Śląsk Wrocław – Legia Warszawa 09.09.2017 12 września 2017

W sobotę Kibice Śląska Wrocław świętowali 70-lecie powstania ich klubu. Z tej okazji przygotowana została sektorówka, która razem z transparentem tworzyła hasło: „70 lat dumnej historii”. Do całości odpalono 70 rac morskich, a po bokach transparentu pojawiło się sześć fontann, które symbolizowały 6 trofeów. Oprócz tego odpalono 300 sztuk stroboskopów.

Legioniści przyjechali do Wrocławia w dokładnie 1024 osoby, na Dolny Śląsk dotarli pociągiem specjalnym. Poniżej możecie przeczytać dwie relacje z tego meczu, zachęcamy też do obejrzenia obszernej fotorelacji od NI-FO – odnośnik na dole raportu.

Relacja Kibiców Śląska Wrocław:

Za nami emocjonujący mecz ze stołeczną Legią. Było to dobre widowisko, w którym nie zabrakło niczego. Była walka na boisku, liczna grupa kibiców gości i gorąca atmosfera na trybunach, oprawa oraz zwycięstwo wywalczone zasłużenie przez piłkarzy. W wydarzeniach okołomeczowych celebrowano 70-lecie powstania klubu.

Przed meczem odbyła się uroczystość odsłonięcia pamiątkowej tablicy za trybuną B. Była to większa inicjatywa wpisująca się w obchody 70-lecia Śląska Wrocław. Ośrodek Kibice Razem Śląsk Wrocław z klubem WKS Śląsk Wrocław oraz Stowarzyszeniem Kibiców Wielki Śląsk zorganizował plebiscyt na piłkarską „jedenastkę” WKS Śląsk Wrocław w całym 70-leciu klubu. Kibice mogli oddawać swoje głosy i taka „drużyna marzeń” została wyłoniona i zaprezentowana podczas prezentacji, która odbyła się przed startem sezonu na Oporowskiej.  W „drużynie marzeń” zabrakło kilku zasłużonych piłkarzy oraz pierwszego trenera, który zdobył ze Śląskiem Mistrzostwo Polski. By uhonorować tak ważne osoby w historii Śląska kapituła plebiscytu wyróżniła dodatkowo jeszcze kilka osobistości. Na mecz z Legią zaproszone zostały wybitne postacie w historii klubu i przed samym meczem legendarny trener Mistrzów Polski z 1977 roku Władysław Żmuda w towarzystwie innych Legend dokonał aktu odsłonięcia pamiątkowej tablicy. Zaproszeni goście mieli wydzieloną strefę vip, zapewniony catering i miejsce, gdzie w swoim gronie mogli powspominać złote czasy Śląska. W Przerwie meczu dostali owacje na stojąco od licznie tego dnia zgromadzonej publiki. Oczywiście największe owacje otrzymali od fanatycznej trybuny B, która głośnym dopingiem podziękowała Legendom Śląska za ich wkład w sukcesy klubu.

Co do samego meczu to trzeba przyznać, że piłkarze tego dnia również wpisali się w celebrowanie 70-lecia klubu, który obecnie reprezentują. Od pierwszej do ostatniej minuty byli drużyną lepszą od aktualnych mistrzów Polski i zasłużenie wygrali ten mecz. Co rzucało się w oczy, to waleczność naszych „orłów”. Walczyli o każdy metr boiska. Byli bardziej agresywniejsi od rywali i wkładali w swoją grę dużo serca. Chcielibyśmy oglądać taki Śląsk w każdym meczu. Z taką postawą możemy w tym sezonie osiągnąć naprawdę dużo. Postawa piłkarzy Śląska na boisku miała wpływ także na atmosferą na całym stadionie, gdzie kilka razy ujawnił się nasz olbrzymi potencjał.

W pierwszej połowie zaprezentowana została oprawą również związana z celebrowaniem 70-lecia klubu. Na prezentację składała się sektorówka z oficjalnym logiem 70-lecia klubu plus transparent z oficjalnym sloganem „Dumnej Historii”, na którym obok hasła widniały puchary zdobyte przez Śląsk w swojej historii. Do tego wszystkiego rozbłysło sporo pirotechniki. Ta choreografia może nie była bardzo skomplikowana, ale to właśnie jej prostota i jasność przekazu była jej mocną stroną wpisując się obchody 70-lecia klubu, których punktem kulminacyjnym był właśnie mecz z Legią Warszawa. Doping tego dnia stał na wysokim poziomie, szczególnie w drugiej połowie mógł on się najbardziej podobać. Prawdziwy kocioł robił się jak do dopingu włączał się cały stadion.

