Elana Toruń – Górnik Konin 20.05.2018 22 maja 2018

Przed meczem w trakcie oczekiwania na wejście na stadion kibice Górnika Konin wjechali z boczną bramą na stadion. Organizator meczu wprowadził na stadion policję. Łącznie po meczu zatrzymano 64 osoby, które zostały przewiezione do policyjnych aresztów w Toruniu, Bydgoszczy, Włocławku, Inowrocławiu i Grudziądzu. Wszyscy mają odpowiadać za wtargnięcie na teren imprezy masowej o podwyższonym ryzyku. O ich losie ma zadecydować sąd i prokuratura w trybie przyspieszonym. Najmłodszy kibic miał 16 lat, po przesłuchaniu został zwolniony. Pozostali zatrzymani to kibice Górnika Konin, Włocłavii Włocławek i jeden kibic z Bydgoszczy.

Kibice Gości przyjechali do Torunia w liczbie około 400 osób, ale tylko część zdołała dostać się do sektora gości. Jak tylko pojawi się relacja którejś ze stron to raport meczowy zostanie zaktualizowany.

Piłka nożna dla kibiców! PDW

 

Elana Toruń:
Na niedzielę 20 maja zaplanowano kolejny mecz ligowy naszej drużyny, która tego dnia miała się zmierzyć z niejakim Górnikiem Konin. A więc już z góry patrząc na terminarz przed rozpoczęciem wiosny, wiadomo było iż jeżeli jakikolwiek mecz w Toruniu może kandydować do „meczu rundy” czy do meczu tzw. „podwyższonego ryzyka” to właśnie ten mecz z Łancuchami.

Ekipa gości wraz ze swoimi koalicjantami (Włocłavia Włocławek, Ostrovia Ostrów Wielkopolski, Odra Wodzisław) na ponad miesiąc przed tym spotkaniem ruszyli z ostrą mobilizacją na ten wyjazd. Pełno filmików w sieci, groźnych zapowiedzi i oczywiście napinka (szczególnie ze strony ekipki z Włocławka, która jest nam już z tego znana) spowodowała iż wiedzieliśmy, że tego dnia ekipa przyjezdnych może przyjechać do Grodu Kopernika w nieco większych liczbach niż na co dzień zwykle wykręcają. My na to wszystko tylko „zacieraliśmy ręce” bo wiadomo iż takie mecze z liczną grupą przyjezdnych to zupełnie inna atmosfera na trybunach niż cała masa pozostałych spotkań naszej ligi z drużynami typu GKS Przodkowo, Wierzyca Pelplin tudzież inny Sokół Kleczew.

Niestety na około dwa tygodnie przed meczem otrzymaliśmy niepokojące informacje od Koninian iż wokół tego meczu zaczynają się robić jakieś „cyrki”. Konkretnie to zesrani działacze naszego klubu (z całą pewnością przy nacisku służb milicyjnych) wysłali do Górnika informacje iż zamierzają wpuścić (uwaga!!!) zaledwie 100 kibiców gości, dodając przy tym, że tylko i wyłącznie tych z Konina i nie ma mowy o żadnym Włocławku!!! Skandal!!! Gdy tylko o tym się dowiedzieliśmy to dążyliśmy do szybkiego spotkania z przedstawicielami naszego klubu celem wyjaśnienia tej absurdalnej sytuacji! Do takowego spotkania udało się nam doprowadzić na półtorej tygodnia przed meczem po naszym pucharowym spotkaniu w Ostaszewie.

Działacze poinformowali nas iż ten mecz zgłoszony jest jako „impreza masowa” na zaledwie 1100 osób w tym tylko 100 kibiców gości! Tłumacząc się bzdurnie przy tym iż „nie wiedzieli, że może ich aż tylu przyjechać…” i jak stwierdzili to formalnie takie ustalenia można zmienić najpóźniej na miesiąc przed planowanym spotkaniem, co za tym idzie…. nic się już nie da z tym zrobić! (Co także wydaje się bzdurą bo wedle relacji Górnika, takowe zapotrzebowanie do klubu na 400-450 biletów wysłali na 5 tygodni przed!!!). Tak naprawdę te argumenty nijak do nas nie trafiały. Nie po to My jeździmy po całej Polsce, oczekujemy aby szanowali naszą grupę wyjazdową i wszędzie wpuszczali na stadiony, by w rewanżu w Toruniu dochodziło do takich scen! Nasi działacze chyba najwidoczniej zapomnieli dla kogo tych 22 typów biega po boisku i „sprytnie” takową skandaliczną decyzją chcieli zatuszować swoje braki umiejętności w organizacji spotkań a zarazem zapewnić sobie „sztuczne” bezpieczeństwo na stadionie…

