Buzoters Cup 2013 09.02.2013 14 lutego 2013

„Przygotowania do wyjazdu na turniej rozpoczęły się na miesiąc przed samą wycieczką. Najpilniejszą kwestią było wyrobienie sobie wiz w Ambasadzie Białoruskiej. Choć początkowo miały one kosztować po 10 euro co jest jeszcze normalną ceną, ostatecznie musieliśmy skorzystać z trybu „express” za jedyne 35 euro od osoby. I potem się dziwić, że ludzie nie chcą jeździć turystycznie skoro władze tego reżimu skutecznie zniechęcają ludzi. Ale nie o to już chodzi, chcieliśmy to pojechaliśmy
Choć turniej odbywał się dopiero w sobotę, postanowiliśmy wyjechać już w czwartek na wieczór, żeby być w piątek i odpowiednio „odpocząć” do turnieju . Po drodze zabieramy ze sobą jeszcze 1 kolegę z Białorusi i nad granicą meldujemy się około godziny 2 nad ranem. Gdyby nie pomoc obecnego z nami kolegi, prawdopodobnie staliśmy byśmy 2-3 godziny dłużej na granicy, gdyż samych papierów odnośnie wyjazdu na teren Białorusi samochodem było chyba z 10 …
Po przekroczeniu granicy wjeżdżamy na autostradą i stojąc na bramkach spotkaliśmy milicjanta pilnującego aby każdy zapłacił. Ponieważ z racji tego, że ów wspomniany milicjant był uzbrojony w argument w postaci słynnego kałasznikowa AK-47 nikomu nie przyszła do głowy próba wjechania na autostradę za darmo Ze zrobienia zdjęcia panu milicjantowi też zrezygnowaliśmy …
Następnie docieramy do stolicy Białorusi Mińska, aby zjeść tradycyjny białoruski (czy może raczej typowy wschodni) obiad czyli borszcz i drugiego dania nie pamiętam, ale było smaczne.
Po obiedzie przyszła pora na szybkie zwiedzenie centrum Mińska, niestety na tle innych miast z moich osobistych doświadczeń na tle Wilna, Lwowa czy Kijowa miasto nie ma się za bardzo czym pochwalić. Jak tłumaczyli nasi gospodarze wskutek działań wojennych z miasta nie zostało praktycznie nic poza niewielką częścią dzielnicy, którą odbudowano na wzór przed wojenny. Reszta to natomiast niestety typowe sowieckie zabudowania.
Po szybkim zwiedzeniu stolicy wyruszamy w końcu w kierunku Borysowa, a konkretnie do ośrodka treningowego drużyny BATE gdzie odbywała się cała impreza. Po dotarciu na miejscie i szybkim rozmieszczeniu się po pokojach postanawiamy przeprowadzić krótkie „rozmowy integracyjne”, które trwały prawie do 5 rano naszego czasu. Z racji tego, że turniej zaczął się o godzinie 9 białoruskiego czasu, (2 godziny do przodu) nie było zbyt dużo tego czasu na sen, więc na halę weszliśmy co najmniej w dobrych humorach
Niestety te nieporozumienie, w skutek którego straciliśmy co najmniej 2 godziny snu odbiły się negatywnie na naszych wynikach. Pierwszy mecz został przegrany 0:13, drugi mecz po nabraniu sił poszedł odrobinę lepiej czyli 3:11, natomiast przed ostatnim meczem postanowili nas wspomóc dostarczeniem dla każdego złocistego gazowanego napoju, który sprawił, że wróciły nam siły i choć nawet prowadziliśmy 2:0 ostatecznie jednak przegraliśmy 3:5
Po odpadnięciu z fazy grupowej postanowiliśmy oczekując na finał nadrobić braki snu oraz przygotować się na „wieczorne rozgrywki” w których czuliśmy zdecydowanie lepiej niż na parkiecie
Wracając jednak do finału, spotkały się w nim drużyny gospodarzy oraz Dynamo Mińsk. Choć mecz był wyjątkowo zacięty i przy głośnym dopingu miejscowych fanów zwyciężyła jednak ekipa ze stolicy Białorusi.
Po finale przyszedł czas na krótki odpoczynek oraz przygotowanie się na wspólną impreze, która również odbyła się na terenie ośrodka treningowego. Impreza swoim rozmiarem zdecydowanie przekroczyła nasze wyobrażenia co zapewne wielu zobaczyło na zdjęciach. Na początek imprezy rozdano pamiątkowe dyplomy oraz nagrody dla poszczególnych, wyróżniających się graczy turnieju. Potem już zaczęła się właściwa część imprezy, o której rozkręcenie skutecznie zadbał grający zespół YBHools. Była to muzyka rockowa o brzmieniu czysto rockowym z dominującą tematyką wolnej Białorusi. Muzyka była tak doskonała, że bez problemu porwała do wspólnego tańca również polskich imprezowiczów.
Po koncercie było już tylko tradycyjne integrowanie się za pomocą wszelkiej maści białoruskich specyfików, które trwało do samego rana.

Niedziele cześć z nas postanowiła wykorzystać na dwa sposoby. Jedna grupa udała się na wycieczkę krajoznawczą z samego rana unikając tym samym dalszej części imprezy, natomiast druga grupa postanowiła dalej w ciągu dnia dzierżyć trudy zawodów integracyjnych za pomocą znanych z tego kraju przezroczystych eliksirów Rozmowy na wszelkie tematy, nie tylko kibicowskie odbywały się w tle grilla urządzonego przez gospodarzy. Wieczór w niedziele z kolei niespecjalnie różnił się od tego poprzedniego, choć część osób imprezowała na ośrodku, a Ci którzy zostali za dnia w wieczór imprezowali w jednej z knajp w Borysowie.
Poniedziałek był dniem dochodzenia do siebie (szczególnie kierowców), pakowania się oraz ostatniego posiłku wraz z pożegnaniem przez gospodarzy. Po zjedzeniu ciepłego posiłku nasi białoruscy przyjaciele „odprowadzili” nas jeszcze na drogę prowadzącą na autostradę, gdzie nastąpiło jeszcze ostatnie wspólne zdjęcie na rogatkach miasta z kamiennym znakiem BORYSOW w tle. Do Gliwic po wielogodzinnej podróży docieramy około godziny 5 rano i szczęśliwi żegnamy się ze sobą i idziemy w końcu spać
Podsumowując wizyta naprawdę zrobiła na nas niesamowite wrażenie, a zaangażowanie naszych przyjaciół, było widać na każdym kroku. Z niecierpliwością czekamy na kolejną okazję do odwiedzin naszych przyjaciół jak i czekamy na nich w Gliwicach !

МЫ БЛАГОДАРНЫ ДРУЗЬЯМ ЗА ОТЛИЧНЫЙ ПРИЁМ И УДАЧНЫЙ ТУРНИР!”

RASTER

zdjęcia:

źródło: PiastGliwice.eu
zdjęcia: Belutras.by