Solidnie zaprezentowali się goście. Fani Legii do Wrocławia przyjechali w dobrej liczbie ponad tysiąca głów i prowadzili doping przez cały mecz. Wiele osób z Polski obserwowało ten mecz doszukując się różnych podtekstów. Ich fantazje zostały rozwiane już przed meczem, gdy zaczęła się „wymiana uprzejmości”. „Pozdrowienia” miały miejsce przez cały mecz, więc łowcy sensacji musieli się bardzo rozczarować. Na płotach po za flagami zawisły transparenty. Dla naszego tragicznie zmarłego kolegi „ŚP Padera” oraz Brata z Lechii: „Śledziu PDW”. Podsumowując, to właśnie na takie mecze się czeka i takie widowiska chce się oglądać. Na meczu z Legią nie zabrakło niczego i mecz na którym celebrowano 70-lecie klubu należy uznać za udany.

Widzów: 24.086 w tym 1024 kibiców Legii.

Relacja Ultras Silesia:

W tym roku przypada 70 lecie naszego klubu, tym meczem rozpoczęliśmy obchody tej pięknej daty w naszej historii. Obserwujcie poczynania wrocławskich Ultrasów w tym sezonie, coś ciekawego jeszcze będziemy mieli dla Was. Do rzeczy.

Na mecz z Legią prezentujemy sektorówkę w barwach strojów naszych piłkarzy, w tym wyjątkowym dla nas sezonie. Tak jak na koszulkach piłkarzy, na sektorówce pojawiła się liczba 70, w którą wpleciony został herb. Do sektorówki przygotowaliśmy transparent który z sektorówką tworzył hasło „70 lat dumnej historii”. Do sektorówki trybuna została rozświetlona w pewnym sensie światłem, w liczbie 70 sztuk. Na transparencie umieściliśmy sukcesy naszego klubu wraz z datą ich osiągnięcia. 6 trofeów i pojawiły sie tez w takiej samej liczbie fontanny, a oprócz nich na sektorze 300 sztuk, materiałów zabronionych dla osób z epilepsją.

Dziękujemy za pomoc finansową przy oprawie Stowarzyszeniu Wielki Śląsk

 

 

Relacja Kibiców Legii Warszawa:

Jeszcze nie tak dawno po meczach nie brakowało wspólnych śpiewów z piłkarzami, wspierania nawet kiedy nie szło, a hasło „Czy wygrywasz, czy nie…” było jak najbardziej aktualne. Co się w ostatnim czasie stało z zaangażowaniem piłkarzy wiedzą chyba tylko oni, ale w ciągu kilku tygodni piłkarze stali się grajkami i kopaczami. Ich postawa z ostatnich meczów nie będzie akceptowana przez fanatyków.

Kiedy wydawało się, że protest na meczu z Zagłębiem Lubin dał kopaczom nieco do myślenia i wezmą się za siebie, doceniając miejsce, w którym przyszło pobierać im grube, kilkudziesięciotysięczne apanaże, po raz kolejny zobaczyliśmy na murawie człapanie, grę bez ambicji i jakiegokolwiek zaangażowania… Można z całą pewnością powiedzieć, że spora część tej drużyny nie zasługuje na grę z eLką na piersi, tyle że obecnie – przynajmniej do grudnia – na większe zmiany kadrowe się nie zanosi.

 

Po przerwie na mecze reprezentacji do czego zdążyliśmy przyzwyczaić się w ostatnich latach, regularnie szykowaliśmy się do meczów w europucharach. Zamiast jednak planować podróż po Europie, mogliśmy jedynie pojeździć sobie palcem po mapie, a na wyjazd ruszyć jedynie do Wrocławia.

Na Dolny Śląsk pojechaliśmy pociągiem specjalnym. Fani z Łazienkowskiej już 9 godzin przed meczem zebrali się na dworcu Zachodnim, skąd miał odjechać „specjal” w kierunku Dolnego Śląska. Już na wstępie okazało się, że przyjdzie nam poczekać dłuższy czas na rozpoczęcie podróży. Dwugodzinne opóźnienie było na rękę właścicielom dworcowych barów, gdzie spędzano czas przed odjazdem. W końcu około 11:30 pociąg ruszył i po niespełna pięciu godzinach jazdy dotarł do Wrocławia. Ze stacji Wrocław Stadion w ciągu kilku minut dotarliśmy pod bramy, gdzie też bez większych problemów weszliśmy na obiekt.

Było nas 1024, o ponad 200 osób mniej niż podczas zeszłorocznej wizyty na tym stadionie. W sektorze gości wywiesiliśmy osiem flag (Warriors, Jesteśmy Waszą Stolicą, Legia Warszawa, Tradycja Pokoleń, Legia Warszawa, Legia, UZL, Capital City). Jeśli zaś chodzi o frekwencję gospodarzy, ta była nieco lepsza niż przed rokiem i… rekordowa biorąc pod uwagę poprzednie mecze wrocławian (od 9 tys. do 13,4 tys.). „Przyszliście chamy, dlatego że my tu gramy” – skandowali legioniści pod adresem miejscowych. Jeszcze 10 minut przed meczem trybuny wrocławskiego stadionu były niemal puste, ale wiele osób jak się później okazało, dotarła na ostatnią chwilę.

