MKS Kluczbork – GKS Bełchatów 13.05.2018 14 maja 2018

Do oddalonego o niewiele ponad 100km Kluczborka udało się 122 kibiców GKS-u Bełchatów. Podczas spotkania zaprezentowali machajki w barwach klubowych w asyście zielonych świec dymnych, co skutkowało chwilową przerwą na boisku. Sektor gości tego dnia przyozdabiały 4 fany. Po końcowym gwizdku sędziego pod sektorem dla przyjezdnych ustawiły się spore oddziały niebieskich, które następnie wyciągnęły z opuszczającego sektora tłumu dwie przypadkowe osoby, które rzekomo odpalały pirotechnikę. Po spisaniu, wszyscy Bełchatowianie udali się w drogę powrotną.

 

Bełchatowianie:

Już tydzień po eskapadzie do Koszalina, gdzie było 83 Torfiorzy, wypadł nam wyjazd do Kluczborka, oddalonego od Bełchatowa o niewiele ponad 100 km. Wybrało się tam 122 fanów GieKSy. Na wyjazd podróżowaliśmy autokarem i sporą liczbą aut. Na sektorze ostatnie osoby od nas zameldowały się kilka minut po pierwszym gwizdku. Ta słynna darmowa bułka i woda gratis, którymi tak podniecali się pismaki z Weszło i innych portali, to raczej składowa wysokiej ceny biletu, który w niedużej miejscowości na trzecim poziomie rozgrywkowym wynosi aż 18 zł!

Na meczu mieliśmy ze sobą 4 flagi na płot (Crazy Fans, osiedlówki POW i OSD oraz wizytówka grupy Valiant Boys). Do Kluczborka zabraliśmy też ze sobą machajki, które posłużyły nam do małej prezentacji w drugiej połowie. Do niej wykorzystane zostały również duże zielone świece dymne, z których część powaliła się na wejściu (bez żadnych konsewkencji dla wnoszących). Zadymienie podczas prezentacji spowodowało przerwanie meczu na kilka minut.

Nasi piłkarze przegrali kolejne spotkanie i niebezpiecznie zbliżyliśmy się do strefy spadkowej. Zapowiada się więc nerwówka w ostatnich kolejkach, tym bardziej że przed nami mecze z ciężkimi rywalami (GKS Jastrzębie, Wisła Puławy, Gryf Wejherowo, Radomiak). Widząc nasze niezadowolenie z występów piłkarzy, charakternie zachował się trener Derbin, który przyszedł do nas pod płot (a za nim zawodnicy) i poprosił o wsparcie w tych ostatnich, trudnych dla nas meczach.

Po zakończeniu spotkania, pod wyjściem ustawiły się spore oddziały niebieskich, które następnie wyciągnęły z opuszczającego sektor tłumu Torfiorzy dwóch przypadkowych kibiców, rzekomo odpalających na meczu świece. Wobec tego, pozostałe osoby cofnęły się na sektor w oczekiwaniu na zawiniętych, którzy po spisaniu zostali wypuszczeni i wszyscy w komplecie udaliśmy się do swoich pojazdów. Podróż, podobnie jak w pierwszą stronę, w sporej obstawie milicji