Takie działanie klubu było dla nas nie do zaakceptowania tym bardziej, że zarówno nam jak i działaczom za chwilę marzy się awans wyżej do co najmniej 2 ligi, w której to takich ekip jak Konin i to poważniejszych, liczniejszych czeka jeszcze więcej i nie wyobrażamy sobie by do podobnych sytuacji miało jeszcze kiedykolwiek dochodzić. Nie raz głośno skandowaliśmy iż „PIŁKA NOŻNA JEST DLA KIBICÓW” i jeżeli dany klub nie potrafi zorganizować imprezy aby wszyscy chętni na oglądanie tej kopaniny, faktycznie dany mecz obejrzeli z pozycji trybun (tym bardziej gdy są na to odpowiednie warunki. przyp. nasz obiekt posiada 5000 miejsc siedzących!) to takowy klub po prostu powinien być ukarany walkowerem, podobnie jak te wszystkie inne wioski, które te walkowery nam w przeszłości oddawały. Nie sądziliśmy jednak iż takowy problem może dotyczyć takiego dużego miasta jak TORUŃ i takiego klubu z niby wielkimi aspiracjami…

Wracając jednak do spotkania to My ze swojej strony zaproponowaliśmy nawet naszym działaczom iż jesteśmy skłonni „oddać” bilety ze swojej puli (skoro mecz rzekomo był zgłoszony na 1100 osób) na rzecz kibiców gości, byle tylko weszli oni w komplecie. Ostatecznie stanęło na tym iż po naszej rozmowie na drugi dzień miało dojść do jeszcze jednego spotkania pomiędzy przedstawicielem „smutnych panów” a działaczami naszego klubu, celem próby rozwiązania problemu i zwiększenia puli dla kibiców gości. Faktycznie następnego dnia Konin otrzymał info o zwiększeniu tej ilości ale tylko do 200 biletów, co oczywiście nie satysfakcjonowało ani nas ani tym bardziej… samych przyjezdnych!
Na tą propozycję klubu od razu stanowczo zareagowaliśmy, przekazując działaczom jasny komunikat „albo wchodzą wszyscy albo My nie wchodzimy na stadion i nie ma dopingu!”. Podobną informacje otrzymali od nas przyjezdni i na tym ten temat zakończyliśmy.

Do meczu zostało nieco ponad tydzień a więc i My ruszyliśmy z małą propagandą tego spotkania. Spora mobilizacja była także m.in. w szeregach naszego układowicza z Kalisza. Mijały kolejne dni aż wreszcie nastała wyczekiwana niedziela. Grupa przyjezdnych pociągiem zgodnie z zapowiedziami wybrała się do naszego miasta w komplecie bez zważania na ograniczenia ze strony naszego klubu (sami oceniają się na 373 osoby!). Na dworcu napotykają na niemałe problemy ze strony psiaków, którzy ostro ich tam sprawdzają. Mimo to udaje im się w końcu dotrzeć pod stadion. W tym samym czasie, powoli także żółto niebieska wiara gromadzi się pod stadionem, czekając na rozwój sytuacji czy kibice przyjezdni wejdą czy też nie. Na nieco ponad półgodziny przed rozpoczęciem spotkania, na obiekt zaczynają wchodzić pierwsze osoby z grupy przyjezdnych, cześć z nich wspomaga się chyba nawet delikatnym „wjazdem z bramą”. Ku naszemu zaskoczeniu przyjezdni, momentalnie, bezpośrednio po wbiegnięciu na trybuny decydują się na atak na… praktycznie pusty sektor C! „Praktycznie pusty” bo w rzeczywistości na tamtą chwilę znajdowało się tam ok. 10 małolatów, którzy chociażby z racji swojego wieku nie powinni być potraktowani jako rywal godny uwagi (tym bardziej iż przyjezdni, mieli świadomość z jakich przyczyn cała nasza grupa znajdowała się poza stadionem!).