Na Dolny Śląsk pojechaliśmy pociągiem specjalnym. Fani z Łazienkowskiej już 9 godzin przed meczem zebrali się na dworcu Zachodnim, skąd miał odjechać „specjal” w kierunku Dolnego Śląska. Już na wstępie okazało się, że przyjdzie nam poczekać dłuższy czas na rozpoczęcie podróży. Dwugodzinne opóźnienie było na rękę właścicielom dworcowych barów, gdzie spędzano czas przed odjazdem. W końcu około 11:30 pociąg ruszył i po niespełna pięciu godzinach jazdy dotarł do Wrocławia. Ze stacji Wrocław Stadion w ciągu kilku minut dotarliśmy pod bramy, gdzie też bez większych problemów weszliśmy na obiekt.

Było nas 1024, o ponad 200 osób mniej niż podczas zeszłorocznej wizyty na tym stadionie. W sektorze gości wywiesiliśmy osiem flag (Warriors, Jesteśmy Waszą Stolicą, Legia Warszawa, Tradycja Pokoleń, Legia Warszawa, Legia, UZL, Capital City). Jeśli zaś chodzi o frekwencję gospodarzy, ta była nieco lepsza niż przed rokiem i… rekordowa biorąc pod uwagę poprzednie mecze wrocławian (od 9 tys. do 13,4 tys.). „Przyszliście chamy, dlatego że my tu gramy” – skandowali legioniści pod adresem miejscowych. Jeszcze 10 minut przed meczem trybuny wrocławskiego stadionu były niemal puste, ale wiele osób jak się później okazało, dotarła na ostatnią chwilę.

Mecz poprzedziła minuta ciszy ku pamięci zmarłego niedawno Adama Wójcika, koszykarza Śląska i reprezentacji Polski. Od pierwszej minuty ruszyliśmy z dopingiem, który miał przebłyski, ale z pewnością z perspektywy 90 minut, nie należał do najbardziej okazałych w naszym wykonaniu. Nie mogło oczywiście zabraknąć wymiany uprzejmości. Ta nie była co prawda tak intensywna jak przy okazji wyjazdu do Płocka, ale mimo wszystko co nieco sobie „powrzucaliśmy”.

Gospodarze od pierwszej minuty szykowali się do zaprezentowania przygotowanej oprawy. Z odpowiednim wyprzedzeniem na dole młyna wywieszony został malowany transparent „Dumnej historii”, a po kilkunastu minutach uzupełniła go rozwinięta nad nim sektorówka z herbem WKS-u oraz hasłem „70 lat”. Później w młynie Śląska zapłonęły 74 race, a kiedy te dogasały, odpalone zostały stroboskopy. Przez większość pierwszej części meczu, młyn Śląska znajdował się pod sektorówką.

My w tym czasie mieliśmy okazję do radości, po tym jak nasze grajki zdołały przeprowadzić jedną z niewielu akcji zakończoną strzałem. Niestety później kopacze wrócili do defensywy i snucia się po murawie. Efektem braku zaangażowania były stracone w drugiej połowie dwie bramki, których strzelcem był Robak. Ich strzelec usłyszał kilka „ch…jów” pod swoim adresem zarówno zaraz po ich zdobyciu, jak również po zakończeniu meczu.

Po straconych bramkach z naszego sektora niosło się „Nie poddawaj się, ukochana ma…”. Niestety na niewiele się to zdało – legioniści nie stworzyli zagrożenia pod bramką rywali, a miejscowi mieli kolejne szanse na powiększenie prowadzenia. Przez ostatnich kilkanaście minut nasza grupa dopingowała bez koszulek.

Po końcowym gwizdku zawodnicy trochę niemrawo zmierzali w naszą stronę, jakby podejrzewając czego mogą spodziewać się z naszej strony. Reakcja i tak była delikatna – usłyszeli jedynie okrzyki „Kopacze, gdzie są wyniki?!” oraz „Legia grać, k… mać!”. I w sumie nie do końca o same wyniki nam chodzi, bo gdyby widać było pełne zaangażowanie z ich strony przez 90 minut, nie byłoby i naszej frustracji. Kiedy jednak kolejny raz przepłacane gwiazdeczki przechodzą koło meczu, nie może być na to przyzwolenia.

Po meczu przez ponad godzinę czekaliśmy na opuszczenie sektora, po czym szybko przemaszerowaliśmy w stronę stacji kolejowej. Pakowanie do pociągu było wyjątkowo ekspresowe i tym razem przed planowanym czasem ruszyliśmy do Warszawy, gdzie zameldowaliśmy się o 2:30. Przed nami mecz z Cracovią przy Ł3, na który nie wybierają się kibice gości, którzy zapowiedzieli bojkot związany z niewpuszczaniem na sektor gości ich przyjaciółek z Konwiktorskiej.

 

źródło: KibiceSlaska.pl, Legionisci.comUltras Silesia | zdjęcia: NI-FO