Wakacyjna wyprawa do Wilna 14 sierpnia 2013

Ekipa Stadionowych Oprawców wraz z dwoma fanatykami Legii Warszawa postanowiła w weekend wybrać się do Wilna. Decyzja zapadła bardzo szybko. W piątek wieczorem już siedzieliśmy w samochodzie i jechaliśmy w kierunku Wileńszczyzny. W Wilnie zameldowaliśmy się w nocy. Z powodu zmęczenia pierwszy nocleg wzięliśmy w polskim domu pielgrzyma. Warunki nie były zbyt dobre, ale czego więcej chcieć niż ciepłego łóżka.

Następnego dnia wybraliśmy się na miasto trochę pozwiedzać. Odwiedziliśmy m. in. Katedrę Wileńską, Ostrą Bramę czy Wieżę Giedymina po drodze zostawiając mnóstwo pamiątek. Niestety, po obecności Lecha w Wilnie nie było już śladu. Wszystkie vlepki zostały zdrapane lub zaklejone. Nie mogliśmy pozostawić tego bez odzewu, więc z powrotem zrobiliśmy porządek . Późnym południem postanowiliśmy pojechać do oddalonych 30 km od Wilna Trok znaleźć lepszy nocleg. Niestety, ku naszemu zdziwieniu odbywała się tam jakaś olimpiada. Oczywiście Litwini byli do nas negatywnie nastawieni i nie chcieli nam niczego wynająć, więc postanowiliśmy poszukać noclegu u mieszkających tam polaków. Długo nie musieliśmy jeździć, udaliśmy się do pierwszej lepszej miejscowości i od razu doświadczyliśmy polskiej gościnności. Zapytali nas skąd jesteśmy i od razu zaproponowali nam nocleg. Cały wieczór spędziliśmy na rozmowach. Opowiadali nam jak się żyje i co przeżywają. Naprawdę tragedia.

Następnego dnia rano wyjechaliśmy na Cmentarz na Rossie po drodze spotykając mnóstwo polskich akcentów np. symbole Polski Walczącej czy napisy na murach. Na cmentarzu wojskowym rozpaliliśmy 25 zniczy. Ku naszemu zaskoczeniu, nawet w tym miejscu nie było śladu po vlepkach, chociaż w okolicy mieszkają sami Polacy. Następnie znów spotkaliśmy się z mieszkającymi tam Polakami. Rozmowy trwały bardzo długo i były dla nas naprawdę cennym doświadczeniem. Wieczorem wróciliśmy z powrotem do Trok. Następnego dnia z samego rana wyruszyliśmy w drogę powrotną do Warszawy po drodze odwiedzając Kowno. Tam również zostawiliśmy mnóstwo pamiątek.

Musimy przyznać, że ze smutkiem wracaliśmy do domu. Mieliśmy świadomość, że Ci ludzie znów będą zdani tylko na siebie. Podsumowując chcielibyśmy wszystkim serdecznie polecieć wizytę w Wilnie i okolicach, chociaż na kilka dni. Można tam naprawdę fajnie spędzić czas, szczególnie w Trokach, gdzie jest mnóstwo jezior oraz zamek. Ci ludzie naprawdę na nas czekają i każda wizyta sprawia, im mnóstwo radości. Dzięki temu wiedzą, że warto się nie poddawać i dalej trwać w swoim. Skoro nasz rząd nie chce, im pomagać, wy to róbcie.