 


No cóż. Szumne, groźne zapowiedzi, mecz podwyższonego ryzyka i i najwyraźniej zadziałała fantazja o zdobycia sektora, tudzież zabuzowała adrenalina w głowach gości. To wszystko wystarczyło, by zdecydować się na nieprzemyślaną, przypałową akcję z ich strony. Nieliczna grupa od Nas (dosłownie kilka osób), która w tym czasie znajdowała się na krytej widząc co jest grane, biegnie w stronę sektora C, lecz zanim dobiegli do celu to było już dawno po „zawodach”. Także sami przyjezdni za daleko nie dobiegli bo momentalnie interweniowała milicja, ostro ich gazując i zmuszając do zawrócenia. Kilka osób z ich strony od razu została zawinięta a pozostali zostali otoczeni kordonem w klatce gości. Oczywiście cała ta sytuacja wywołała także nie małe zamieszanie pod naszą główną bramą gdzie już wtedy znajdowała się zdecydowana większość naszej grupy. Kilku osobom udaje się wbić na stadion przez płot lecz także i tu momentalnie doskakują milicyjni, którzy barykadują wejście. Efektem tego całego zamieszania był fakt iż mecz został opóźniony o kilka minut ! Mimo to nadal, służby porządkowe nie wpuszczały nikogo na stadion! I nie ma tu znaczenia kto chciał się dostać na obiekt czy była to kobieta, dziecko, dziennikarz, były czy obecny piłkarz tudzież też „groźny kibol”!


W tym momencie pod bramami było bardzo nerwowo, nie brakowało drobnych przepychanek. Policja twierdziła iż ze względu bezpieczeństwa takie jest chwilowe zarządzenie organizatora meczu (czyt. Klubu), zaś działacze twierdzili zgoła inaczej iż jest to decyzja psiaków i nie mają na to żadnego wpływu. Tak czy siak widok ok. 30 uzbrojonych milicjantów blokujących wejście na stadion to prawdziwy „hit marketingowy” ze strony zarówno organizatorów jak i samej milicji. Efekt? Sporo osób (oczywiście większość z nich to pikole) rezygnują z wejścia na stadion i wracają do domu. Tak to już niestety jest jak w klubie więcej do powiedzenia ma komendant i jego podwładni niż sam prezes…

Finalnie w około 10 minucie meczu wreszcie ponownie zaczęto wpuszczać własnych kibiców na stadion. Kilka minut później pierwsi z nas zasiadają już na sektorze C, lecz w komplecie jesteśmy na nim dopiero w 35-40 minucie! Nasz młyn tego dnia oscyluje w granicach około 500-600 kiboli w tym 81 KKSu Kalisz (wszyscy w jednakowych białych koszulkach!) oraz delegacje takich ekip jak Widzew Łódź (+/-30 osób), Ruch Chorzów (ok.20) oraz Myszkowski KS!

Niestety poza tą grupą przyjezdnych, która już się na stadion dostała wcześniej to pozostali nie zostali wpuszczeni na obiekt (z racji zaistniałego „zamieszania”). Ci „obecni” chcieli nawet w przerwie meczu opuścić stadion ale milicja na to nie zezwoliła, mimo iż nalegał na to sam delegat PZPN! Takowa komiczna sytuacja… najpierw jednych nie chcą wpuścić, za chwilę drugich wypuścić. Takie rzeczy to chyba możliwe tylko w naszym kraju Ta sytuacja jednak w dużej mierze już wtedy mogła wskazywać co może się wydarzyć po zakończeniu meczu z kibicami gości…

Z tego względu przez większą cześć meczu obecna grupa przyjezdnych nie była za bardzo skora do dopingu, oglądając te „widowisko piłkarskie” na siedząco, w milczeniu. Budzą się jedynie w kilku momentach po naszym prowokacyjnym dopingu w ich stronę, odpowiadając podobnymi przyśpiewkami z kategorii tzw. „przyśpiewek wulgarnych”. Owszem takowy „festiwal ” odegrał znaczącą rolę w naszym „repertuarze” na ten mecz lecz poza tym staramy się także skupić na dopingu własnej drużyny. Wiadomo nie od dziś iż takowe mecze powodują iż chętnych do wydzierania gardła jest jeszcze więcej niż zwykle, więc i ten doping był głośny i stał na wysokim poziomie! W momencie gdy Elana w 77 minucie strzeliła bramkę na 2:0, do dopingu (praktycznie już do końca meczu) włącza się cała kryta (gdzie oprócz pikoli, zasiadła także liczna grupa od nas) ! W tym momencie poziom decybeli dopingu przerastał nasze oczekiwania. Już nie tylko Toruńska Elana na dwie strony, nie tylko wszyscy skandowali proste i krótkie „Elana Toruń” ale także inne wyszukane przyśpiewki typu „Banda Świrów” czy pozdrowienia dla „gorszej strony Łodzi”, która w ostatnim czasie uzyskała awans do 1 ligi;)

