaproszonych gości lub koncerty, na końcu któraś z ekip prezentuje oprawę na wałach.

X Patriotyczna Pielgrzymka Kibiców na Jasną Górę, oprawa przygotowana przez kibiców Lecha Poznań – Fot. Shadow.Photo

 

W tym roku było nieco inaczej. Negatywnie zaskoczyła frekwencja, ale może to i lepiej. Po ubiegłorocznej rekordowej X jubileuszowej pielgrzymce, można się było tego spodziewać. Organizatorzy informują, że było koło pięciu tysięcy kibiców, wśród nich tradycyjnie najwięcej Śląska, Lechii i Legii, trzeba też wspomnieć o Polakach z Litwy, Białorusi i Ukrainy oraz braciach z Węgier.

Rok temu było tak dużo ludzi, że nie mieścili się w kościele, w tym roku Kaplica Cudownego Obrazu była ledwie wypełniona w około 80%. Dzięki temu było dużo mniej przypadkowych osób i wydaje się jakby przyjechali Ci, którzy wiedzą czego chcą i potrafią odróżnić pielgrzymkę od wyjazdu, czy wycieczki. W ubiegłych latach bywało z tym różnie. W dalszym ciągu widok pijanych podczas Mszy nie dziwi, ale skala jest już mniejsza.


I właśnie o Eucharystię tutaj chodzi. To ona jest gwoździem programu, a nie oprawa na wałach. Chciałbym to jasno podkreślić, bo niejednokrotnie widać, że wiele osób nie czai bazy i przyjeżdża, by odpalić racę, czy się upić, a nie spotkać się z Bogiem.


Tematem przewodnim tego spotkania był 21 werset 12 rozdziału listu św. Pawła do Rzymian, a więc: „Zło dobrem zwyciężaj!”. Hasło to szczególnie rozpropagował bł. ks. Jerzy Popiełuszko, z którym obecne pokolenie łączy je bardziej niż z jego pierwotnym autorem. To właśnie postaci księdza męczennika oraz męczennika żołnierza rotmistrza Witolda Pileckiego były głównymi bohaterami tej pielgrzymki.
Podczas Eucharystii ks. Jarosław Wąsowicz SDB ogólnopolski duszpasterz kibiców, prywatnie kibic Lechii Gdańsk, przybliżył nam ich życiorysy i nawiązując do dnia dzisiejszego, zastanawiał się, co by było gdyby Ci dwaj mężowie żyli w obecnych czasach. Pytanie jak by się zachowali było raczej retoryczne, ale prośba o to byśmy my starali się wcielać ich postawy w naszym życiu to już jak najbardziej realne wyzwanie.

Na zakończenie kibice stojący przed cudownym obrazem rozdzielają się, formułując przejście przez środek kościoła, by kapłani tradycyjnie już mogli poświęcić flagi i szaliki. Wiele ekip stoi na dworze w efekcie czego cały dziedziniec klasztorny jest przyozdobiony barwami klubowymi.


Po Mszy św. zaczął się blok konferencji. Jednym z głównych gości miała być córka Witolda Pileckiego, Pani Zofia-Optułowicz. Niestety zdrowie nie pozwoliło jej pielgrzymować do Częstochowy. W ostatniej chwili musiała zrezygnować z przyjazdu. Przekazała nam jednak wzruszający list. Módlmy się o zdrowie Pani Zofii.
Kolejnym prelegentem był Jacek Pawłowicz, dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w Warszawie oraz dyrektor Muzeum II Wojny Światowej Karol Nawrocki, który na początku zadeklarował, że jest kibicem Lechii Gdańsk i choć jest dyrektorem to jest też swoim chłopem. Faktycznie mówił, dość przystępnie i nie dało się usłyszeć dyrektorskiego nadęcia. Wspominał o tym jak wygląda walka w sądach o odkłamywanie historii zaprezentowanej w muzeum przez twórców związanych z poprzednim rządem.


Następnie głos zabrał osiemdziesięciosiedmioletni weteran II Wojny Światowej, kapitan Armii Krajowej Pan Jerzy Nowicki, który przyjechał razem z kibicami Legii. Pan Jerzy, który w czasie Eucharystii dumnie czytał pierwsze czytanie, tym razem nie mógł ukryć wzruszenia, podobnie jak Tadeusz Romanowski Polak z Wileńszczyzny, lider Wspólnoty Miłosierdzia Bożego z Solecznik, który zapraszał nas na Litwę oraz odtwarzał patriotyczne pieśni w wykonaniu dzieci z Wileńszczyzny. Wszystkie te wystąpienia przerywały gitarowe ballady patriotyczne.
Na zakończenie Andrzej Piotrowicz zachęcał do udziału w akcji „z Maryją i o. Pio Czyścimy Czyściec” Chodzi o to, by za wstawiennictwem Najświętszej Marii Panny i św. o Pio ofiarowywać swoje modlitwy za dusze w czyśćcu cierpiące, szczególnie za kibiców którzy zginęli w ustawkach lub zabici przez policję.


Po konferencji tym razem nie było tradycyjnej oprawy, zamiast tego przeszliśmy w pochodzie pamięci, w kierunku pomnika bł. ks. Jerzego. Tuż po wyjściu z auli ze śpiewem kolęd udaliśmy się w drogę. Trasa marszu zaczynała się u stóp murów klasztornych, gdzie czekali na nas kibice odpalający race i puszczający fajerwerki. Ks. Wąsowicz nazwał ich prowokatorami i kazał nie zwraca na nich uwagi. Nie zgodzę się z jego opinią. Moim zdaniem byli to zwykli kibice, którzy nie brali udziału we Mszy czy konferencjach i nie znali wcześniejszych zaleceń, ponadto możliwe, że byli pijani. Dlatego śmiem twierdzić, że byli raczej nieogarami niż prowokatorami.


Mimo wszystko ks. Wąsowicz zaintonował Mazurka Dąbrowskiego. Wówczas, nastąpiła główna erupcja wszelkiej pirotechniki, po niej z modlitwą na ustach szliśmy pod pomnik, gdzie kwiaty w imieniu kibiców złożył kibic Jagiellonii Białystok Marcin Klejno prywatnie wnuczek siostry ks. Popiełuszko.

zobacz również zdjęcia:

 

autor: Kibol Pielgrzym