Dobrzy Ludzie znowu pomagają 7 sierpnia 2017

Relacja Dobrych Ludzi:

Jakiś czas temu poprzez Twittera odezwała się do nas pani Ewa Sudoł, dyrektor szpitala w Ustrzykach Dolnych. Z żartobliwego wpisu o wyjeździe w Bieszczady wyszła całkiem poważna sprawa. Od słowa do słowa okazało się, że szpital potrzebuje pomocy, a oddział pediatryczny nie był odnawiany kilkanaście lat. Jakże zdziwieni byliśmy, gdy okazało się, że motywy Legii, które malujemy wraz z bajkami nie są przeszkodą, a wręcz przeciwnie. Pozostało ogarnąć sprawy logistyki, dostosować się do terminu remontu (wymiany podłogi), zebrać ludzi i jechać. Po drodze okazało się, że farby którymi na co dzień malujemy w Centrum Zdrowia Dziecka tu nie będą przydatne. W Przemyślu kupiliśmy farby olejne i ruszyliśmy dalej. Na miejscu byliśmy w piątek przed 19 i od razu wzięliśmy się do pracy. Zastaliśmy sale z rysunkami mocno nadszarpnięte zębem czasu. Farba olejna niestety dużo wolniej schnie, a 95% powierzchni jest tam nią pomalowane. Jedna sala była malowana farbą akrylową i nią można było od razu odnowić. Koło 2 poszliśmy spać w przygotowanych dla nas salach szpitalnych. Pani ordynator oddziału wraz z całym personelem bardzo o nas zadbały – dostaliśmy domowe specjały jak i pyszną lokalną pizzę. Rano śniadanie w kuchni szpitalnej i dalej praca. Malowanie farbą olejną było dla nas zupełnie nowym doświadczeniem. Najważniejsze było odnowienie 40 metrowego korytarza, który był najbardziej zniszczony. Został cały odmalowany a następnie przyozdobiony w grafiki. W sobotę pracę zakończyliśmy koło północy. W niedzielę od rana zostały drobne malowania w gabinecie zabiegowym oraz sprzątanie wszystkiego i wyjazd przed 12 do Warszawy. Bilans naszej pracy: odnowiony korytarz z grafikami wraz z bocznymi zakamarkami, miejscem koło windy i pokoju pielęgniarek, trzy sale dla dzieci, gabinet zabiegowy. Oddział dziecięcy zyskał 68 namalowanych motyli i 17 ptaszków, 4 minionki, Gru, Else, Olafa, Wiewióra, Simbę, Mufasę, Pumbę, Myszkę Mickey. Ponadto w dwóch salach istniejące rysunki zostały przez nas odnowione i podrasowane. Odczuwamy lekki niedosyt, że nie udało nam się odmalować wszystkich sal, mimo że praktycznie nie wyszliśmy ze szpitala i nie zwiedziliśmy ponoć przepięknej okolicy. Zabrakło nam paru godzin i rąk do pracy. Zrobiliśmy wszystko na co starczyło nam sił i czasu.

 

relacja i zdjęcia: facebook.com/DobrzyLudziezLegii