Ostatecznie wynik na boisku już nie uległ zmianie i żółto – niebiescy wygrywają 2:0. Dzięki temu zmniejszają stratę do lidera tabeli (Świt Skolwin) na dwa ligowe punkty! Po meczu dziękujemy im za kolejne zwycięstwo i po jeszcze krótkiej „utarczce słownej” z Koninem i ich ziomkami, opuszczamy stadion. Cieszy zwycięstwo, możemy tylko żałować iż „przez tych co zawsze” święto kibicowskie zostało popsute, przez co na pewno czuć duży niedosyt po tym meczu.
Jak się później okazało wszystkie 63 osoby obecne na stadionie z koalicji przyjezdnej zostali zawinięci i doprowadzeni po 48 h do toruńskiego Sądu, gdzie otrzymali zarzuty… Z naszej strony podsyłamy chłopakom „swojego” adwokata…. HWDP!

Na koniec pozdrowienia dla wszystkich obecnych, wielkie dzięki KKS, Widzew, Ruch, Myszków za wsparcie ! Jasny komunikat w stronę policji i naszego klubu… pamiętajcie… PIŁKA NOŻNA DLA KIBICÓW! A.C.A.B!

 

Górnik Konin:

Mecz w Toruniu zapowiadał się jako najciekawszy wyjazd na wiosnę. Oprócz wzajemnych animozji również choćby z tego powodu, że piłkarsko od dłuższego czasu byliśmy w dołku i długo mogłoby nie być ponownej możliwości pojawienia się w mieście pierników. Niestety prawdziwa, kibicowska uczta na trybunach została zepsuta kolejny raz przez wiadome służby i samych organizatorów spotkania zresztą chyba też.

Przygotowania do meczu rozpoczęliśmy długo wcześniej i było wobec niego kilka planów. W tym nawet jeden taki, by po raz pierwszy w naszej historii wynająć pociąg specjalny. Niestety przeszkód na taki obrót sprawy było zbyt wiele, począwszy od spraw ekonomicznych po samo zachowanie Elany, która od początku kręciła z liczbą biletów, jaką nam przekażą na sektor gości. Było to o tyle dziwne, bo nasz klub nigdy nie robił Elanie problemów z wejściem i na Podwalu goście zawsze wchodzili w nadkomplecie w stosunku do liczby z przesłanej listy. Podobno rzecz miała się rozchodzić o zgłoszenie tego meczu tylko na 1100 widzów, co patrząc na budżet Elany i ogólnie potencjał miasta, wydaje się wręcz niewiarygodne. Ostatecznie na kilka dni meczem mieliśmy informacje, że gospodarze przyznali nam 200 wejściówek, chociaż z góry wiadome było, że nasze zapotrzebowanie będzie zdecydowanie wyższe. Szczególnie, że mogliśmy liczyć na solidne wsparcie naszych układowiczów. Postanowiliśmy, że jedziemy wszyscy bez względu na liczbę biletów, jaką pod stadionem przeznaczą dla nas działacze Elany.

Mobilizacja objęła rzecz jasna wszystkie osiedla. Mimo iż promocja meczu sprowadzała się w zasadzie tylko do Internetu, poszczególne rewiry wykazały się aktywnością, nagrywając kilka videozapowiedzi meczowych. Kibice Elany również nie kryli się z tym, że traktowali ten mecz jako „hitowy” i również mobilizowali wszystkie swoje grupy i FC. Swoje wsparcie dla nich zapowiadali oczywiście ich wierne dupowłazy z Kalisza, tym razem nie udając już chyba braku „mobilizacji” na ten mecz (jak to opisywali w przypadku derbów z nami parę kolejek wcześniej).

Zbiórkę wyznaczyliśmy bezpiecznie na 7h przed meczem, mając w pamięci poprzedni nasz przejazd do Torunia, oczywiście spowalniany przez mundurowych. Tym razem w organizacji wyjazd również swoje palce maczały wąsy, m.in. zastraszając naszych przewoźników. Ostatecznie udało się jednak zamotać 3 dość pojemne autokary, a dla tych co by się do nich nie zmieścili pozostawała opcja samochodowa. Wyjechaliśmy dość szybko, po drodze spotykając się z fanami Ostrovii, a we Włocławku czekali już na nas fani Włocłavii. Tam wszyscy razem przesiedliśmy się w pociąg rejsowy do Torunia, w którym zameldowaliśmy się po mniej więcej 3 kwadransach. Całość przebiegła bardzo sprawnie i poza jednym przypadkiem (zasłabnięcie jednego z wyjazdowiczów) nie było żadnych wyjazdowych „przebojów”.

