Atletico Madryt – Real Madryt 10.05.2017

Rozpoczynający się rok sprzyja snuciu planów i wyznaczaniu celów. Składamy życzenia wszelkiej pomyślności, czy to na kibicowskim szlaku, czy to w życiu rodzinnym. Winszujemy również opieki Opatrzności Bożej na najbliższe dwanaście miesięcy. Jednocześnie jest to czas przerwy w rozgrywkach naszej ekstraklasy, jak i na niższych poziomach, które budzą w nas największe emocje kibicowskie, bo z piłkarskimi to już różnie bywa… Jest to także dobry moment na przypominanie tego, co już minęło. Dlatego korzystając z przerwy zimowej staramy się zaprezentować materiały odnoszące się do wspomnień zarówno tych z rodzimych lig, jak i przybliżać kibicowski świat z zagranicy. Poniżej prezentujemy relację z ostatnich derbów Madrytu, rozegranych na Estadio Vicente Calderon. Miały one miejsce w 2017 roku, w półfinale Ligi Mistrzów. Tekst ma charakter felietonu odnoszącego się do pożegnania z tym kultowym obiektem. Noworoczna lektura obowiązkowa dla wszystkich, których w Hiszpanii interesuje coś więcej niż plaże Costa Brava i all inclusive na Wyspach Kanaryjskich.


Atletico Madryt – Real Madryt 10.05.2017

Półfinał Ligi Mistrzów w sezonie 2016/2017 przyniósł dwumecz El Derbi Madrileno. W poprzednich latach Champions League serwowała już te derbowe pojedynki i to w samych finałach – mediolańskim z 2016 roku i lizbońskim 2014. Ten mecz miał jednak historyczny wymiar z uwagi na fakt, że był ostatnim prestiżowym spotkaniem, a przedostatnim w ogóle, jakie przyszło drużynie Atleti rozegrać na tym stadionie.

Co prawda po tych dwóch pojedynkach przewidywany był jeszcze finał Copa del Rey 27 maja 2017 r. Zapewne gdyby Rojiblancos zakwalifikowali się do tego bezpośredniego pojedynku o Puchar Króla, a najlepiej jeszcze wznieśli trofeum, to efekt decyzji federacji o wyborze stadionu byłby epicki… Stało się jednak inaczej i w meczu o wzniosłej randze, który kończył historię tego kultowego obiektu nie brali udziału jego nominalni gospodarze. Ostatecznie FC Barcelona zatriumfowała wówczas nad Deportivo Alaves. Było to mocno niezręczne, żeby nie powiedzieć po prostu – słabe. Oczywiście na płytę boiska przed rozpoczęciem rozbiórki wybiegły jeszcze legendy Atletico i piłkarze ówczesnej pierwszej drużyny, ale to już nie to. Dlatego dla wszystkich, którym serce bije w kierunku czerwono – biało – niebieskiej części Madrytu, to właśnie ten półfinałowy rewanż, będący ostatnimi derbami i jednocześnie ostatnim meczem o poważną stawkę stanowił końcowy rozdział opowieści o Estadio Vicente Calderon, dla której epilogiem był wygrany 3:1 ligowy pojedynek z Athletic Bilbao, 21 maja 2017 r.

 

Dla porządku warto wspomnieć, że inauguracja tego kultowego obiektu miała miejsce 2 października 1966 roku. Pierwszą drużyną, z którą przyszło się na nim zmierzyć Los Colchoneros była Valencia CF. Wówczas gospodarze zremisowali 1:1 z Nietoperzami. Także w 2016 r. klub obchodził 50-lecie Estadio Vicente Calderon, chociaż już było wiadomo, że kolejnego jubileuszu nie uświadczy… Trzeba przyznać, że spośród hiszpańskich stadionów, prawdziwie wyróżniał się klimatem.

 

Ostatnie Derbi Madrileno Estadio Vicente Calderon zaczęły się od mocnego akcentu. Przed stadionem doszło do konkretnej awantury z mundurowymi. W ruch szło wszystko co znajdowało się pod ręką. Zwiększanie się stężenia gazu w powietrzu i przyrost liczby funkcjonariuszy doprowadził jednak do zakończenia harców. Należy tu wspomnieć, że ten mecz przyciągnął wielu przedstawicieli Frente Atletico, którzy wcześniej usunęli się w cień aktywnej działalności kibicowskiej.

 

Sytuacja boiskowa jeszcze przed pierwszym gwizdkiem nie pozostawiała wiele miejsca nadziejom na awans. Na Santiago Bernabeu Real wygrał 3:0, więc piłkarskie ambicje były znacząco ostudzone. Również w nawiązaniu do tej sytuacji i całego kontekstu rywalizacji o hegemonię w stolicy Hiszpanii ultrasi Rojiblancos zaprezentowali kartoniadę – ORGULLOSOS de no ser como vosotros, co oznacza DUMNI z tego, że nie jesteśmy tacy jak wy. Razem z fanami Atletico były obecne liczne delegacje Fortuny Dusseldorf i Ruchu Chorzów, którym towarzyszyła czwórka Widzewiaków. Przyjezdni, w większości ubrani na biało, wypełnili sektor gości do ostatniego miejsca – rzecz jasna.

 

Piłkarze Los Colchoneros, pomimo trudnej pozycji wyjściowej, dostarczyli trybunom emocji. W 16 minucie prowadzili już 2:0, a więc gdyby udało im się strzelić jeszcze jedną bramkę i nic nie stracić, to wówczas mielibyśmy dogrywkę. W 42 minucie marzenia rozwiali Los Blancos, którzy zweryfikowali wynik na 2:1. Zresztą utrzymał się on już do samego końca. Niemniej trzeba oddać należny szacunek drużynie Atleti za podjętą rękawicę. Pomimo iż szanse na awans powtórnie prysły, na wszystkich sektorach, panowała znakomita atmosfera. Cały stadion starał się wspierać dopingiem. Można było odnieść wrażenie, że kibice celebrowali ostatnie minuty, które spędzają na tych trybunach. Po końcowym gwizdku nastąpiło podziękowanie piłkarzom za charakter, który pokazali na murawie. Naprawdę im się to należało, choć po raz trzeci nie udało się pokonać lokalnego rywala w decydującej fazie Ligi Mistrzów.

 

Obiekt pustoszał powoli. Najdłużej pozostali na nim najzagorzalsi fani. Wielu fanatyków, właśnie z młyna, zdecydowało się nie czekać do meczu z Athletic Bilbao i już teraz zabrać swoje krzesełko. Oprócz wspomnienia wielkich emocji sportowych, będzie to dla większości przede wszystkim pamiątka chwil spędzonych z przyjaciółmi, kolegami i znajomymi, z którymi dzielili przez lata wspólną pasję i miłość do klubu, regularnie stojąc na tym kawałku plastiku. Teraz zabierali do domu kawałek Estadio Vicente Calderon – zabierając kawałek historii klubu, jak również ważny kawałek swojego życia…


guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments