Widzew Łódź – TUR Bielsk Podlaski 07.10.2017 8 października 2017

Relacja Widzewa Łódź:

Przygotowania do wczorajszego meczu trwały od dłuższego czasu. Ogarnianie opraw to naprawdę spore wyzwanie dla Ultrasów. Ogarnianie opraw na nowym stadionie to jeszcze większe wyzwanie. Łącząc życie codziennie z przygotowaniami prezentacji na meczach to wysiłek porównywalny do 3 rundowej walki po 5minut w klatce.  Jednak w sercach Ultrasów przynajmniej Widzewa wciąż tkwi miłość do klubu i pirotechniczna iskra. 2,5 tysiąca chorągiewek w barwach, szycie sektorówki, malowanie transów – to zajęło sporo czasu. Tym razem już mocno aktywniej niż przy poprzednich oprawach na nowym stadionie uczestniczył nowy młody narybek który powoli poznaje tajniki rzemiosła artystycznego o nazwie. Ultras.

Przechodząc już do samego meczu. Tego dnia mecz rozgrywamy o godzinie 18:00 co lekko pokrzyżowało plany UR ze względu na panująca o tej porze jasną aurę. W związku z tym nasza oprawa rozpoczęła się około 15 minuty spotkania tak aby niebo nieco się ściemniło. Nad naszymi głowami pojawiła się sektorówka piłka z gwiazdkami takimi które pojawiają się na futbolówkach w meczach Ligi Mistrzów oraz wściekłymi oczami i głodną sukcesu gębą. Na górze zegara rozwinięty został trans o treści „Wierni bez kresu” natomiast na dolnej części zegara dopełnienie hasła z góry „głodni sukcesu”, po bokach sektorówki pojawiła się mniejsza cześć chorągiewek ułożonych w szachownice. Po odliczeniu do 10 wśród machajek pojawia się spora ilość czerwonych rac wspomaganych ogniami wrocławskimi. Wciąż poznajemy nowy stadion i próbujemy nowych rozwiązań czego przykładem wczoraj był wędrujący nad głowy górny transparent ,który jednak okazał się praktycznie nie czytelny. Nachylenie sektora nie sprzyja tego typu rozwiązaniom.

Druga część oprawy to zejście sektorówki i dopełnienie reszty sektora machajkami. Całość miały uzupełnić ognie wrocławskie i stroboskopy jednak przez panujący na sektorze chaos, ścisk i unoszący się dym z rac nie do końca wyszło to po naszej myśli. Wczorajszy dzień nie zmienia faktu, że Ultras Widzew nie zamierza się poddawać i dalej będzie rozkminiac, kombinować, poprawiać komunikację i uczyć młodych oraz w sumie dalej siebie ultraski na nowym zegarze.

Trochę zjebów powinno dostać się ludziom spod zegara. -Choć młynowy ciągle krzyczał i uprzedzał ludzi w centralnej części zegara o nie uderzanie od dołu w sektorówke, wiara ciągle w nią uderzała co spowodowało rozerwanie sekto w kilku miejscach i cudem uratowanie prezentacji. Linki do których przywiązana była od dołu sektorówka czyli linki które służą nam też do wieszania flag nie są po to by nimi szarpać, wieszać się na nich lub by służyły do podparcia się rękoma celem zajebistego zdjęcia od fotografów z WTM którym później można się pochwalić na tablicy swojego profilu na FB zbierając lajki. Niestety zostały one uszkodzone i czekają nas w związku z tym koszta i kolejna naprawa słupków i linek.

-Kolejna sprawa to słuchanie poleceń Ultrasow. Podczas meczu ,a zwłaszcza podczas prezentacji trzymamy się tego co mówią Ultrasi i chłopaki z gniazda-to oni najlepiej wiedzą jak ma wyglądać efekt końcowy prezentacji.

-Niedopuszczalne jest machanie flagami/podnoszenie kartonów czy innych elementów prezentacji w innym miejscu niż zostały one położone czego przykładem były wczoraj machajki nad górnym transem.

Po wczorajszym meczu część z nas była wściekła, część nastomiast zadowolona z tego co się udało.  Jedno jest pewne – my to Widzew a Widzew musi dbać o detale i szczegóły bo tym w obecnych czasach wygrywa się najlepsze oprawy i zbiera pozytywne opinie..

Na sam koniec. Wczoraj na meczu debiutuje odświeżona wersja kultowej fany 1910 – środki na jej renowację zdobyte zostały z zysków ze sprzedaży gadżetów Wiary spod zegara oraz zbiórek z puszek. Oraz flaga śp.Jóźwika z Kwidzyna który zginął w ubiegłym roku z rąk legionisty.. ‚Wrzucając na oprawę zapewnimy Ci zabawę’ – jak mówią słowa jednego z kawałków UR. Wrzucajcie do puszek- chcemy się rozwijać i działać ku chwale Widzewa. Teraz zapewne czeka nas kara od jakiegoś wojewody który dzień wcześniej klaskał uszami na wspaniałą atmosferę na kadrze ( za co pewnie dostanie tantiemy ) a w sobotę już nie pasowało mu nic ot. taka lekka hipokryzja. My jednak się nie poddamy i tam gdzie będzie trzeba, stamtąd poprowadzimy doping dla Widzewa by ten awansował ligę wyżej.

Amen- Tylko Widzew

 

Relacja Gości:

7 października wypada nam wyjazd do Łodzi. Na ten mecz czekali zarówno piłkarze jak i kibice. Na mecz docieramy autokarem i meldujemy się w 28 osób pod stadionem (jak na rangę meczu liczba jest słaba)Podróż bez przygód. Wchodzimy na sektor razem z kibicami Widzewa.Wszystko przebiega w bardzo dobrej atmosferze. Zajmujemy miejsce w sektorze gości gdzie również są kibice tamtejszej drużyny. Mamy ze sobą jedną flagę.Głośno zaznaczamy swoją obecność na co dostajemy brawa od całego stadionu, również zaznaczamy że kibice Tura to fan club Jagiellonii Białystok. Dopingujemy przez większość meczu, ale ciężko jest się przebić przez śpiew całego stadionu. Mimo to bawimy się świetnie!

Co do dopingu gospodarzy to nie jeden klub w ekstraklasie nie powstydziłby się takiego dopingu, oprawa, piro, a przede wszystkim cały stadion oglądajacy mecz na stojąco i (nawet Vipy) bez zbędnego namawiania dopinguje swój klub. W pamięci nam zostanie świetne przyjęcie nas przez kibiców gospodarzy. I na koniec mamy nadzieję że i nasze miasteczko stanie na wysokości zadania i wiosną gdy kibice Widzewa przyjadą do nas(za pewne w liczbie większej niż mieści klatka na naszym stadionie) będą mogli obejrzeć mecz w takiej świetnej atmosferze w jakiej my mogliśmy oglądać u nich! Na koniec chciałbym zaznaczyć, że nie chcemy zmiany trenera! Mecz niestety przegrywamy 4-0. Do następnego!
Piłka nożna bez policji!!