Te zaczęły się na dworcu w Toruniu, gdzie cała nasza grupa przetrzymywana była w izolacji na jednym z przystanków autobusowych. Psy nie zgodziły się na pieszy przemarsz przez miasto na stadion i podstawione zostały dla nas dwa małe autobusy miejskie. Gdy się okazało, że podstępem próbują rozdzielić naszą grupą na „konińską” i „układową”, oznajmiliśmy, że nigdzie się ruszamy, dopóki nie będzie gwarancji odjazdu w komplecie. Ostatecznie mocno upchanych, na dwie tury dowieźli nas pod bramy sektora gości, gdzie znowu czekały nas kolejne problemy związane z wejściem na stadion. Łącznie pod sektorem gości zameldowało się 376 osób, na co składali się kibice Górnika (176 osób), Włocłavii, Ostrovii, a także gościnnie Odry Wodzisław .

Policyjna obstawa meczu zjechała się chyba z całego regionu, łącznie z czworonogami, gazownikami i polewaczką. Organizatorzy rzecz jasna nie chcieli wpuścić nas wszystkich, potem niby przystali na jakieś tam negocjacje, do których i tak nie byliśmy wcale przekonani (wydali nam raptem kilka biletów przez kilkanaście minut). Gdy po problemach z kołowrotkiem biletowym w ruch poszła brama, pod którą kotłowała się nasza upychana przez psy grupa, stało się jasnym, że za chwilę wszyscy będziemy na sektorze gości. Do akcji wkroczyła momentalnie psiarnia, która zaczęła gazować i pałować wszystkich, co spowodowało, że jedna grupa została odcięta na stadionie, a druga musiała się wycofać pod naporem głównie gazowego ostrzału. Kilkanaście osób zostało niestety od razu zawiniętych, a na sektorze gości zamknięta została grupa ok. 60 kibiców, również poczęstowana gazem. Kibicom pozostałym pod bramą i otoczonym szczelnym kordonem psów nie było już dane zobaczyć spotkania na boisku. Niestety po końcowym gwizdku okazało się, że cała grupa stadionowa została zawinięta na 2-dniowy dołek, zakończony wyrokami.

Miejscowi kibice zbierali się z różnych osiedli również pod stadionem. Podobno na 15 minut przed meczem mieli jeszcze zamknięte bramki wejściowe, co tylko potwierdza fatalną organizację tego spotkania. Po wejściu wszystkich na stadion swoją liczbę określili na 500-600 osób, w tym podobno 81 osób z Kalisza oraz kibice Widzewa Łódź, Ruchu Chorzów i KS Myszków. Sporo uprzejmości skierowali w naszą stronę, na co kilka razy nie pozostała dłużna grupa stadionowa, jak również ci, co zostali pod bramą. Co ciekawe, tym razem toruński festiwal piosenki wulgarnej nie przeszkadzał Kaliszakom, którzy jeszcze nie tak dawno płakali po derbach z nami, że lecieliśmy na nienawistnym dopingu. Niezrozumiałym kompletnie dla nas były zaczepki w stylu „Co nas tak mało” czy jakieś brednie o nowej, niekibicowskiej „koalicji”. Nasza wspólna liczba 376 osób to wynik, do którego dla porównania Elana wraz z ziomkami w Koninie się nigdy nie zbliżyła. Natomiast „ważące się” losy grupy stadionowej i późniejsza skala zatrzymań, powinny chyba powstrzymać taką ekipę jak Elana od snucia w ogóle takich bredni.

Podsumowując, piłkarskie święto zostało zepsute przez fatalną postawę organizatorów, którzy w połączeniu z prowokacyjnym działaniem psów, pozbawili przyjezdnych jak i chyba samych gospodarzy, kibicowskiej uczty na trybunach. CHWDP! Wielkie podziękowania dla wszystkich ekip, które tego dnia były z nami w Toruniu! Podziękowania również dla naszych piłkarzy, którzy podrzucili wodę dla grupy w sektorze. Na boisku Górnik zgodnie z przypuszczeniami przegrał 0-2 i po raz kolejny zwiększył swoje „szanse” na spadek z 3 ligi

 

 

 

 

 

ZOBACZ GALERIE Z TEGO SPOTKANIA:

źródło: stadionowioprawcy.net, Elanowcy.pl, gornik.konin.pl
zdjęcia: Miguel Santos, Robert Stroiński, Duni